piątek, 26 czerwca 2015

010

Dzięki, dzięki, dzięki
Za komentarze. To cholernie miłe, czytać je raz czy dwa... czy trzy razy dziennie^^
Cholernie miłe i cholernie motywujące. Najchętniej odpisywałabym na każdy z osobna, ale w dnie mam wypchane zajęciami =,="

Sadame

TAEHYUNG

W domu od razu przywołał do siebie Jungkooka. Przejrzał go wzrokiem. Siniaki na jego twarzy nie były już tak wyraźne jak wcześniej. Nie chciał myśleć, że coś jutro nie wypali, że coś mogłoby mu się stać. Taehyung przyłożył rękę do jego policzka. Nachylił się do nigo i złożył na jego ustach mocny, namiętny pocałunek. Nie trwał on zbyt długo. Taehyung odsunął go mocno od siebie patrząc oschle w jego oczy.
-Przygotuj się. Jutro idziesz z nami na akcję.
Z taką informacją zostawił go w salonie. Szczegóły postanowił wyjaśnić mu jutro. W swoim biurze wyciągnął ulubionego colta. Długo wpatrywał się w broń. W jego umyśle pojawiały się najróżniejsze scenariusze jutrzejszego spotkania. Takie, w których przechodzi wszystko pomyślnie. Takie, w których dochodzi do starcia. Oraz takie, w których Jungkook zostaje ranny.
Zacisnął dłoń na spluwie. Nie dałby nikomu go tknąć nawet palcem.
W nocy nie umiał zasnąć, jednak to nie powstrzymało go od wstania wcześnie i przygotowania wszystkiego. Kookowi kazał ubrać się w jego najlepszy garnitur. Zawsze wyposażał swojego pupila w najpotrzebniejsze rzeczy. Zabrał swój pistolet, wsadził go sobie za pasek spodni i przykrył marynarką tak, żeby nie było go widać. Jungkook na niego już czekał. Kiwnął z aprobatą. Chłopak nie wyglądał źle. Taehyung wrócił się jeszcze do biura, żeby zaraz wrócić z wingunem. Wręczył go Jungkookowi bez słowa.

Pojechali do siedziby, żeby zebrać chłopaków. Taehyung dość wyraźnie przekazał im instrukcje szefa. Wszystko było przygotowane na czas. Ludzie rozstawieni, towar gotowy do transportu. Teraz oczekiwali jedynie na nadejście szefa.

Jungkook

Kook wpatrywał się jeszcze przez chwilę w Taehyunga, dopóki nie stało się jasne, że ten mu nie odpowie. Wrócił bez słowa do książki. Jednak nie potrafił się na niej skupić. Odłożył książkę na bok i przyciągnął kolana do siebie. Oparł na nich brodę i zagapił się w przestrzeń. Ocknął się gdy Taehyung podniósł się i wyszedł. Kook odprowadził go wzrokiem. Gdy został sam westchnął cicho i położył się na kanapie. Naprawdę nie cierpił, gdy Taehyung go ignorował, co zadarzało się raczej często, kiedy tamten miał dużo na głowie. Domyślał się ile roboty musiał mieć Taehyung przez tę akcję z zeszłego tygodnia. Kook wstał i poszed do swojego pokoju. Wolał na razie zejść Taehyungowi z widoku. Gdy będzie go potrzebować i tak do niego przyjdzie. Położył się na łóżku, uważając na siniaki i po prostu leżał w ciszy. Bezczynność nie była jego ulubionym sposobem spędzania czasu wolnego. Ale aktualnie nie miał innego wyjścia.  Ruszył się dopiero, gdy usłyszał Taehyunga wychodzącego z łazienki. Jeśli nie chciał skończyć z oszpeconą twarzą na co najmniej miesiąc musiał to posmarować maścią. Ponownie stanął przed lustrem w łazience. Z apteczki wyjął tubkę z maścią i nałożył jej obficie na policzek i dookoła oka. Teraz mógł się już zaszyć w pokoju. Ze względu na to, że spał dość długo tego popołudnia, nie było mowy o zaśnięciu. Męczył się długo. Dopiero po drugiej udało mu się zapaść w płytki sen. Rano powitało go puste mieszkanie. Nie miał apetytu. Swoje kroki skierował do łazienki. Stanął przed lustrem. Jego twarz wyglądała lepiej. Nie była opuchnięta i siniaki nie rozlały się na całą twarz, jak to zwykle bywa. Wykonał poranną toaletę uzupełniając ją o smarowanie twarzy maścią na siniaki i opuścił łazienkę. Ruszył do swojej biblioteczki. Otoczenie książek zawsze go uspokajało i pozwalało się zrelaksować. Zabrał się za książkę, którą próbował wczoraj czytać. Tym razem z łatwością udało mu się skupić na tekście. Spędził tak resztę dnia z drobną przerwą na obiad, gdy w końcu zgłodniał. Wreszcie do domu wrócił Taehyung. Mężczyzna od razu zawołał go do siebie. Gdy wyszedł ze swojego kącika badawczy wzrok Taehyunga natychmiast skierował się na niego. Widział, jak mężczyzna przygląda się jego siniakom, które sam dzień wcześniej zrobił, jednak nic na ten temat nie powiedział. Gdy dłoń hyunga znalazla sie na jego policzku nawet nie drgnął. Wpatrywał się w twarz Taehyunga. Miał wrażenie, jakby gdzieś tam głęboko w jego spojrzeniu kryło się zmartwienie. Ale równie dobrze mogło mu się przewidzieć. Niespodziewanie mężczyzna nachylil się i pocałował go mocno.  Kook ledwo zdążył zareagować, gdy Taehyung już się odsunął. Jego spojrzenie było zimne i niezbyt przyjazne. Tak samo jak głos, którym oznajmił, że następnego dnia idzie na akcję. Oczy Kooka rozszerzyły się w kompletnym zaskoczeniu, a zaraz potem na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zapomniał o swoim złym humorze. Wreszcie zabierają go na akcję. Wiedział, że Yoongi hyungnim chciał go wprowadzić do interesu i że najlepszym sposobem na naukę jest praktyka. Towarzyszył już Taehyungowi podczas pracy 'w terenie' i wiele się nauczył. Już miał się pytać o szczegóły, jednak Taehyung sobie poszedł nie wyjaśniając nic. Nie ostudziło to jednak jego podekscytowania. Nie mógł się już doczekać. Rankiem obudził się wcześnie. Zaczął się lekko stresować, co skutecznie studziło jego podniecenie. Taehyung nie był skory do pogawędek. Jungkook wykonywał więc tylko to, co mu kazał. Założył na siebie szyty na miarę garnitur, ułożył porządnie włosy. Obrazek psuły jedynie dość wyblakłe, jednak ciągle widoczne siniaki. Niestety nie miał co z nimi zrobić, więc po prostu wyszedł do salonu, gdzie poczekał na Taehyunga. Mężczyzna zlustrował go wzrokiem i skinął głową. Chwilę później podał mu broń. Była dość mała,  więc Jungkook nie miał problemów ze schowaniem jej pod marynarkę.
Wtedy mogli pojechać po towar.

Kook trzymał się przez cały czas blisko Taehyunga dokładnie wszystko obserwując. Z tego co zdążył wywnioskować ich zadaniem było zajęcie się chłopakiem przeznaczonym na sprzedaż dopóki cała transakcja nie zostanie zakończona. Tym razem zająć się tym miał sam Yoongi hyungnim. Ta informacja wystarczyła, by Kook mógł się domyślić, że nie będzie to coś w czym miał okazję brać udział wcześniej. Było to coś większego. Z tego powodu Jungkook denerwował się coraz bardziej, jednak starał się tego w żaden sposób nie okazywać. Świadomość z kim przyjdzie mu się spotkać nie pozwalała mu się uspokoić.  Oczywiście, że wiedział kim był Kim Jongin. Wystarczająco dużo słyszał o nim od Taehyunga i Hyungnima, by obawiać się go.
W końcu Hyungnim dołączył do nich i ruszyli na miejsce transakcji.

