Witamy ponownie.
Dziekujemy Pattie za nominację. Jako, że autorki u nas są trzy, pozwolę sobie przejąć odpowiedzialność za odpowiedź na pytania^^ (Sadame). Mam nadzieję, że niedługo wrzucę posta z Liebster Awards, choć przyznaję, że w planach mam pewien projekt i pochłania on teraz cały mój wolny czas (ale cii~)
Dziekujemy Pattie za nominację. Jako, że autorki u nas są trzy, pozwolę sobie przejąć odpowiedzialność za odpowiedź na pytania^^ (Sadame). Mam nadzieję, że niedługo wrzucę posta z Liebster Awards, choć przyznaję, że w planach mam pewien projekt i pochłania on teraz cały mój wolny czas (ale cii~)
Dzisiaj powrót do vkooka. Cieszycie się? Jungkook raczej nie bardzo...
TAEHYUNG
Na kilka dni musiał zamieszkac w swoim drugim mieszkaniu, z dala od Jungkooka. Miał wiele do roboty. Nowe kontrakty z klientami. Ze starymi załatwienie nowych pupili. Było ciężko. W pracy ogole nia miał humoru. Wszyscy usuwali mu się z drogi, gdy tylko przechodził. Zdążył już potrzaskać kilka kubków i talerzy. To go wcale nie uspokajało. Tylko jedna rzecz dawała mu pełne ukojenie. Jednak na nia teraz nie mógl sobie pozwolić. Do domu wrócił dopiero w sobote rano. Teraz musiał tylko opanowac swoje emocje. Jedna osoba była mu do tego potrzebna. Jungkook robił cos w kuchni. Zapewne śniadanie. Nigdy nie lubił jadać o wczesnyh porach. Taehyung podszedł do niego szybkim krokiem. Kook już się odwracał gdy go tylko usłyszał jego kroki. Już miał się odezwać, niestety nie miał do tego najmniejszej okazji. Nim zdązył się zorientowac leżal już na ziemi. Tae z szerokim uśmieszkiem otrzepał rękę, któą właśnie uderzył chłopaka. Miał niepokojący wyraz twarzy. Cieszył się z siebie. Podszedł do chłopaka i kucnął nad nim. chwycił go za koszulkę podnosząc lekko.
-Aishhh....Jaki jestem zirytowany - powidział drugi raz okładając go pięcią. Powtórzył to jeszcze kika razy ciesząc się jak głupi. Jungkook był najlepszy do wyładowania całego stresu. Nie ważne w jaki sposób. Taehyung wstał i kopnął go jeszcze pod żebra. Nabrał powietrze i powoli wypuści je z pluc, uspokoił się trochę. Odszedł od chłopaka na kika krokow. Wyjąl z marynarki lizaka. Nie palił, skończył z tym już dawno. Przeszkadzało to Kookowi, jednak musiał mieć coś w ustach. Wybrał lizaki. Były smaczne. Odpakował go i wział do ust niemal od razu gryząc na drobne kawałki.
-Aishhh....Jaki jestem zirytowany - powidział drugi raz okładając go pięcią. Powtórzył to jeszcze kika razy ciesząc się jak głupi. Jungkook był najlepszy do wyładowania całego stresu. Nie ważne w jaki sposób. Taehyung wstał i kopnął go jeszcze pod żebra. Nabrał powietrze i powoli wypuści je z pluc, uspokoił się trochę. Odszedł od chłopaka na kika krokow. Wyjąl z marynarki lizaka. Nie palił, skończył z tym już dawno. Przeszkadzało to Kookowi, jednak musiał mieć coś w ustach. Wybrał lizaki. Były smaczne. Odpakował go i wział do ust niemal od razu gryząc na drobne kawałki.
