Dzięki, dzięki, dzięki ♡
Za komentarze. To cholernie miłe, czytać je raz czy dwa... czy trzy razy dziennie^^
Cholernie miłe i cholernie motywujące. Najchętniej odpisywałabym na każdy z osobna, ale w dnie mam wypchane zajęciami =,="
Sadame
TAEHYUNG
W domu od razu przywołał do siebie Jungkooka. Przejrzał go wzrokiem. Siniaki na jego twarzy nie były już tak wyraźne jak wcześniej. Nie chciał myśleć, że coś jutro nie wypali, że coś mogłoby mu się stać. Taehyung przyłożył rękę do jego policzka. Nachylił się do nigo i złożył na jego ustach mocny, namiętny pocałunek. Nie trwał on zbyt długo. Taehyung odsunął go mocno od siebie patrząc oschle w jego oczy.
-Przygotuj się. Jutro idziesz z nami na akcję.
Z taką informacją zostawił go w salonie. Szczegóły postanowił wyjaśnić mu jutro. W swoim biurze wyciągnął ulubionego colta. Długo wpatrywał się w broń. W jego umyśle pojawiały się najróżniejsze scenariusze jutrzejszego spotkania. Takie, w których przechodzi wszystko pomyślnie. Takie, w których dochodzi do starcia. Oraz takie, w których Jungkook zostaje ranny.
Zacisnął dłoń na spluwie. Nie dałby nikomu go tknąć nawet palcem.
W nocy nie umiał zasnąć, jednak to nie powstrzymało go od wstania wcześnie i przygotowania wszystkiego. Kookowi kazał ubrać się w jego najlepszy garnitur. Zawsze wyposażał swojego pupila w najpotrzebniejsze rzeczy. Zabrał swój pistolet, wsadził go sobie za pasek spodni i przykrył marynarką tak, żeby nie było go widać. Jungkook na niego już czekał. Kiwnął z aprobatą. Chłopak nie wyglądał źle. Taehyung wrócił się jeszcze do biura, żeby zaraz wrócić z wingunem. Wręczył go Jungkookowi bez słowa.
Pojechali do siedziby, żeby zebrać chłopaków. Taehyung dość wyraźnie przekazał im instrukcje szefa. Wszystko było przygotowane na czas. Ludzie rozstawieni, towar gotowy do transportu. Teraz oczekiwali jedynie na nadejście szefa.
Jungkook
Kook wpatrywał się jeszcze przez chwilę w Taehyunga, dopóki nie stało się jasne, że ten mu nie odpowie. Wrócił bez słowa do książki. Jednak nie potrafił się na niej skupić. Odłożył książkę na bok i przyciągnął kolana do siebie. Oparł na nich brodę i zagapił się w przestrzeń. Ocknął się gdy Taehyung podniósł się i wyszedł. Kook odprowadził go wzrokiem. Gdy został sam westchnął cicho i położył się na kanapie. Naprawdę nie cierpił, gdy Taehyung go ignorował, co zadarzało się raczej często, kiedy tamten miał dużo na głowie. Domyślał się ile roboty musiał mieć Taehyung przez tę akcję z zeszłego tygodnia. Kook wstał i poszed do swojego pokoju. Wolał na razie zejść Taehyungowi z widoku. Gdy będzie go potrzebować i tak do niego przyjdzie. Położył się na łóżku, uważając na siniaki i po prostu leżał w ciszy. Bezczynność nie była jego ulubionym sposobem spędzania czasu wolnego. Ale aktualnie nie miał innego wyjścia. Ruszył się dopiero, gdy usłyszał Taehyunga wychodzącego z łazienki. Jeśli nie chciał skończyć z oszpeconą twarzą na co najmniej miesiąc musiał to posmarować maścią. Ponownie stanął przed lustrem w łazience. Z apteczki wyjął tubkę z maścią i nałożył jej obficie na policzek i dookoła oka. Teraz mógł się już zaszyć w pokoju. Ze względu na to, że spał dość długo tego popołudnia, nie było mowy o zaśnięciu. Męczył się długo. Dopiero po drugiej udało mu się zapaść w płytki sen. Rano powitało go puste mieszkanie. Nie miał apetytu. Swoje kroki skierował do łazienki. Stanął przed lustrem. Jego twarz wyglądała lepiej. Nie była opuchnięta i siniaki nie rozlały się na całą twarz, jak to zwykle bywa. Wykonał poranną toaletę uzupełniając ją o smarowanie twarzy maścią na siniaki i opuścił łazienkę. Ruszył do swojej biblioteczki. Otoczenie książek zawsze go uspokajało i pozwalało się zrelaksować. Zabrał się za książkę, którą próbował wczoraj czytać. Tym razem z łatwością udało mu się skupić na tekście. Spędził tak resztę