SUGA

Yoongi został sam. Do obiadu zamówił wino, więc teraz siedział, próbując jeszcze raz przeanalizować wszystkie słabe punkty planu i sączył trunek nieśpiesznie. Do domu nie specjalnie mu się spieszyło. W końcu jednak musiał się zebrać.

*

Ciszę panującą w gabinecie Yoongiego przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu.
-Changjin?
-Szefie, w penthousie jest Jongin, Hyukjae i pięciu ludzi. W końcu korytarza stoi dwóch, na schodach minęliśmy kolejną czwórkę. Na parkingu czwórka. Wyglądają, jakby planowali coś dużego - dodał od siebie.
Yoongi spojrzał na zegarek. Zainstalowali się dość wcześnie, do umówionej godziny zostało około czterdzieści pięć minut.
-To tylko środki ostrożności. Rozstaw naszych, sprawdź łączność. Jadę po towar.
Rozłączył się. Założył marynarkę i poprawił mankiety. Sięgnął po pistolet. Wychodził właśnie z gabinetu, kiedy natknął się na Jina. Sprawdził magazynek, przetestował mechanizm. Minął chłopaka bez słowa, chowając Browninga HP do kabury i kierując się do garażu. Wsiadł w Veyrona i z piskiem opon opuścił posiadłość.

Zaparkował pod budynkiem firmy. Taehyung i Jungkook już na niego czekali. Wyszli głównym wejściem i dali znak mężczyznom stojącym przy czarnym vanie. Jaemin i Homin kiwnęli i głowami. Jaemin zgasił papierosa, poprawił wsadzoną za pasek spodni broń i usiadł za kierownicą.Yoongi usłyszał silnik Audi R8 Taehyunga, więc przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył.

Po piętnastu minutach byli na miejscu. Yoongi poczuł znajomy, przyjemny uścisk w żołądku. Podekscytowanie, które przez cały ranek tłumiły wątpliwości, teraz rozlało się w nim. Myśli wyostrzyły się przez krążącą w żyłach adrenalinę, kiedy przechodził przez recepcję, kierując się w stronę wind. Jechali na górę; on, Jaemin i Homin. Taehyung i Jungkook posługiwali się schodami, prowadząc ze sobą chłopaka.
Gdy tylko wsiedli do windy Yoongi dostał słuchawkę od Homina. Sprawdzili łączność i kabina ruszyła. Dotarła na właściwe piętro i Homin natychmiast stanął przed Yoongim, ochraniając go. Jaemin trwał w gotowości z dłonią z tyłu, zaciśniętą na kaburze. Yoongi stał swobodnie, z rękami w kieszeniach. Był jednak czujny, mięśnie pod garniturem miał spięte, a nonszalancki uśmiech - wyuczony. Jongin nie był przeciwnikiem, którego się lekceważy i on akurat wiedział o tym doskonale.
Drzwi otworzyły się i ich oczom ukazał się rozległy korytarz. Na wprost windy stało dwóch mężczyzn. Pozycja lekko rozstawionych nóg, dłoni schowanej z tyłu, na wysokości pasa świadczyła o takiej samej gotowości do ataku, jak u Jaemina i Homina. Yoongi uśmiechnął się sztucznie, nawet tego nie ukrywając.
-Dzień dobry, panowie - rozłożył dłonie jak ksiądz na ambonie.
Zamierzał rzucić jakiś błyskotliwy komentarz, ale przerwał mu odgłos otwieranych drzwi gdzieś z lewej strony. To Taehyung z towarem. Westchnął na widok broni w rękach mężczyzn stojących przed nim. Kiwnął na swoich i w piątkę ruszyli w stronę drzwi penthouse'u.
-Tylko mi się nie pozabijajcie - rzucił jeszcze w stronę swoich ludzi rozdrażniony.
Do środka pierwszy wszedł Jaemin. Później Yoongi, Taehyung z towarem, Jungkook i Homin. Jongin już na nich czekał.

Jungkook

Luksusowa recepcja hotelu zrobiła niemałe wrażenie na Jungkooku. Chłopak rozglądał się dyskretnie zaraz jednak ponownie się skupił. Nie przyszedł tu po to by podziwiać wystrój. W tym miejscu się rozdzielali. Kook z Taehyungiem i z chłopakiem mieli iść schodami, więc też skierowali się w stronę klatki schodowej. Droga w górę dłużyła się Kookowi. Chciał mieć to juz za sobą. Na korytarzu czekał już Yoongi hyungnim. Wraz z nim weszliśmy do umowionego pokoju pod czujnym wzrokiem ludzi naszego kontrahenta. Na pierwszy rzut oka penthouse był ogromny. Wielki salon utrzymany w ciepłych brązach i żółci z dużymi kanapami stojącymi naprzeciwko siebie. Za nimi wiodoczna była nowoczesna kuchnia. Na drugim piętrze też znajdowały pomieszczenia. Sypialnia i gabinej jak przypuszczał. Gdyby nie okoliczności spodobałoby mu sie tutaj. Było nieco przytulniej niż w mieszkaniu Taehyunga. Jungkook w końcu skupił wzrok na mężczyznach siedzących na kanapach. Kim Jongin i Lee Hyunkjae. Jungkook przełknął gulę narosłą mu w gardle, odwracając wzrok. Miał nadzieję, że szybko się z tym uwiną i wrócą cali do domu. Nie czuł się komfortowo w takim towarzystwie.

Jak to Yoongi rozegra? Czy Jongin będzie współpracował? W następnej notce nastąpi zwrot akcji, kto na tym wyjdzie najgorzej?
Dowiecie się w następny piątek, hah :)

Pozdrawiamy,
Sadame, Sumyeon i Sayo

sobota, 20 czerwca 2015

009

Halo! Co tam u Was? Ja właśnie wróciłam z imprezy, lekko zawiana, ale znalazłam jeszcze siły, żeby obrobić dla Was nową notkę :)

DZIĘKUJEMY ZA KOMENTARZE, to było cudowne uczucie, przeczytać ich tyle! I♡U

Dziś trochę sentymentalnie, na wspominki i chyba krótko, ale w budowaniu napięcia u mnie słabo, więc kończy się tam, gdzie się konczy...
No. To tego. Dobranoc...

Sadame

TAEHYUNG

Przygladał się Yoongiemu. Wyglądał na zamyślonego. Dlatego przybliżył się trochę, tak żeby go zauważył. Jego szef w końcu się odezwał. Taehyung zdziwił się na propozycję. Poczuł jego wzrok na sobie. Poprawił marynarkę, którą miał założoną. Może nie był to wygodny ubiór jednak musiał dobrze wyglądać w swojej pracy. Ruszył za Yoongim. Na parkingu wsiedli do jednego z wozów szefa. Tym razem był to czarny Bugatti. Taehyung gwizdnął pod nosem. Sam nie potrzebował tak wypasionych bryk, ale lubił na nie popatrzeć.
Pojechali do hotelu. Przez całą drogę Taehyung zastanawiał się co wstąpiło w szefa, że nagle postanowił zabrać go na jedzenie.

SUGA

Zgasił silnik samochodu, wysiadł i rzucił kluczyki przystojnemu chłopakowi w uniformie. Po chwili byli już w hotelowym lobby. Yoongi lubił załatwiać tu interesy. Conrad Seoul Hotel. Ogromna przestrzeń, mierzące ponad trzydzieści metrów wysokości kręte schody i przyjemne dla oka barwy brązów, żółci i złota działały na niego kojąco. Dla impulsywnego z natury Yoongiego ważne było, żeby nie wybuchnął w trakcie negocjacji i nie zniweczył w ten sposób wielotygodniowych prac nad kontraktem.
Yoongi rozsiadł się wygodnie w krześle i otworzył menu na specjalności dnia. Na homara nie miał ochoty, więc znalazł kartę z daniami Japońskimi i zamówił specjalność szefa kuchni.
Spojrzał na Taehyunga. Jak zwykle nic nie szło wyczytać z jego twarzy. Czasami zastanawiał się jakim cudem w ogóle się przyjaźnią. Nie była to nawet do końca przyjaźń. Raczej wieloletnia wędrówka tą samą ścieżką i wypracowane przez ten czas wzajemne zaufanie. Oboje znali granice tego zaufania i dzięki temu niemal nie było między nimi nieporozumień. A przy tym cały czas utrzymywali relacje szef - podwładny. Dopracowali to do takiej perfekcji, że często wyprowadzali tym z równowagi innych, przez co tamci popełniali błędy. Czasem rozumieli się bez słów, ale bywały chwile, kiedy Yoongi nie miał pojęcia o czym myśli Taehyung i to był jeden z takich momentów. Siedział obok niego, z kamienną twarzą i nie odzywał się zbytnio. Mimo to Yoongi czuł się komfortowo w jego towarzystwie, więc czekając na posiłek spokojnie oddał się analizie hotelowej ulotki, na której widniał szkic rozmieszczenia apartamentów.