Kook
Nagle ręce Taehyunga boleśnie szerpnęły za jego włosy przyciągając do siebie. Ciało Kooka wygięło się w łuk w stronę dłoni mężczyzny starając się złagodzić ból. Jednak ten ciągnął go mocniej. Chłopak jęknął zaciskając mocno oczy. Kiedy Taehyung przestał go pieprzyć już tak bardzo nim nie szarpał. Ale odetchnąc mógł dopiero gdy mężczyzna spuścił się na niego i mógł opaść na kanapę łapiąc oddech. To było dla chłopaka naprawdę wyczerpujące. Jungkook znów na moment przymknął oczy by zaraz otworzyć je znowu i przyglądać się jak Taehyung wyciera sobie dłonie. Już dawno przestał liczyć, że mężczyzna się kiedyś nim zaiteresuje po seksie. Przytuli, pomoże się wyczyścić albo coś podobnego. Dlatego nie było dla niego zdziwieniem gdy mężczyzna kazał mu się ogarnąć i zostawił go samego z paczką chusteczek. Kook leżał jeszcze moment i podniósł się zrzucając z siebie paczuszkę. Wyjął z niej jedną chusteczkę i z obojętną miną zaczął wycierać twarz z pozostałości orgazmu Taehyunga. Z pleców róznież próbował to zetrzeć jednak miał wrażenie, że jedynie bardziej to rozmazał. Westchnął cicho. Będzie musiał się umyć. Nie kłopocząc się ubieraniem ruszył do drzwi. Przypomniało mu się wtedy o ksiażce którą czytał. Sięgnął po nią z zamiarem zaznaczenia miejsca w którym skończył póki jako tako je pamiętał. Ku jego zaskoczeniu znalazł w niej zakładkę w mniejwiecej odpowiednim miejscu. Musiała to być sprawka Taehyunga. Uśmiechnął się lekko. Odłożył ksiażkę na stolik i wyszedł z pokoju.
Przez parę dni Taehyunga w ogóle nie było w domu. Jungkook spędzał czas w swoim kąciku czytając albo przechadzając się bez celu po mieszkaniu. W takie dni, gdy jego pan miał nawał pracy Jungkook czuł się nieco samotny. Ale nie chciał się do tego przyznać przed samym sobą, że brakuje mu towarzystwa starszego mężczyzny. Wtedy zwykle znów zaczynał czytać, by odegnać niechciane myśli. Gdy przychodziły sprzątaczki obserwował je w ciszy dopóki nie wychodziły. Taehyung zabronił mu odzywać się do kogokolwiek prócz niego. W tym czasie zdążył wymyślić nową zaciankę. Musiał poprosić Taehyunga by dał mu zestaw ołówków, notes i parę książek o rysowaniu. Spodobała mu się perspektywa uwieczniania na kartkach tego co wymyślał gdy był sam. W końcu w sobotni poranek Taehyung wrócił do domu. Jungkook własnie przygotowywał sobie śniadanie kiedy usłyszał za sobą kroki. Tylko jedna osoba mogła przyjść. Chłopak odwrócił się z zamiarem przywitania się. Jednak nie było mu to dane. Pięść Taehyunga, która trafiła go prosto w twarz, zwaliła go z nóg. Wylądował na podłodze z głośnym stęknięciem obijając sie o kafelki. Chwycił się za pulsujący bólem policzek. Nie spodziewał się tego. Z resztą jak zawsze, gdy Taehyung wracał z tym sadystycznym humorem. W takich momentach Kook się bał. I to cholernie. Wyraz twarzy mężczyzny mówił Kookowi, że to jeszcze nie wszystko. Spiął się kiedy Taehyung kucnął i pociągnął go za koszulkę do góry. Zacisnął powieki i uniósł ramiona gdy Taehyung znów się na niego zamachnął. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy. Bolały go ręce, bolała go twarz, gdy jednak udało mu się go trafić. I bolał go brzuch, kiedy mężczyzna jeszcze na koniec go kopnął pozbawiając go na kilka chwil oddechu. Wreszcie Taehyung sie odsunął. Jednak w tym momencie był zbyt nieprzewidywalny i Kook nie cieszył się za wczasu. Pomimo, że wszystko go bolało powoli zebrał się z ziemi z opuszczoną głową. Trochę mu się w niej kręciło od siły ciosów Taehyunga. Jego pan był naprawde silny mimo, że na pierwszy rzut oka na takiego nie wyglądał. Z pomocą blatu postawił się na nogi. Sprawdził czy nie leci mu nigdzie krew. Na szczeście nie wyczuł nic. Spojrzał niepewnie na mężczyznę.
- Hyung... chcesz może coś na śniadanie? - zapytał cicho jak gdyby nic się nie stało. Bo co mógł zrobić? Nic. Był jego własnościa. Taehyung mógłby go chocby zabić, a Jungkook nie miał prawa chocby pisnąć słowem. Pozostało mu tylko przejśc z tym na porządek dzienny.
- Hyung... chcesz może coś na śniadanie? - zapytał cicho jak gdyby nic się nie stało. Bo co mógł zrobić? Nic. Był jego własnościa. Taehyung mógłby go chocby zabić, a Jungkook nie miał prawa chocby pisnąć słowem. Pozostało mu tylko przejśc z tym na porządek dzienny.