dnia z drobną przerwą na obiad, gdy w końcu zgłodniał. Wreszcie do domu wrócił Taehyung. Mężczyzna od razu zawołał go do siebie. Gdy wyszedł ze swojego kącika badawczy wzrok Taehyunga natychmiast skierował się na niego. Widział, jak mężczyzna przygląda się jego siniakom, które sam dzień wcześniej zrobił, jednak nic na ten temat nie powiedział. Gdy dłoń hyunga znalazla sie na jego policzku nawet nie drgnął. Wpatrywał się w twarz Taehyunga. Miał wrażenie, jakby gdzieś tam głęboko w jego spojrzeniu kryło się zmartwienie. Ale równie dobrze mogło mu się przewidzieć. Niespodziewanie mężczyzna nachylil się i pocałował go mocno. Kook ledwo zdążył zareagować, gdy Taehyung już się odsunął. Jego spojrzenie było zimne i niezbyt przyjazne. Tak samo jak głos, którym oznajmił, że następnego dnia idzie na akcję. Oczy Kooka rozszerzyły się w kompletnym zaskoczeniu, a zaraz potem na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zapomniał o swoim złym humorze. Wreszcie zabierają go na akcję. Wiedział, że Yoongi hyungnim chciał go wprowadzić do interesu i że najlepszym sposobem na naukę jest praktyka. Towarzyszył już Taehyungowi podczas pracy 'w terenie' i wiele się nauczył. Już miał się pytać o szczegóły, jednak Taehyung sobie poszedł nie wyjaśniając nic. Nie ostudziło to jednak jego podekscytowania. Nie mógł się już doczekać. Rankiem obudził się wcześnie. Zaczął się lekko stresować, co skutecznie studziło jego podniecenie. Taehyung nie był skory do pogawędek. Jungkook wykonywał więc tylko to, co mu kazał. Założył na siebie szyty na miarę garnitur, ułożył porządnie włosy. Obrazek psuły jedynie dość wyblakłe, jednak ciągle widoczne siniaki. Niestety nie miał co z nimi zrobić, więc po prostu wyszedł do salonu, gdzie poczekał na Taehyunga. Mężczyzna zlustrował go wzrokiem i skinął głową. Chwilę później podał mu broń. Była dość mała, więc Jungkook nie miał problemów ze schowaniem jej pod marynarkę.
Wtedy mogli pojechać po towar.
Kook trzymał się przez cały czas blisko Taehyunga dokładnie wszystko obserwując. Z tego co zdążył wywnioskować ich zadaniem było zajęcie się chłopakiem przeznaczonym na sprzedaż dopóki cała transakcja nie zostanie zakończona. Tym razem zająć się tym miał sam Yoongi hyungnim. Ta informacja wystarczyła, by Kook mógł się domyślić, że nie będzie to coś w czym miał okazję brać udział wcześniej. Było to coś większego. Z tego powodu Jungkook denerwował się coraz bardziej, jednak starał się tego w żaden sposób nie okazywać. Świadomość z kim przyjdzie mu się spotkać nie pozwalała mu się uspokoić. Oczywiście, że wiedział kim był Kim Jongin. Wystarczająco dużo słyszał o nim od Taehyunga i Hyungnima, by obawiać się go.
W końcu Hyungnim dołączył do nich i ruszyli na miejsce transakcji.
SUGA
Yoongi został sam. Do obiadu zamówił wino, więc teraz siedział, próbując jeszcze raz przeanalizować wszystkie słabe punkty planu i sączył trunek nieśpiesznie. Do domu nie specjalnie mu się spieszyło. W końcu jednak musiał się zebrać.
*
Ciszę panującą w gabinecie Yoongiego przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu.
-Changjin?
-Szefie, w penthousie jest Jongin, Hyukjae i pięciu ludzi. W końcu korytarza stoi dwóch, na schodach minęliśmy kolejną czwórkę. Na parkingu czwórka. Wyglądają, jakby planowali coś dużego - dodał od siebie.
Yoongi spojrzał na zegarek. Zainstalowali się dość wcześnie, do umówionej godziny zostało około czterdzieści pięć minut.
-To tylko środki ostrożności. Rozstaw naszych, sprawdź łączność. Jadę po towar.
Rozłączył się. Założył marynarkę i poprawił mankiety. Sięgnął po pistolet. Wychodził właśnie z gabinetu, kiedy natknął się na Jina. Sprawdził magazynek, przetestował mechanizm. Minął chłopaka bez słowa, chowając Browninga HP do kabury i kierując się do garażu. Wsiadł w Veyrona i z piskiem opon opuścił posiadłość.