TAEHYUNG

Poszedł za szefem. Po drodze rozglądał sie po ogromnym holu. Nie na darmo hotel mial 5-gwiazdek.
W restauracji hotelowej zamówił danie dnia. Homara dawno już nie jadł, a teraz miał ku temu okazję.
Bawił się palcami pod stołem. Nie odzywał się wcale. Zaczął się zastanawiać jak w ogóle tu trafił. Jak poznał Yoongiego.
Było to 6 lat temu. Kiedy matka Taehyunga zmarła, jego ojciec omal nie utonął w długach. Przed ciężką pracą uratował go właśnie Yoongi. Uważał, że młody Taehyung miał w sobie to coś. Zabrał go ze sobą i pokazał co i jak w tej branży. Dzięki niemu ma teraz tyle forsy, że spłacił by trzy razy wiecej długów niż jego ojciec miał. Dlatego dla niego Yoongi był kimś szczególnym. Jak wzór do naśladowania. A przebywanie w jego towarzystwie nie było męczące. Nie musiał wysilać się na żadne rozmowy.
Z rozmyślań wyrwał go dźwięk odkładanych talerzy na stół. Spojrzał pustym wzrokiem na kelnera, który właśnie przyniósł im ich obiad. Dopiero teraz gdy zapach dotarł do Taehyunga zorientował się jaki był głodny. Niemal od razu zabrał się za swojego homara nie przejmując się szefem.

SUGA

Uśmiechnął się widząc jak Taehyung z apetytem zabiera się do swojego dania. Sam nie był w ogóle głodny. Z trudem łykał kolejne kęsy.
Miał zbyt dużo zmartwień. Plotki o jego porażce szybko się rozniosły. Wielu jego wrogów tylko czyhało na jego potknięcie. Jongin nie był jego wrogiem, ale słynął z wykorzystywania każdej słabości, jaką znalazł zarówno w kontrahentach, wrogach, a nawet w przyjaciołach. Yoongi nie był paranoikiem. Nie bał się śmierci, bo nie miał nic do stracenia, poza luksusowym życiem w ciągłym strachu.
Nachylił się nad stołem, kładąc na środku ulotkę z mapką.
-Jongin wynajmie penthouse - powiedział wskazując palcem miejsce. Taehyung podążył wzrokiem ku ulotce.
- Ale zabierze ze sobą tylko dwóch, może trzech ludzi. Reszta będzie czekać w gotowości na innych piętrach. Rozmieścimy swoich jeszcze z rana, tu, tu i tu. Będziesz odpowiedzialny za towar. Oprócz naszej trójki będzie jeszcze Jungkook, Jaemin i Homin. Jeżeli chłopaki zauważą zbyt duży ruch ściągniemy Changjina. Przekaż ludziom, że mają mi się nie pokazywać na oczy z pistoletami maszynowymi. Chcę sprawę załatwić dyplomatycznie. Weź Glocka albo Browninga, coś niezbyt rzucającego się w oczy. Naszym celem jest nie dopuścić do sytuacji, w której będziemy musieli sięgać po broń.
Spojrzał na Taehyunga.
-To najczarniejszy scenariusz. Nie sądzę, by się spełnił.

TAEHYUNG

Kiedy jego szef położył przed nim małą mapkę Taehyung pochylił się lekko kierując na nią wzrok. Kiwał głową za każdym razem jak Yoongi wskazywał miejsca rozstawienia ich ludzi. Nadal nie podobało mu się że musieli brać ze sobą Jungkooka. Ostatni raz przytaknął dając znać,  że wszystko zrozumiał.
- zrobię jak każesz szefie.
Po skończonym posiłku i omówieniu planu Taehyung pożegnał sie z Yoongim. Wziął taksówkę. Postanowił skoczyć najpierw po to co Jungkook chciał. Postanowił dać mu to dopiero, kiedy ich misja się powiedzie. Następnie udał się do domu. Uwielbiał przygotowywać się do takich akcji.

No. To od przyszłego tygodnia się zacznie... :)
Sadame, Sumyeon i Sayo

niedziela, 14 czerwca 2015

008

I znów późno, choć bywało już gorzej^^ zrzućmy winę na imprezę piątkową, która przeciągnęła się do 18:00 w sobotę :) w każdym razie rozdział w weekend jest xD

Domyślamy, się, że vkook będzie się cieszył większą popularnością, niemniej jednak sielankowo nie będzie. W planach mamy piętrzące się przed naszymi bohaterami przeciwności i biorąc pod uwagę fakt, że to RPG - nawet jeśli reżyserowane - same nie mamy pewności czy skończy się tak jak planowałyśmy :)

Tymczasem pierwszy punkt kulminacyjny już coraz bliżej, zapraszamy do czytania~ ☆

Sadame, Sumyeon i Sayo

SUGA

Przez godzinę jeździł po mieście bez celu. Próbował zebrać myśli, ale te raz po raz uciekały mu do wczorajszego wieczora. Nie tak to zaplanował, ale czasem życie wymykało się jego kontroli, chociaż zdarzało się to rzadko i zazwyczaj właśnie, kiedy się upijał. Zwykle unikał takich ilości alkoholu, bo kontrola nad sytuacją to był podstawowy warunek jego dotychczasowego pasma sukcesów.
Stało się i musiał przystosować się do nowej sytuacji. Bardziej od braku kontroli nie lubił tylko nie rozwiązanych spraw. Albo na odwrót, zależnie od potrzeby sytuacji. Postanowił dać Jinowi odpocząć od swojego towarzystwa na jakiś czas. Wydawało się to dobrym pomysłem i Yoongi, mając plan, uspokoił sumienie. Mógł skupić się na pracy.
Skręcił w ulicę prowadzącą wprost do siedziby SNM Group. Miał kwadrans do umówionego spotkania, ale był pewien, że jego najlepszy podwładny i jednocześnie przyjaciel, Taehyung, już na niego czekał.
Wszedł do swojego gabinetu przywdziawszy na twarz surową maskę. Taehyung rzeczywiście siedział na kanapie, pochylony nad czymś, czego Yoongi nie mógł dojrzeć. Na dźwięk otwieranych drzwi odwrócił się i wstał. Kiwnął głową na powitanie. Yoongi ledwie skinął w odpowiedzi na ten gest i usiadł za biurkiem.
-Siadaj tutaj - powiedział.
Taehyung zrozumiał natychmiast, że oznaczało to stricte służbową rozmowę, a nie przyjacielskie pogaduszki.
-Co udało ci się załatwić w sprawie właściciela klubu?

TAEHYUNG

Taehyung czekał aż szef usiądzie. Dopiero gdy mu kazał sam usiadł na przeciwko niego. Był trochę spięty. Nie wiedział czego spodziewac. Dotychczas nie otrzymał jeszcze swojej kary, która musiała w końcu nadejść.
Taehyung cicho odchrzaknal.
-Wraz z Kim Jonginem chcą spotkać się jutro wieczorem w hotelu Conrad Seoul - skupił swój wzrok na jednym z długopisów leżących na biurko. Dalej kontynuował - Życzył sobie najlepszej sztuki jaką na chwilę obecną posiadamy.
Taehyung wstał zaczynając chodzić po pokoju żeby zebrać myśli.
-Proponuję przejść i obejrzeć dostawę która niedawno przyszła. - skinął głową na drzwi. Miał nadzieję, że to zajmie na trochę szefa. Czekając na zgodę zrobił kilka kroków w tę stronę.