TAEHYUNG
Kiedy zjadł juz całego lizaka patyczek rzucił na ziemie. Sprzątaczki kiedyś posprzątaja w końcu. Sam nigdy nie dotknal się sprzątania we własnym mieszkaniu. Spojrzał na Jungkooka kiedy zapytał sie o jedzenie. Nadal był wkurwiony. Widać za bardzo mu nie pomogła przemoc fizyczna. Zacisnął pięści. Podszedł do szafek na ktorych lezaly przygotowane talerze. Jednym ruchem zrzucil je na podloge tak, ze rozbiły sie z trzaskiem.
- Nie chce twojego pieprzonego śniadania - Warknął. Zignorował bałagan, który narobił i poszedł na górę. Na życzenie kazał wybudować poddasze, które mialo robić za jego pokój. Z niego doskonale widział co się dzieje w domu. Położył się na dużym łóżku biorąc głęboki wdech. Powiedział sobie tylko, że to zmęczenie i zaraz mu przejdzie. Minuty mijały, ale on nie umiał sie uspokoić. Nie wytrzymał. Wstał i zszedł na dół, zobaczył Kooka siedzącego na kanapie wpatrującego się w coś za oknem. Ten widok zapierał dech w piersiach. Jednakże Taehyung już sie przyzwyczaił. Dopiero teraz się zorientował czego potrzebował. Bez ostrzeżenia złapał Jungkooka za rękę i wtargał go na górę o mało co samemu sie nie potykajac na schodach. Rzucił nim o łóżko, nie zważając wcale na protesty chłopaka Potrzebował seksu. Dużo seksu i Kooka. Zdjął swoja marynarkę odrzucając ją gdzieś na bok. Rozpiął pierwsze kilka guzików. Wystarczył sam widok bezbronnego Kooka żeby sie podniecić. Zawsze go to nakrecało. Kleknal na łóżku zrywajac z chłopaka spodnie. Zbytnio sie wiercił, dlatego Taehyung przytrzymał mu ręce nad głową. Oblizal popękane usta. Bawić i tym razem sie nie zamierzał. Rozsunal mocno jego nogi ułatwiając sobie dostęp. Przygotowawszy wcześniej swojego penisa przystawil go do wejścia młodszego i wszedł w niego jednym szybkim ruchem. Westchnął cicho czując jak ten się na nim zaciska. Przymknął oczy i zaczął ostro sie w nim poruszać. Nie obchodziło go czy w ogóle chłopak czerpał z tego jakąkolwiek przyjemność. Ważne było to, że sam sie zaspokajał. Pod koniec czuł się coraz bardziej zmęczony. Doszedł w nim z głuchym jękiem. Nim zdążył cokolwiek zrobić wyczerpanie wzięło górę. Padł na chłopaka od razu zasypiajac.
- Nie chce twojego pieprzonego śniadania - Warknął. Zignorował bałagan, który narobił i poszedł na górę. Na życzenie kazał wybudować poddasze, które mialo robić za jego pokój. Z niego doskonale widział co się dzieje w domu. Położył się na dużym łóżku biorąc głęboki wdech. Powiedział sobie tylko, że to zmęczenie i zaraz mu przejdzie. Minuty mijały, ale on nie umiał sie uspokoić. Nie wytrzymał. Wstał i zszedł na dół, zobaczył Kooka siedzącego na kanapie wpatrującego się w coś za oknem. Ten widok zapierał dech w piersiach. Jednakże Taehyung już sie przyzwyczaił. Dopiero teraz się zorientował czego potrzebował. Bez ostrzeżenia złapał Jungkooka za rękę i wtargał go na górę o mało co samemu sie nie potykajac na schodach. Rzucił nim o łóżko, nie zważając wcale na protesty chłopaka Potrzebował seksu. Dużo seksu i Kooka. Zdjął swoja marynarkę odrzucając ją gdzieś na bok. Rozpiął pierwsze kilka guzików. Wystarczył sam widok bezbronnego Kooka żeby sie podniecić. Zawsze go to nakrecało. Kleknal na łóżku zrywajac z chłopaka spodnie. Zbytnio sie wiercił, dlatego Taehyung przytrzymał mu ręce nad głową. Oblizal popękane usta. Bawić i tym razem sie nie zamierzał. Rozsunal mocno jego nogi ułatwiając sobie dostęp. Przygotowawszy wcześniej swojego penisa przystawil go do wejścia młodszego i wszedł w niego jednym szybkim ruchem. Westchnął cicho czując jak ten się na nim zaciska. Przymknął oczy i zaczął ostro sie w nim poruszać. Nie obchodziło go czy w ogóle chłopak czerpał z tego jakąkolwiek przyjemność. Ważne było to, że sam sie zaspokajał. Pod koniec czuł się coraz bardziej zmęczony. Doszedł w nim z głuchym jękiem. Nim zdążył cokolwiek zrobić wyczerpanie wzięło górę. Padł na chłopaka od razu zasypiajac.