Zaparkował pod budynkiem firmy. Taehyung i Jungkook już na niego czekali. Wyszli głównym wejściem i dali znak mężczyznom stojącym przy czarnym vanie. Jaemin i Homin kiwnęli i głowami. Jaemin zgasił papierosa, poprawił wsadzoną za pasek spodni broń i usiadł za kierownicą.Yoongi usłyszał silnik Audi R8 Taehyunga, więc przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył.
Po piętnastu minutach byli na miejscu. Yoongi poczuł znajomy, przyjemny uścisk w żołądku. Podekscytowanie, które przez cały ranek tłumiły wątpliwości, teraz rozlało się w nim. Myśli wyostrzyły się przez krążącą w żyłach adrenalinę, kiedy przechodził przez recepcję, kierując się w stronę wind. Jechali na górę; on, Jaemin i Homin. Taehyung i Jungkook posługiwali się schodami, prowadząc ze sobą chłopaka.
Gdy tylko wsiedli do windy Yoongi dostał słuchawkę od Homina. Sprawdzili łączność i kabina ruszyła. Dotarła na właściwe piętro i Homin natychmiast stanął przed Yoongim, ochraniając go. Jaemin trwał w gotowości z dłonią z tyłu, zaciśniętą na kaburze. Yoongi stał swobodnie, z rękami w kieszeniach. Był jednak czujny, mięśnie pod garniturem miał spięte, a nonszalancki uśmiech - wyuczony. Jongin nie był przeciwnikiem, którego się lekceważy i on akurat wiedział o tym doskonale.
Drzwi otworzyły się i ich oczom ukazał się rozległy korytarz. Na wprost windy stało dwóch mężczyzn. Pozycja lekko rozstawionych nóg, dłoni schowanej z tyłu, na wysokości pasa świadczyła o takiej samej gotowości do ataku, jak u Jaemina i Homina. Yoongi uśmiechnął się sztucznie, nawet tego nie ukrywając.
-Dzień dobry, panowie - rozłożył dłonie jak ksiądz na ambonie.
Zamierzał rzucić jakiś błyskotliwy komentarz, ale przerwał mu odgłos otwieranych drzwi gdzieś z lewej strony. To Taehyung z towarem. Westchnął na widok broni w rękach mężczyzn stojących przed nim. Kiwnął na swoich i w piątkę ruszyli w stronę drzwi penthouse'u.
-Tylko mi się nie pozabijajcie - rzucił jeszcze w stronę swoich ludzi rozdrażniony.
Do środka pierwszy wszedł Jaemin. Później Yoongi, Taehyung z towarem, Jungkook i Homin. Jongin już na nich czekał.
Jungkook
Luksusowa recepcja hotelu zrobiła niemałe wrażenie na Jungkooku. Chłopak rozglądał się dyskretnie zaraz jednak ponownie się skupił. Nie przyszedł tu po to by podziwiać wystrój. W tym miejscu się rozdzielali. Kook z Taehyungiem i z chłopakiem mieli iść schodami, więc też skierowali się w stronę klatki schodowej. Droga w górę dłużyła się Kookowi. Chciał mieć to juz za sobą. Na korytarzu czekał już Yoongi hyungnim. Wraz z nim weszliśmy do umowionego pokoju pod czujnym wzrokiem ludzi naszego kontrahenta. Na pierwszy rzut oka penthouse był ogromny. Wielki salon utrzymany w ciepłych brązach i żółci z dużymi kanapami stojącymi naprzeciwko siebie. Za nimi wiodoczna była nowoczesna kuchnia. Na drugim piętrze też znajdowały pomieszczenia. Sypialnia i gabinej jak przypuszczał. Gdyby nie okoliczności spodobałoby mu sie tutaj. Było nieco przytulniej niż w mieszkaniu Taehyunga. Jungkook w końcu skupił wzrok na mężczyznach siedzących na kanapach. Kim Jongin i Lee Hyunkjae. Jungkook przełknął gulę narosłą mu w gardle, odwracając wzrok. Miał nadzieję, że szybko się z tym uwiną i wrócą cali do domu. Nie czuł się komfortowo w takim towarzystwie.
Jak to Yoongi rozegra? Czy Jongin będzie współpracował? W następnej notce nastąpi zwrot akcji, kto na tym wyjdzie najgorzej?
Dowiecie się w następny piątek, hah :)
Pozdrawiamy,
Sadame, Sumyeon i Sayo