SUGA

Obserwował go uważnie, dlatego kiedy Taehyung wstał i zaczął chodzić po pokoju Yoongi od razu zorientował się, że jest lekko poddenerwowany. Yoongi rozsiadł się natomiast wygodnie i wziął kilka głębokich oddechów. Wyciągnął paczkę papierosów i odpalił jednego, zaciągając się. To było trzecie opakowanie w tym tygodniu. Nie był zadowolony z powrotu do nałogu, ale w obecnej sytuacji nie miał kiedy rozładować nadmiaru agresji. Na propozycję Taehyunga wstał.
-Zaczekaj, Taehyung.
Poczekał aż mężczyzna obróci się w jego stronę. Podszedł do niego i położył mu dłoń na ramieniu. Ścisnął lekko, patrząc intensywnie w ciemne tęczówki.
-Wiem co ten chłopak dla ciebie znaczy, choćbyś sam nie chciał się do tego przyznać. Ale, kurwa, ogarnij się, albo będę musiał coś z tym zrobić. - Jego dłoń zacisnęła się mocniej w niemym ostrzeżeniu. - Nie będę więcej tolerował takiego niedbalstwa, Taehyung. To niedopuszczalne. Jesteś odpowiedzialny za śmierć tych ludzi.
Ale ciebie to i tak nie obchodzi, dodał w myślach. Taehyung nie był do końca normalny i Yoongi doskonale o tym wiedział. Zbyt długo się znali. Westchnął.
-Chodźmy.
Poklepał go po plecach i ruszył przodem.

TAEHYUNG

Kiedy Yoongi kazał mu się zatrzymać poczekał i odwrócił się do niego. Patrzył jak jego szef podchodzi do niego i kładzie rękę na jego ramieniu. Miał ochotę spuścić wzrok. Kook był jego słabością. Wiedział o tym. Jednak nic nie mógł z tym zrobić. Kiwnął głową. Ukłonił się lekko po raz kolejny.
-Wybacz szefie - powiedział, choć wcale nie było mu przykro.
Poszedł za Yoongim. Na miejscu kazał przyprowadzić najbardziej okazały towar. Wraz z Yoongim usiadł na dużej kanapie. Kiedy wprowadzili dzieciaki Taehyung zaczął przyglądać się każdemu z osobna. Jego zdaniem każdy miał coś w sobie. W końcu nie biorą byle czego. Jego uwagę przykuł blond włosy chłopak. Coś mówiło Taehyungowi, że był doskonały. Wstał i podszedł do niego. Uśmiechnął się szeroko. Widział w oczach chłopaka lęk.
-Hyung... nie sądzisz, że ten jest idealny? - nie oderwał wzroku od chłopaka. Chwycił go za podbródek i uniósł lekko jego głowę. - Nasi klienci powinni być zadowoleni.

SUGA

Nie zamierzał wstawać. Kiwnął dłonią i jeden z ochroniarzy pociągnął za sobą dzieciaka, podchodząc bliżej. Suga przyjrzał mu się uważnie. Miał delikatne, niemal dziewczęce rysy twarzy. Włosy opadały mu miękko na twarz, zasłaniając oczy. Kiwnął na Taehyunga.
-Odsłoń mu twarz.
Taehyung podniósł opadające mu na twarz kosmyki. Był idealny. Yoongi skinął głową akceptując wybór przyjaciela.
-Powinien się spodobać Jonginowi. Zabierzcie ich z powrotem. Tego przygotujcie.
Po krótkiej krzątaninie zostali sami.
-Chcę zabrać z nami Jungkooka. Pora by zobaczył coś więcej niż tylko proste transakcje. Oboje możecie się sporo nauczyć.

TAEHYUNG

Przyglądał się dzieciakom kiedy właśnie je wyprowadzano. Uwielbiał strach, który widział w ich postawie. Lęk przed nieznanym. To co ich czeka. Nieświadomie oblizał wargi. Kiedy Yoongi wspomniał o Kooku Taehyung uniósł na niego wzrok. Na początku chciał się sprzeciwić. Wiedział jednak, że prędzej czy później do tego dojdzie. Od samego początku był taki plan. Dlatego tylko skinął głową. Nie było sensu sprzeczać się. I tak by nie wygrał. Postanowił przejść dalej do interesow.
-Wracając do klientów. Nasz drugi poszkodowany został już obsłużony. Nie było trudno go zadowolić. Po negocjacjach postanowiliśmy, w gratisie, dorzucić mu jednego z podrzędnych pupilków. Był bardziej niż usatysfakcjonowany.
Skończył swój raport i czekał na dalsze instrukcje.

SUGA

Zamyślił się, próbując wypracować odpowiednią strategię. Taehyung był coraz lepszy, doskonale poradził sobie z tamtym klientem (który wcale do łatwych nie należał, Yoongi dostał już informacje od jego podwładnego, chciał tylko usłyszeć co sam Taehyung o tym powie), ale Jongin to była wyższa liga. Fakt, że zdecydował się pojawić osobiście nie wróżył niczego dobrego.
Kim Jongin był bezwzględnym, brutalnym i niezrównoważonym człowiekiem, nawet jeśli na takiego nie wyglądał, w dodatku miał władzę, o jakiej Yoongiemu się nie śniło. Nie miał pewności czy nawet jego szef, Namjoon, ma majątek i wpływy porównywalne z Jonginem. Yoongi stanowił dla niego ważnego, aczkolwiek nie niezastąpionego kontrahenta.
Yoongi pod swoją opieką miał głównie Seul i mieszkające w nim elity. Nie zajmował się rekrutacją do podrzędnych burdeli. Jego klienci to głównie miliarderzy, właściciele wielkich koncernów, członkowie rządu i celebryci, albo - jak Kim Jongin - właściciele ekskluzywnych hostclubów, w których można wynająć dziewczynę albo chłopaka do towarzystwa.
Tą gorszą, jak zwykli ją traktować jego ludzie, częścią biznesu zajmował się Jimin. Yoongi współpracował z nim czasami, ale niezbyt za sobą przepadali. Jimin koordynował zaopatrywanie ich burdeli w całym kraju i zdarzało się, że uderzała mu woda sodowa do głowy. Ale najbardziej wściekał się o to, że nie miał wejścia do Gangnam, najdroższej dzielnicy Seulu. To był teren Yoongiego.
Z zamyślenia wyrwał go Taehyung. Stanął tuż przed nim, próbując zwrócić na siebie jego uwagę.
-Zabieram cię na obiad.
Wstał i zlustrował przyjaciela krytycznym wzrokiem. Taehyung jednak, jak zwykle, był nienagannie ubrany. Na widok szytych na zamówienie garnituru i koszuli, doskonałej jakości materiałów i idealnie dobranego krawatu skinął głową w geście aprobaty. Ruszył do wyjścia.
-Jedziemy do Conrad Seoul Hotel.