Kook
Kook zacisnął mocno powieki kuląc się gdy Taehyung nagle zrzucił wszystko z blatu i warknął na niego. Na szczęście już go nie uderzył. Zostawił go samego. Jungkook bez słowa zabrał się za posprzątanie bałaganu. Wyrzucił wszystko do kosza. Nie zabierał się nawet przygotowywanie tego od nowa. Stracił apetyt. Zaraz po tym ruszył do łazienki. Tam przyjrzał się swojej twarzy w lustrze. Jego lewa strona twarzy zaczynała już lekko puchnąć. Za niedługo pewnie pojawi się siniak. Nos wyglądał na cały choć trochę go bolał. Nic poza tym nie znalazł. Westchnął cicho. Teraz mógł tylko liczyć, że Taehyung da mu już spokój. Wrócił do kuchni. W szafce znalazł niewielki woreczek do którego nasypał trochę lodu z zamrażalnika. Usiadł na skraju sofy i przykładając lód do opuchniętego policzka zapatrzył się na widok za oknem. Przez moment była cisza. Chwilę potem rozległ się szelest i kroki Taehyunga na schodach. Czuł na sobie jego wzrok i mimowolnie się spiął. Chyba się przeliczył, że już go zostawi. Niespodziewanie mężczyzna złapał go za rękę i wciągnął za sobą na górę. Kook upuścił woreczek z lodem ledwo utrzymując równowagę na schodach.
- Hyung.... przestań... proszę! - próbował się jakoś wyswobodzić z uścisku Taehyunga, ale nie potrafił. Mezczyzna rzucił nim o łóżko. Chłopak zaraz odwrócił się w stronę Taehyunga, który od razu go dopadł zrywając z niego spodnie. Nic co robił nie powstrzymało Taehyunga. Zaraz jego ręce zostały skrępowane. Mógł go tylko błagać, by nie robił mu większej krzywdy. Oczywiście jego to nic nie obchodziło. Mężczyzna rozsunął mocno jego nogi i od razu się w niego wbił. Kook krzyknął żałośnie. Penis Taehyunga rozrywał go od środka sprawiając, że po twarzy Kooka popłynęły niechciane łzy. Taehyung zaczął go posuwać sprawiając mu jeszcze więcej bólu. Jego krzyki zdzierały mu gardło. Starał się jakoś wyłączyć na to, ale nie potrafił. To było zbyt bolesne. Jednak doczekał się końca. Z niejaką ulgą poczuł rozlewające się w nim ciepło. Ale Taehyung zamiast go wypuścić po prostu na nim zasnął. Chłopak nie potrafił się ruszyć będąc przygwożdżony przez Taehyunga. Bał się, że go obudzi. A wtedy mógł skończyć jeszcze gorzej. Więc po prostu leżał gapiąc się w sufit wilgotnymi od płaczu oczami i modlił się by Taehyung za niedługo się obudził. Jednak nie zapowiadało się na to. Wszystko zaczęło mu drętwieć. Niechcący się poruszył. Taehyung jednak ani drgnął. W chłopaku pojawiła sie iskierka nadziei. Bardzo powoli starał się wyjść spod Taehyunga. Czuł się choćby rozbrajał minę. Jeden fałszywy ruch a skończy jako miazga. W końcu jednak udalo mu się uwolnić. Prawie. Gdy już miał się odsunął ramię Taehyunga zatrzymało go przy nim. Kook zamarł. Przez moment myslał, że jego pan się obudził. Wtedy uścisk się wzmocnił. Chłopak leżał wręcz przytulony do mężczyzny. Czuł się przez to dziwnie. Próbował odsunąć jego rękę, jednak tym razem ani drgnęło. W końcu nie pozostało mu nic tylko zostać tak jak był. Trochę niepewnie objął mężczyznę nie mając co zrobić z rękami. W końcu po niewiadomo jak długim czasie Kook zaczął czuć się senny. Mężczyzna nadal nie poruszył się ciągle trzymając go w swoich ramionach. Nie mógł nic poradzić, że wreszcie zasnął.
- Hyung.... przestań... proszę! - próbował się jakoś wyswobodzić z uścisku Taehyunga, ale nie potrafił. Mezczyzna rzucił nim o łóżko. Chłopak zaraz odwrócił się w stronę Taehyunga, który od razu go dopadł zrywając z niego spodnie. Nic co robił nie powstrzymało Taehyunga. Zaraz jego ręce zostały skrępowane. Mógł go tylko błagać, by nie robił mu większej krzywdy. Oczywiście jego to nic nie obchodziło. Mężczyzna rozsunął mocno jego nogi i od razu się w niego wbił. Kook krzyknął żałośnie. Penis Taehyunga rozrywał go od środka sprawiając, że po twarzy Kooka popłynęły niechciane łzy. Taehyung zaczął go posuwać sprawiając mu jeszcze więcej bólu. Jego krzyki zdzierały mu gardło. Starał się jakoś wyłączyć na to, ale nie potrafił. To było zbyt bolesne. Jednak doczekał się końca. Z niejaką ulgą poczuł rozlewające się w nim ciepło. Ale Taehyung zamiast go wypuścić po prostu na nim zasnął. Chłopak nie potrafił się ruszyć będąc przygwożdżony przez Taehyunga. Bał się, że go obudzi. A wtedy mógł skończyć jeszcze gorzej. Więc po prostu leżał gapiąc się w sufit wilgotnymi od płaczu oczami i modlił się by Taehyung za niedługo się obudził. Jednak nie zapowiadało się na to. Wszystko zaczęło mu drętwieć. Niechcący się poruszył. Taehyung jednak ani drgnął. W chłopaku pojawiła sie iskierka nadziei. Bardzo powoli starał się wyjść spod Taehyunga. Czuł się choćby rozbrajał minę. Jeden fałszywy ruch a skończy jako miazga. W końcu jednak udalo mu się uwolnić. Prawie. Gdy już miał się odsunął ramię Taehyunga zatrzymało go przy nim. Kook zamarł. Przez moment myslał, że jego pan się obudził. Wtedy uścisk się wzmocnił. Chłopak leżał wręcz przytulony do mężczyzny. Czuł się przez to dziwnie. Próbował odsunąć jego rękę, jednak tym razem ani drgnęło. W końcu nie pozostało mu nic tylko zostać tak jak był. Trochę niepewnie objął mężczyznę nie mając co zrobić z rękami. W końcu po niewiadomo jak długim czasie Kook zaczął czuć się senny. Mężczyzna nadal nie poruszył się ciągle trzymając go w swoich ramionach. Nie mógł nic poradzić, że wreszcie zasnął.
TAEHYUNG
Taehyungowi coś nie pasowało. Coś mu zaczęło podwiewać. Chociaż z drugiej strony było przyjemnie. Otworzył leniwie oczy. Zamrugał kilkakrotnie nie mogąc uwierzyć. Leżał obok niego Jungkook wtulony w jego pierś. Taehyung odsunął się powoli żeby nie obudzić chłopaka. Przypomniał sobie co zrobił. Zaklnął cicho pod nosem. Przyjrzał sie twarzy chłopaka. Pod okiem zaczął mu sie robić fioletowo zielony siniak. Musiał faktycznie być zmęczony, żeby tak zlać chłopaka. W koncu sięgnął do swoich spodni i je zapiął. Wstał z łóżka i przykrył chłopaka kołdra dajac mu jeszcze troche pospać. Zerknał na zegarek. Długo spali. Bylo juz po 17. Tae udał sie na dół. Postanowił przyrządzić coś do jedzenia. Burczało mu w brzuchu. No i dawno nie miał okazji zjeść czegoś dobrego. Chociaz miał ochotę na coś zrobionego przez Kooka. Jednak tym razem nie chciał żeby mu usługiwał. Nie wiele V umiał przygotować. Dlatego zrobił frytki ze stekiem. To było jedyne co dobrze mu wychodziło. Pyszny mięsisty stek. Sam zapach doprowadzał jego żołądek do przewrotów. Zrobił oczywiście także dla młodszego. Mały prezent za poturbowanie jego pieknej twarzyczki. Po skończeniu i nałożeniu na talerze postanowił po niego sie zabrać. Jungkook nadal słodko spał wtulony w poduszkę Taehyunga jakby on tam naprawdę był. Uśmiechnął sie lekko. Po chwili chwycił za skrawek kołdry i odkrył go całego. Odchrzaknął głośno żeby sie obudził.