Jak zwykle - czekamy na słówko lub dwa komentarza - będzie nam bardzo miło ;)
Dzięki i do zobaczenia za tydzień!

sobota, 6 czerwca 2015

007

Witamy ponownie.
Dziekujemy Pattie za nominację. Jako, że autorki u nas są trzy, pozwolę sobie przejąć odpowiedzialność za odpowiedź na pytania^^ (Sadame). Mam nadzieję, że niedługo wrzucę posta z  Liebster Awards, choć przyznaję, że w planach mam pewien projekt i pochłania on teraz cały mój wolny czas (ale cii~)
Dzisiaj powrót do vkooka. Cieszycie się? Jungkook raczej nie bardzo...
TAEHYUNG
Na kilka dni musiał zamieszkac w swoim drugim mieszkaniu, z dala od Jungkooka. Miał wiele do roboty. Nowe kontrakty z klientami. Ze starymi załatwienie nowych pupili. Było ciężko. W pracy ogole nia miał humoru. Wszyscy usuwali mu się z drogi, gdy tylko przechodził. Zdążył już potrzaskać kilka kubków i talerzy. To go wcale nie uspokajało. Tylko jedna rzecz dawała mu pełne ukojenie. Jednak na nia teraz nie mógl sobie pozwolić. Do domu wrócił dopiero w sobote rano. Teraz musiał tylko opanowac swoje emocje. Jedna osoba była mu do tego potrzebna. Jungkook robił cos w kuchni. Zapewne śniadanie. Nigdy nie lubił jadać o wczesnyh porach. Taehyung podszedł do niego szybkim krokiem. Kook już się odwracał gdy go tylko usłyszał jego kroki. Już miał się odezwać, niestety nie miał do tego najmniejszej okazji. Nim zdązył się zorientowac leżal już na ziemi. Tae z szerokim uśmieszkiem otrzepał rękę, któą właśnie uderzył chłopaka. Miał niepokojący wyraz twarzy. Cieszył się z siebie. Podszedł do chłopaka i kucnął nad nim. chwycił go za koszulkę podnosząc lekko.
-Aishhh....Jaki jestem zirytowany - powidział drugi raz okładając go pięcią. Powtórzył to jeszcze kika razy ciesząc się jak głupi. Jungkook był najlepszy do wyładowania całego stresu. Nie ważne w jaki sposób. Taehyung wstał i kopnął go jeszcze pod żebra. Nabrał powietrze i powoli wypuści je z pluc, uspokoił się trochę. Odszedł od chłopaka na kika krokow. Wyjąl z marynarki lizaka. Nie palił, skończył z tym już dawno. Przeszkadzało to Kookowi, jednak musiał mieć coś w ustach. Wybrał lizaki. Były smaczne. Odpakował go i wział do ust niemal od razu gryząc na drobne kawałki.
Kook
Nagle ręce Taehyunga boleśnie szerpnęły za jego włosy przyciągając do siebie. Ciało Kooka wygięło się w łuk w stronę dłoni mężczyzny starając się złagodzić ból. Jednak ten ciągnął go mocniej. Chłopak jęknął zaciskając mocno oczy. Kiedy Taehyung przestał go pieprzyć już tak bardzo nim nie szarpał. Ale odetchnąc mógł dopiero gdy mężczyzna spuścił się na niego i mógł opaść na kanapę łapiąc oddech. To było dla chłopaka naprawdę wyczerpujące. Jungkook znów na moment przymknął oczy by zaraz otworzyć je znowu i przyglądać się jak Taehyung wyciera sobie dłonie. Już dawno przestał liczyć, że mężczyzna się kiedyś nim zaiteresuje po seksie. Przytuli, pomoże się wyczyścić albo coś podobnego. Dlatego nie było dla niego zdziwieniem gdy mężczyzna kazał mu się ogarnąć i zostawił go samego z paczką chusteczek. Kook leżał jeszcze moment i podniósł się zrzucając z siebie paczuszkę. Wyjął z niej jedną chusteczkę i z obojętną miną zaczął wycierać twarz z pozostałości orgazmu Taehyunga. Z pleców róznież próbował to zetrzeć jednak miał wrażenie, że jedynie bardziej to rozmazał. Westchnął cicho. Będzie musiał się umyć. Nie kłopocząc się ubieraniem ruszył do drzwi. Przypomniało mu się wtedy o ksiażce którą czytał. Sięgnął po nią z zamiarem zaznaczenia miejsca w którym skończył póki jako tako je pamiętał. Ku jego zaskoczeniu znalazł w niej zakładkę w mniejwiecej odpowiednim miejscu. Musiała to być sprawka Taehyunga. Uśmiechnął się lekko. Odłożył ksiażkę na stolik i wyszedł z pokoju.
Przez parę dni Taehyunga w ogóle nie było w domu. Jungkook spędzał czas w swoim kąciku czytając albo przechadzając się bez celu po mieszkaniu. W takie dni, gdy jego pan miał nawał pracy Jungkook czuł się nieco samotny. Ale nie chciał się do tego przyznać przed samym sobą, że brakuje mu towarzystwa starszego mężczyzny. Wtedy zwykle znów zaczynał czytać, by odegnać niechciane myśli. Gdy przychodziły sprzątaczki obserwował je w ciszy dopóki nie wychodziły. Taehyung zabronił mu odzywać się do kogokolwiek prócz niego. W tym czasie zdążył wymyślić nową zaciankę. Musiał poprosić Taehyunga by dał mu zestaw ołówków, notes i parę książek o rysowaniu. Spodobała mu się perspektywa uwieczniania na kartkach tego co wymyślał gdy był sam. W końcu w sobotni poranek Taehyung wrócił do domu. Jungkook własnie przygotowywał sobie śniadanie kiedy usłyszał za sobą kroki. Tylko jedna osoba mogła przyjść. Chłopak odwrócił się z zamiarem przywitania się. Jednak nie było mu to dane. Pięść Taehyunga, która trafiła go prosto w twarz, zwaliła go z nóg. Wylądował na podłodze z głośnym stęknięciem obijając sie o kafelki. Chwycił się za pulsujący bólem policzek. Nie spodziewał się tego. Z resztą jak zawsze, gdy Taehyung wracał z tym sadystycznym humorem. W takich momentach Kook się bał. I to cholernie. Wyraz twarzy mężczyzny mówił Kookowi, że to jeszcze nie wszystko. Spiął się kiedy Taehyung kucnął i pociągnął go za koszulkę do góry. Zacisnął powieki i uniósł ramiona gdy Taehyung znów się na niego zamachnął. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy. Bolały go ręce, bolała go twarz, gdy jednak udało mu się go trafić. I bolał go brzuch, kiedy mężczyzna jeszcze na koniec go kopnął pozbawiając go na kilka chwil oddechu. Wreszcie Taehyung sie odsunął. Jednak w tym momencie był zbyt nieprzewidywalny i Kook nie cieszył się za wczasu. Pomimo, że wszystko go bolało powoli zebrał się z ziemi z opuszczoną głową. Trochę mu się w niej kręciło od siły ciosów Taehyunga. Jego pan był naprawde silny mimo, że na pierwszy rzut oka na takiego nie wyglądał. Z pomocą blatu postawił się na nogi. Sprawdził czy nie leci mu nigdzie krew. Na szczeście nie wyczuł nic. Spojrzał niepewnie na mężczyznę.
- Hyung... chcesz może coś na śniadanie? - zapytał cicho jak gdyby nic się nie stało. Bo co mógł zrobić? Nic. Był jego własnościa. Taehyung mógłby go chocby zabić, a Jungkook nie miał prawa chocby pisnąć słowem. Pozostało mu tylko przejśc z tym na porządek dzienny.
TAEHYUNG
Kiedy zjadł juz całego lizaka patyczek rzucił na ziemie. Sprzątaczki kiedyś posprzątaja w końcu. Sam nigdy nie dotknal się sprzątania we własnym mieszkaniu. Spojrzał na Jungkooka kiedy zapytał sie o jedzenie. Nadal był wkurwiony. Widać za bardzo mu nie pomogła przemoc fizyczna. Zacisnął pięści. Podszedł do szafek na ktorych lezaly przygotowane talerze. Jednym ruchem zrzucil je na podloge tak, ze rozbiły sie z trzaskiem.
- Nie chce twojego pieprzonego śniadania - Warknął. Zignorował bałagan, który narobił i poszedł na górę. Na życzenie kazał wybudować poddasze, które mialo robić za jego pokój. Z niego doskonale widział co się dzieje w domu. Położył się na dużym łóżku biorąc głęboki wdech. Powiedział sobie tylko, że to zmęczenie i zaraz mu przejdzie. Minuty mijały, ale on nie umiał sie uspokoić. Nie wytrzymał. Wstał i zszedł na dół, zobaczył Kooka siedzącego na kanapie wpatrującego się w coś za oknem. Ten widok zapierał dech w piersiach. Jednakże Taehyung już sie przyzwyczaił. Dopiero teraz się zorientował czego potrzebował. Bez ostrzeżenia złapał Jungkooka za rękę i wtargał go na górę o mało co samemu sie nie potykajac na schodach. Rzucił nim o łóżko, nie zważając wcale na protesty chłopaka Potrzebował seksu. Dużo seksu i Kooka. Zdjął swoja marynarkę odrzucając ją gdzieś na bok. Rozpiął pierwsze kilka guzików. Wystarczył sam widok bezbronnego Kooka żeby sie podniecić. Zawsze go to nakrecało. Kleknal na łóżku zrywajac z chłopaka spodnie. Zbytnio sie wiercił, dlatego Taehyung przytrzymał mu ręce nad głową. Oblizal popękane usta. Bawić i tym razem sie nie zamierzał. Rozsunal mocno jego nogi ułatwiając sobie dostęp.  Przygotowawszy wcześniej swojego penisa przystawil go do wejścia młodszego i wszedł w niego jednym szybkim ruchem. Westchnął cicho czując jak ten się na nim zaciska. Przymknął oczy i zaczął ostro sie w nim poruszać. Nie obchodziło go czy w ogóle chłopak czerpał z tego jakąkolwiek przyjemność. Ważne było to, że sam sie zaspokajał. Pod koniec czuł się coraz bardziej zmęczony. Doszedł w nim z głuchym jękiem. Nim zdążył cokolwiek zrobić wyczerpanie wzięło górę. Padł na chłopaka od razu zasypiajac.
Kook
Kook zacisnął mocno powieki kuląc się gdy Taehyung nagle zrzucił wszystko z blatu i warknął na niego. Na szczęście już go nie uderzył. Zostawił go samego. Jungkook bez słowa zabrał się za posprzątanie bałaganu. Wyrzucił wszystko do kosza. Nie zabierał się nawet przygotowywanie tego od nowa. Stracił apetyt. Zaraz po tym ruszył do łazienki. Tam przyjrzał się swojej twarzy w lustrze. Jego lewa strona twarzy zaczynała już lekko puchnąć. Za niedługo pewnie pojawi się siniak. Nos wyglądał na cały choć trochę go bolał. Nic poza tym nie znalazł. Westchnął cicho. Teraz mógł tylko liczyć, że Taehyung da mu już spokój. Wrócił do kuchni. W szafce znalazł niewielki woreczek do którego nasypał trochę lodu z zamrażalnika. Usiadł na skraju sofy i przykładając lód do opuchniętego policzka zapatrzył się na widok za oknem. Przez moment była cisza. Chwilę potem rozległ się szelest i kroki Taehyunga na schodach. Czuł na sobie jego wzrok i mimowolnie się spiął. Chyba się przeliczył, że już go zostawi. Niespodziewanie mężczyzna złapał go za rękę i wciągnął za sobą na górę. Kook upuścił woreczek z lodem ledwo utrzymując równowagę na schodach.
- Hyung.... przestań... proszę! - próbował się jakoś wyswobodzić z uścisku Taehyunga, ale nie potrafił. Mezczyzna rzucił nim o łóżko. Chłopak zaraz odwrócił się w stronę Taehyunga, który od razu go dopadł zrywając z niego spodnie. Nic co robił nie powstrzymało Taehyunga. Zaraz jego ręce zostały skrępowane. Mógł go tylko błagać, by nie robił mu większej krzywdy. Oczywiście jego to nic nie obchodziło. Mężczyzna rozsunął mocno jego nogi i od razu się w niego wbił. Kook krzyknął żałośnie. Penis Taehyunga rozrywał go od środka sprawiając, że po twarzy Kooka popłynęły niechciane łzy. Taehyung zaczął go posuwać sprawiając mu jeszcze więcej bólu. Jego krzyki zdzierały mu gardło. Starał się jakoś wyłączyć na to, ale nie potrafił. To było zbyt bolesne. Jednak doczekał się końca. Z niejaką ulgą poczuł rozlewające się w nim ciepło. Ale Taehyung zamiast go wypuścić po prostu na nim zasnął. Chłopak nie potrafił się ruszyć będąc przygwożdżony przez Taehyunga. Bał się, że go obudzi. A wtedy mógł skończyć jeszcze gorzej. Więc po prostu leżał gapiąc się w sufit wilgotnymi od płaczu oczami i modlił się by Taehyung za niedługo się obudził. Jednak nie zapowiadało się na to. Wszystko zaczęło mu drętwieć. Niechcący się poruszył. Taehyung jednak ani drgnął. W chłopaku pojawiła sie iskierka nadziei. Bardzo powoli starał się wyjść spod Taehyunga. Czuł się choćby rozbrajał minę. Jeden fałszywy ruch a skończy jako miazga. W końcu jednak udalo mu się uwolnić. Prawie. Gdy już miał się odsunął ramię Taehyunga zatrzymało go przy nim. Kook zamarł. Przez moment myslał, że jego pan się obudził. Wtedy uścisk się wzmocnił. Chłopak leżał wręcz przytulony do mężczyzny. Czuł się przez to dziwnie. Próbował odsunąć jego rękę, jednak tym razem ani drgnęło. W końcu nie pozostało mu nic tylko zostać tak jak był. Trochę niepewnie objął mężczyznę nie mając co zrobić z rękami. W końcu po niewiadomo jak długim czasie Kook zaczął czuć się senny. Mężczyzna nadal nie poruszył się ciągle trzymając go w swoich ramionach. Nie mógł nic poradzić, że wreszcie zasnął.
TAEHYUNG
Taehyungowi coś nie pasowało. Coś mu zaczęło podwiewać. Chociaż z drugiej strony było przyjemnie. Otworzył leniwie oczy. Zamrugał kilkakrotnie nie mogąc uwierzyć. Leżał obok niego Jungkook wtulony w jego pierś. Taehyung odsunął się powoli żeby nie obudzić chłopaka. Przypomniał sobie co zrobił. Zaklnął cicho pod nosem. Przyjrzał sie twarzy chłopaka. Pod okiem zaczął mu sie robić fioletowo zielony siniak. Musiał faktycznie być zmęczony, żeby tak zlać chłopaka. W koncu sięgnął do swoich spodni i je zapiął. Wstał z łóżka i przykrył chłopaka kołdra dajac mu jeszcze troche pospać. Zerknał na zegarek. Długo spali. Bylo juz po 17. Tae udał sie na dół. Postanowił przyrządzić coś do jedzenia. Burczało mu w brzuchu. No i dawno nie miał okazji zjeść czegoś dobrego. Chociaz miał ochotę na coś zrobionego przez Kooka. Jednak tym razem nie chciał żeby mu usługiwał. Nie wiele V umiał przygotować. Dlatego zrobił frytki ze stekiem. To było jedyne co dobrze mu wychodziło. Pyszny mięsisty stek. Sam zapach doprowadzał jego żołądek do przewrotów. Zrobił oczywiście także dla młodszego. Mały prezent za poturbowanie jego pieknej twarzyczki. Po skończeniu i nałożeniu na talerze postanowił po niego sie zabrać. Jungkook nadal słodko spał wtulony w poduszkę Taehyunga jakby on tam naprawdę był. Uśmiechnął sie lekko. Po chwili chwycił za skrawek kołdry i odkrył go całego. Odchrzaknął głośno żeby sie obudził.
- z łaski swojej powiesz mi co robisz w moim łóżku?  - zaczął groźnie. - wstawaj - powiedział kiedy ten juz jako tako komunikował. Jak już się ogarnął Taehyung zabrał go na dół. Wiedział ze powinien pozwolić najpierw mu się wykąpać. Ale nie mógł pozwolić żeby jedzenie wystyglo. Posadził go przy stole.
- jedz....ciepłe najlepsze - mruknął siadając na przeciwko. Sam zaczął jeść.
Kook
Jungkook czuł, że coś się zmieniło. Zrobiło mu się jakby zimniej. Nagle usłyszał głośne chrzakniecie. Zamarł. Podniósł się jak oparzony, słysząc niebezpieczny ton głosu Taehyunga. Trochę mu się przez to zakręciło w głowie, ale mimo tego spojrzał na Taehyunga przestraszony.
- Ja.... hyung... przepraszam... - chciał się wytłumaczyć, ale był nieco otumaniony przez nagłe wyrwanie ze snu. Wiedział, że nie powinnien zostawać. Nie mógł tu przebywać dłużej niż konieczne. Jednak zachowanie Taehyunga trochę go zmieszalo. Nie wydawał się być zły na niego. Nie wiedział co ma zrobic. Zaraz jednak mężczyzna kazał mu wstawać. Kook pospiesznie wykonał rozkaz. Zebrał swoje ubranie z podłogi i je ubrał. Nie przejmował się, że jego tyłek jest cały w spermie Taehyunga. Mężczyzna oczekiwał, że szybko stąd zniknie, wiec szybko się ubrał, sądząc, że tego chciał. Niespodziewanie jednak Taehyung zabrał go do kuchni i posadził przy stole przed pełnym talerzem. Wyglądało na to, że on sam to przygotował. Kook spojrzał na niego kompletnie zaskoczony. Zdarzały się takie momenty, że w ogóle nie ogarniał tego mężczyzny.
- Dziękuję, hyung... - odpowiedział cicho i zaczął jeść.  Gdy napięcie z niego zeszło zrobił się głodny. W mgnieniu oka pochłonął całe jedzenie z talerza. Było naprawdę dobre. Szczególnie, że tak rzadko miał okazję jeść coś co przyrządził Taehyung. Zanim się ruszył od stołu poczekał aż Taehyung zje i wtedy zabrał ich talerze i je umył. Odwróciłem się do Taehyunga.
- Mogę się iść umyć? - zapytał, chcąc być pewnym czy aby napewno Taehyung czegoś jeszcze od niego nie chce.
TAEHYUNG
Było przyjemnie patrzeć jak chłopak ze smakiem zjadał wszystko co Taehyung mu przygotował. Musiał być strasznie wykończony tym co mu mężczyzna zrobił. Taehyung westchnął. Zaczął myśleć co by było gdyby nie był tak okrutny w stosunku do Jungkooka. Czy chłopak by go kochał. Czy żyli by inaczej niż teraz. Czy by sie go nie bał. Oczywiście że wiele by się zmieniło. Wiedział ze nie powinien tak myśleć. Zawsze uważał żeby nigdy nie zastanawiać się 'co by było gdyby'. Coraz gorzej mu to wychodziło. Z zamyślenia wyrwał go głos Kooka. Spojrzał na niego lekko nieprzytomny.
- przecież cie nie trzymam - odpowiedzial spokojnie. Choć sam tez powinien sie wykapac dal młodszemu pierwszeństwo. Gdy chłopak zniknął za drzwiami łazienki Taehyung przesiadł się na kanapę w salonie. Musiał poczekać aż Jungkook udostępni mu łazienkę. Załaczył telewizję. Leciały akurat wiadomości. Warto było wiedzieć co się na świecie dzieje.
Kook
Odpowiedź Taehyunga uznał za zgodę, więc ruszył do łazienki. Z doświadczenia wiedział, że humor z jakim przyszedł do domu Taehyun lubił szybko wracać, więc wolał na razie obchodzić się z nim ostrożnie. Będąc już w łazience rozebrał się uważając przy ściąganiu koszulki na swoja obolałą twarz. Zaraz potem wszedł pod strumień ciepłej wody, która przyjemnie koiła jego poobijane ciało. Pomimo, że spędził u Taehyunga już dość dużo czasu, nadal nie potrafił powiedzieć co o nim sądził, co do niego czuł. Były momenty, że naprawdę cieszył się gdy wracał po długiej nieobecności do domu. Nawet jeśli zazwyczaj lądowali wtedy od razu w sypialni, Kookowi to nie przeszkadzało. Pogodził się z tym, że takie było jego główne zadanie, zaspokoić seksualnie swojego właściciela, i po prostu sam czerpał z tego przyjemność. Jednak czasem... mężczyzna go przerażał. Wtedy traktował go jak bezwartościową kukiełkę, z którą można zrobić cokolwiek... nawet zniszczyć. Chłopak nie chciał się nad tym zbyt często zastanawiać, jednak przychodziły takie momenty, jak własnie ten, że nie potrafił odgonić tych myśli od siebie. Teraz juz tylko szybko się umył i wytarł. Nie ubierał brudnych ciuchów. Wrzucił je do kosza na pranie i wyszedł nagi kierując się do pokoju, gdzie ubrał się w świeże ubrania. Skoczył jeszcze szybko po jakąś książkę do swojej biblioteczki i wrócił do Taehyunga. Przysiadł się niedaleko niego i otworzył książkę. Jednak nie zaczął czytać. Taehyung naprawdę wydawał się w lepszym humorze niż rano, więc Kook postanowił zaryzykować.
- Hyuuung... mógłbym cię o coś poprosić? - zapytał spoglądając na niego - mógłbym dostać jakieś ołówki...? I notes...? I może jakąś książkę o rysowaniu? - dokończył swoją prośbę wlepiając w niego ślepia z niepewną miną.
TAEHYUNG
- Pojawiły się nowe informacje w sprawie strzelaniny pod siedzibą SNM Group. Wiarygodne źródło potwierdziło udział wietnamczyków. Chodziło o prywatne długi jednego z członków zarządu. Szef spółki ma zwołać jutro specjalne posiedzenie rady nadzorczej na którym zdecydują  najprawdopodobniej o jego dymisji... -Taehyung wyłączył telewizor rzucając pilotem na stół. Jungkook wszedł do salonu i usiadł na kanapie. Taehyung początkowo nie zwrócił na niego uwagi. Siedzieli w milczeniu dłuższą chwilę. Kook nabąknął coś o ołówkach i notesie, ale udał, że tego nie usłyszał. Po chwili wstał bez słowa i poszedł wziąć prysznic.
Wieczór upłynął mu w gabinecie, na telefonach do klientów i dogadywaniu terminów spotkań. Położył sie dopiero kolo północy. Zakopał sie w pościeli i zasnął bez większych problemów.
W niedzielę rano obudził go telefon. Już miał zjechać dzwoniacego, ale w słuchawce odezwał się Yoongi.
- Ah.. Szefie - niemal się ukłonił do słuchawki - tak, oczywiście, że będę.
Odetchnął z ulgą kiedy się rozłączył. Miał stawić się za dwie godziny w biurze. Wstał i poszedł sie ogarnąć. Długo mu to nie zajęło. Śniadanie postanowił zjeść w drodze. Wolałby uniknąć spotkania z Jungkookiem.
Zahaczył o pobliską kawiarnie kupując kawę i coś do przegryzienia. W spółce był przed czasem. Na szczęście, bo Yoongi nie tolerował żadnego spóźniania się.
Taehyung długo nie czekał na szefa. Po chwili bezczynnego siedzenia w biurze Yoongi przyjechał. Taehyung wstał i ukłonił sie lekko.
- Witaj szefie - spojrzał na niego oczekująco. Chciał się dowiedzieć w jakiej sprawie został wezwany.
No, to tyle na dziś. Komu się podobało?
Lepiej vkook czy sugajin? Może jakiś smaczek w postaci kogoś trzeciego? *udaje, że wcale nie ma na myśli nikogo konkretnego*
Do następnego tygodnia (:
Sayo, Sumyeon i Sadame