- z łaski swojej powiesz mi co robisz w moim łóżku? - zaczął groźnie. - wstawaj - powiedział kiedy ten juz jako tako komunikował. Jak już się ogarnął Taehyung zabrał go na dół. Wiedział ze powinien pozwolić najpierw mu się wykąpać. Ale nie mógł pozwolić żeby jedzenie wystyglo. Posadził go przy stole.
- jedz....ciepłe najlepsze - mruknął siadając na przeciwko. Sam zaczął jeść.
- z łaski swojej powiesz mi co robisz w moim łóżku? - zaczął groźnie. - wstawaj - powiedział kiedy ten juz jako tako komunikował. Jak już się ogarnął Taehyung zabrał go na dół. Wiedział ze powinien pozwolić najpierw mu się wykąpać. Ale nie mógł pozwolić żeby jedzenie wystyglo. Posadził go przy stole.
- jedz....ciepłe najlepsze - mruknął siadając na przeciwko. Sam zaczął jeść.
Kook
Jungkook czuł, że coś się zmieniło. Zrobiło mu się jakby zimniej. Nagle usłyszał głośne chrzakniecie. Zamarł. Podniósł się jak oparzony, słysząc niebezpieczny ton głosu Taehyunga. Trochę mu się przez to zakręciło w głowie, ale mimo tego spojrzał na Taehyunga przestraszony.
- Ja.... hyung... przepraszam... - chciał się wytłumaczyć, ale był nieco otumaniony przez nagłe wyrwanie ze snu. Wiedział, że nie powinnien zostawać. Nie mógł tu przebywać dłużej niż konieczne. Jednak zachowanie Taehyunga trochę go zmieszalo. Nie wydawał się być zły na niego. Nie wiedział co ma zrobic. Zaraz jednak mężczyzna kazał mu wstawać. Kook pospiesznie wykonał rozkaz. Zebrał swoje ubranie z podłogi i je ubrał. Nie przejmował się, że jego tyłek jest cały w spermie Taehyunga. Mężczyzna oczekiwał, że szybko stąd zniknie, wiec szybko się ubrał, sądząc, że tego chciał. Niespodziewanie jednak Taehyung zabrał go do kuchni i posadził przy stole przed pełnym talerzem. Wyglądało na to, że on sam to przygotował. Kook spojrzał na niego kompletnie zaskoczony. Zdarzały się takie momenty, że w ogóle nie ogarniał tego mężczyzny.
- Dziękuję, hyung... - odpowiedział cicho i zaczął jeść. Gdy napięcie z niego zeszło zrobił się głodny. W mgnieniu oka pochłonął całe jedzenie z talerza. Było naprawdę dobre. Szczególnie, że tak rzadko miał okazję jeść coś co przyrządził Taehyung. Zanim się ruszył od stołu poczekał aż Taehyung zje i wtedy zabrał ich talerze i je umył. Odwróciłem się do Taehyunga.
- Mogę się iść umyć? - zapytał, chcąc być pewnym czy aby napewno Taehyung czegoś jeszcze od niego nie chce.
- Ja.... hyung... przepraszam... - chciał się wytłumaczyć, ale był nieco otumaniony przez nagłe wyrwanie ze snu. Wiedział, że nie powinnien zostawać. Nie mógł tu przebywać dłużej niż konieczne. Jednak zachowanie Taehyunga trochę go zmieszalo. Nie wydawał się być zły na niego. Nie wiedział co ma zrobic. Zaraz jednak mężczyzna kazał mu wstawać. Kook pospiesznie wykonał rozkaz. Zebrał swoje ubranie z podłogi i je ubrał. Nie przejmował się, że jego tyłek jest cały w spermie Taehyunga. Mężczyzna oczekiwał, że szybko stąd zniknie, wiec szybko się ubrał, sądząc, że tego chciał. Niespodziewanie jednak Taehyung zabrał go do kuchni i posadził przy stole przed pełnym talerzem. Wyglądało na to, że on sam to przygotował. Kook spojrzał na niego kompletnie zaskoczony. Zdarzały się takie momenty, że w ogóle nie ogarniał tego mężczyzny.
- Dziękuję, hyung... - odpowiedział cicho i zaczął jeść. Gdy napięcie z niego zeszło zrobił się głodny. W mgnieniu oka pochłonął całe jedzenie z talerza. Było naprawdę dobre. Szczególnie, że tak rzadko miał okazję jeść coś co przyrządził Taehyung. Zanim się ruszył od stołu poczekał aż Taehyung zje i wtedy zabrał ich talerze i je umył. Odwróciłem się do Taehyunga.