czwartek, 4 czerwca 2015

006

PRZEPRASZAM za przerwę. To tylko moja wina, skleroza, obowiązki, może lenistwo... czy raczej wszystkiego po trochu...
Wynagrodzę to naszym czytelnikom, obiecuję~ ♡

Sadame



JIN
Jin czuł się trochę niezręcznie, gdy Yoongi tak po prostu wyszedł, kompletnie go ignorując. Chłopak zastanawiał się czy zrobił coś nie tak. Westchnął cicho i położył się z powrotem. Stwierdził, że nie będzie się tym przejmować. Wystarczyło, że denerwował się wizją zapowiedzianego wieczoru. Na samą myśl żołądek podchodził mu do gardła. Schował twarz w dłonie i zaczął oddychać głęboko, by się nie zrzygać. Tak bardzo nie chciał by Yoongi go dotykał. Wiedział, że użalał się nad sobą, ale nie potrafił inaczej. Był słaby i nie był w stanie tego zmienić. Zwinał się w kulkę. Liczył, że może jednak Yoongi odpuści sobie dzisiaj. Leżał tak bezczynnie dopóki ktoś po niego nie przyszedł. Pierwszy raz widział tego mężczyznę. Wiadomość, którą przyniósł sprawiła, że nieprzyjemny dreszcz przebiegł po jego plecach. Przymknął oczy chcąc uspokoić rosnącą w nim panikę. Sam się nakręcał mimo, że tak naprawdę nawet nie wiedział po co go tam wzywa. Wreszcie wstał i ruszył w kierunku swojego pokoju. Im był bliżej celu tym jego dłonie bardziej się trzęsły. Wszedł do środka. Od razu został pchnięty na łóżko i pozbawiony dolnych części garderoby. Jin wyczuł od niego alkohol. To nie mogło się dla niego dobrze skończyć. Jin starał się go od siebie trochę nieporadnie odepchnąć. Jednak w tym momencie chłopak bał się Yoongiego. Bał się mu sprzeciwić.