- Mogę się iść umyć? - zapytał, chcąc być pewnym czy aby napewno Taehyung czegoś jeszcze od niego nie chce.
TAEHYUNG
Było przyjemnie patrzeć jak chłopak ze smakiem zjadał wszystko co Taehyung mu przygotował. Musiał być strasznie wykończony tym co mu mężczyzna zrobił. Taehyung westchnął. Zaczął myśleć co by było gdyby nie był tak okrutny w stosunku do Jungkooka. Czy chłopak by go kochał. Czy żyli by inaczej niż teraz. Czy by sie go nie bał. Oczywiście że wiele by się zmieniło. Wiedział ze nie powinien tak myśleć. Zawsze uważał żeby nigdy nie zastanawiać się 'co by było gdyby'. Coraz gorzej mu to wychodziło. Z zamyślenia wyrwał go głos Kooka. Spojrzał na niego lekko nieprzytomny.
- przecież cie nie trzymam - odpowiedzial spokojnie. Choć sam tez powinien sie wykapac dal młodszemu pierwszeństwo. Gdy chłopak zniknął za drzwiami łazienki Taehyung przesiadł się na kanapę w salonie. Musiał poczekać aż Jungkook udostępni mu łazienkę. Załaczył telewizję. Leciały akurat wiadomości. Warto było wiedzieć co się na świecie dzieje.
- przecież cie nie trzymam - odpowiedzial spokojnie. Choć sam tez powinien sie wykapac dal młodszemu pierwszeństwo. Gdy chłopak zniknął za drzwiami łazienki Taehyung przesiadł się na kanapę w salonie. Musiał poczekać aż Jungkook udostępni mu łazienkę. Załaczył telewizję. Leciały akurat wiadomości. Warto było wiedzieć co się na świecie dzieje.
Kook
Odpowiedź Taehyunga uznał za zgodę, więc ruszył do łazienki. Z doświadczenia wiedział, że humor z jakim przyszedł do domu Taehyun lubił szybko wracać, więc wolał na razie obchodzić się z nim ostrożnie. Będąc już w łazience rozebrał się uważając przy ściąganiu koszulki na swoja obolałą twarz. Zaraz potem wszedł pod strumień ciepłej wody, która przyjemnie koiła jego poobijane ciało. Pomimo, że spędził u Taehyunga już dość dużo czasu, nadal nie potrafił powiedzieć co o nim sądził, co do niego czuł. Były momenty, że naprawdę cieszył się gdy wracał po długiej nieobecności do domu. Nawet jeśli zazwyczaj lądowali wtedy od razu w sypialni, Kookowi to nie przeszkadzało. Pogodził się z tym, że takie było jego główne zadanie, zaspokoić seksualnie swojego właściciela, i po prostu sam czerpał z tego przyjemność. Jednak czasem... mężczyzna go przerażał. Wtedy traktował go jak bezwartościową kukiełkę, z którą można zrobić cokolwiek... nawet zniszczyć. Chłopak nie chciał się nad tym zbyt często zastanawiać, jednak przychodziły takie momenty, jak własnie ten, że nie potrafił odgonić tych myśli od siebie. Teraz juz tylko szybko się umył i wytarł. Nie ubierał brudnych ciuchów. Wrzucił je do kosza na pranie i wyszedł nagi kierując się do pokoju, gdzie ubrał się w świeże ubrania. Skoczył jeszcze szybko po jakąś książkę do swojej biblioteczki i wrócił do Taehyunga. Przysiadł się niedaleko niego i otworzył książkę. Jednak nie zaczął czytać. Taehyung naprawdę wydawał się w lepszym humorze niż rano, więc Kook postanowił zaryzykować.
- Hyuuung... mógłbym cię o coś poprosić? - zapytał spoglądając na niego - mógłbym dostać jakieś ołówki...? I notes...? I może jakąś książkę o rysowaniu? - dokończył swoją prośbę wlepiając w niego ślepia z niepewną miną.
- Hyuuung... mógłbym cię o coś poprosić? - zapytał spoglądając na niego - mógłbym dostać jakieś ołówki...? I notes...? I może jakąś książkę o rysowaniu? - dokończył swoją prośbę wlepiając w niego ślepia z niepewną miną.
TAEHYUNG
- Pojawiły się nowe informacje w sprawie strzelaniny pod siedzibą SNM Group. Wiarygodne źródło potwierdziło udział wietnamczyków. Chodziło o prywatne długi jednego z członków zarządu. Szef spółki ma zwołać jutro specjalne posiedzenie rady nadzorczej na którym zdecydują najprawdopodobniej o jego dymisji... -Taehyung wyłączył telewizor rzucając pilotem na stół. Jungkook wszedł do salonu i usiadł na kanapie. Taehyung początkowo nie zwrócił na niego uwagi. Siedzieli w milczeniu dłuższą chwilę. Kook nabąknął coś o ołówkach i notesie, ale udał, że tego nie usłyszał. Po chwili wstał bez słowa i poszedł wziąć prysznic.
Wieczór upłynął mu w gabinecie, na telefonach do klientów i dogadywaniu terminów spotkań. Położył sie dopiero kolo północy. Zakopał sie w pościeli i zasnął bez większych problemów.
Wieczór upłynął mu w gabinecie, na telefonach do klientów i dogadywaniu terminów spotkań. Położył sie dopiero kolo północy. Zakopał sie w pościeli i zasnął bez większych problemów.
W niedzielę rano obudził go telefon. Już miał zjechać dzwoniacego, ale w słuchawce odezwał się Yoongi.
- Ah.. Szefie - niemal się ukłonił do słuchawki - tak, oczywiście, że będę.
Odetchnął z ulgą kiedy się rozłączył. Miał stawić się za dwie godziny w biurze. Wstał i poszedł sie ogarnąć. Długo mu to nie zajęło. Śniadanie postanowił zjeść w drodze. Wolałby uniknąć spotkania z Jungkookiem.
Zahaczył o pobliską kawiarnie kupując kawę i coś do przegryzienia. W spółce był przed czasem. Na szczęście, bo Yoongi nie tolerował żadnego spóźniania się.
Taehyung długo nie czekał na szefa. Po chwili bezczynnego siedzenia w biurze Yoongi przyjechał. Taehyung wstał i ukłonił sie lekko.
- Witaj szefie - spojrzał na niego oczekująco. Chciał się dowiedzieć w jakiej sprawie został wezwany.
- Ah.. Szefie - niemal się ukłonił do słuchawki - tak, oczywiście, że będę.
Odetchnął z ulgą kiedy się rozłączył. Miał stawić się za dwie godziny w biurze. Wstał i poszedł sie ogarnąć. Długo mu to nie zajęło. Śniadanie postanowił zjeść w drodze. Wolałby uniknąć spotkania z Jungkookiem.
Zahaczył o pobliską kawiarnie kupując kawę i coś do przegryzienia. W spółce był przed czasem. Na szczęście, bo Yoongi nie tolerował żadnego spóźniania się.
Taehyung długo nie czekał na szefa. Po chwili bezczynnego siedzenia w biurze Yoongi przyjechał. Taehyung wstał i ukłonił sie lekko.
- Witaj szefie - spojrzał na niego oczekująco. Chciał się dowiedzieć w jakiej sprawie został wezwany.
No, to tyle na dziś. Komu się podobało?
Lepiej vkook czy sugajin? Może jakiś smaczek w postaci kogoś trzeciego? *udaje, że wcale nie ma na myśli nikogo konkretnego*
Do następnego tygodnia (:
Lepiej vkook czy sugajin? Może jakiś smaczek w postaci kogoś trzeciego? *udaje, że wcale nie ma na myśli nikogo konkretnego*
Do następnego tygodnia (:
Sayo, Sumyeon i Sadame
Przyznam się, że opowiadanie wyczaiłam już dawno, jednakże za każdym razem gdy chciałam zabrać się za nadgonienie rozdziałów, coś mi przeszkadzało. Dzisiaj mi się to udało i jestem mile zaskoczona! Myślałam już, że porzuciłyście moje kochane misie, a tu proszę wreszcie vkook! :D
OdpowiedzUsuńBebebe Tae, jak można tak traktować Kooka? Gdybym tylko mogła złapać cię w swoje łapska, już dawno bym sobie z tobą pogadała! On jest do kochana nie do bicia! Ot co.
W każdym razie, bardzo lubię to opowiadanie. Jest oryginalne, a co za tym idzie wciąga i chce się więcej. Osobiście przyznam, że wolę vkook od sugajin, ale u was jest to tak ciekawie opowiedziane, że z ciekawością czekam na rozwój relacji pomiędzy nimi.
Eh, nie potrafię pisać komentarzy :c Musicie mi wybaczyć.
Pozdrawiam i życzę weny!