SUGA
Nie bardzo kontrolował co się dzieje. Czuł, że whiskey uderzyła mu do głowy i wiedział, gdzieś w głębi podświadomości, że nie powinien załatwiać tego w ten sposób. Ale stres z całego tygodnia w końcu znalazł sobie furtę i wylewał się z niego niepowstrzymywaną falą. Zawsze tak robił. Upijał się, a później wchodził do tego pokoju i siłą brał to, co mu się należało. Bez wyjaśnień i bez wyrzutów sumienia. Na drugi dzień kupował drogi prezent i uznawał sprawę za niebyłą.
Z tą różnicą, że poprzednicy Jina byli już do tego poniekąd przyzwyczajeni.
Jin próbował się bronić, ale Yoongi nawet tego nie zauważył. Upojony alkoholem złapał go w silnym uścisku i przycisnął do materaca. Ręce zablokował mu nad głową i sięgnął do szafki nocnej. Nie pomylił się, Jin niczego nie ruszył. Po chwili Yoongi wycisnął z tubki lubrykant i zaczął pospiesznie go rozciągać.
Jin w żadnym przypadku nie mógł być na to przygotowany. Przez pierwszych kilka chwil walczył. Szarpał się przez moment, ale widząc, że nie przynosi to żadnego efektu, odpuścił. Yoongi klnął pod nosem, pragnąc jak najszybciej znaleźć się w nim. Pożądanie, podsycane przez procenty, paliło go od środka, koncentrując się w podbrzuszu. Potarł swojego członka, rozcierając pojawiające się na czubku krople i wracając do rozpychania palcami ciasnej dziurki. Jego zdolność odbierania bodźców ograniczyła się tylko do tego punktu, znajdującego się tuż przed nim, i do jego własnego, pulsującego członka, będącego w gotowości już od dłuższej chwili. Nie rozpraszając niczym swojej uwagi obserwował spod półprzymkniętych powiek jak trzeci palec wchodzi gładko aż po nasadę i w końcu Yoongi zastąpił palce swoim członkiem.
Z trudem wepchnął główkę i zacisnął powieki czując jak kręci mu się w głowie. Wchodził w niego powoli, rozciągając słodką torturę w czasie. Wbił paznokcie w skórę, trzymając dłońmi za biodra chłopaka. Jin płakał w poduszkę, ale Yoongi tego nie widział, zamroczony alkoholem i pożądaniem. Kiedy wszedł w niego cały, westchnął ochryple, dając upust zalewającej go rozkoszy.

JIN
Jin nie miał już szans, gdy Yoongi unieruchomił jego ręce. Jednak jeszcze próbował. Po chwili poczuł wsuwający się w niego palec.
- Nie... zostaw... proszę - szarpnał się mocniej, chcąc uciec od niego. Ale Yoongi zdawał się nawet nie zauważać jego protestów. To nie było dla niego przyjemne. Wraz z kolejnymi palcami bolało coraz bardziej. Po jego policzkach popłynęły łzy. Nie ważne co robił, Yoongi był zbyt skoncentrowany na tym by dostać to czego chce. Mężczyzna w końcu puścił jego ramiona, jednak Jin nawet się nie ruszył. Jego opór był bezsensowny. Yoongi i tak to zrobi, czy Jin tego chciał czy nie. Nagle place zostały zastąpione członkiem Yoongiego. Mimo, że chłopak był cały spięty mężczyzna powoli i uparcie się w niego wsuwał sprawiając mu niewyobrażalny ból.
- Boli... - zaszlochal w poduszkę, zaciskając mocno oczy. Nie potrafił się rozluźnić, każdy ruch sprawiał mu ból. To było jak tortury. Zacisnął pięści na włosach, ciągnąc się za nie. Jedyne czego pragnął w tym momencie to wybudzić się z tego koszmaru.

SUGA
Yoongi był pijany i nie powstrzymywał się zbytnio. Nie zwracając uwagi na ból który mu sprawiał poruszał się w Jinie coraz szybciej i szybciej. Doszedł szybko i opadł na niego, sapiąc. Przewrócił się na plecy i zasnął tuż obok niego.
Otworzył leniwie oczy i spróbował sobie przypomnieć dlaczego spał w tym pokoju. Po chwili zaczęły do niego spływać wspomnienia. Podniósł się, syknął cicho z bólu głowy i spojrzał na chłopaka. Leżał zwinięty w kłębek na skraju łóżka, w kokonie z kołdry i oddychał miarowo. Yoongi pochylił się nad nim, odsunął mu z twarzy kosmyk i dostrzegł zaschnięte ślady łez. Przejechał palcem po policzku, po czym wstał i przejechał ręką po twarzy, wzdychając cicho. Spojrzał na pakunki. Nie do końca tak to zaplanował. Dotknął opakowanej w papier sztalugi. Wątpił, by prezent zrekompensował Jinowi wczorajszy wieczór, ale może ulży mu trochę, jeśli będzie mógł malować. Rano tak tęsknie o tym opowiadał. Otrząsnął się z zamyślenia i wyszedł cicho zamykając za sobą drzwi. Zajrzał na dół, do pokoju gier. Barek nie był jeszcze uprzątnięty. Na blacie leżały dwie butelki po whiskey, kilka puszek piwa i wypalone do połowy cygaro. Wyszedł stamtąd bez słowa i zamknął się w swoim gabinecie. Usiadł w fotelu i zaczął się zastanawiać nad sytuacją, w jakiej się znalazł. Odgonił myśli o Jinie i skupił się na najbliższych planach.
Wyciągnął telefon z kieszeni i znalazł numer Taehyunga.
-Widzę cię się za dwie godziny w moim gabinecie, w biurze.
Rozłączył się. Wziął szybki prysznic, założył koszulę, garnitur, wsiadł w białego Hyundai Genesis coupe i wyjechał do centrum.

JIN
Jin czuł choćby Yoongi rozrywał go od środka z każdym jego ruchem. Chłopak z trudem powstrzymywał krzyki. Jego twarz, jak i poduszka były mokre od łez. Yoongi nie miał w tym momencie żadnych zahamowań. Interesowało go tylko by zaspokoić swoje pragnienie, a to że Jin cierpiał wcale go nie obchodziło. Na szczęście dla Jina, alkohol sprawił, że Yoongi nie potrzebował wiele by osiągnąć spełnienie. Jin poczuł jedynie jak mężczyzna opada na niego. Nawet się nie poruszył, gdy Yoongi przewrócił się na plecy. Zacisnął tylko dłonie na poduszce i przycisnął do niej twarz by zagłuszyć płacz. Ból nie zmniejszył się ani odrobinę. Miał nadzieję, że Yoongi zostawi go teraz samego jednak minuty mijały a Yoongi dalej leżał obok. Spał. Jin powoli odsunął się od niego i wszedł pod kołdrę. Im dłużej po jego policzkach płynęły łzy tym mocniejsze ogarniało go otępienie. W końcu wczorajsza bezsenna noc dała Jinowi o sobie znać. Nawet nie wiedział kiedy zasnął.
Poranna pobudka nie była dla Jina zbyt przyjemna. Jego tyłek ciągle pulsował tępym bólem, a wspomnienia z wczorajszego wieczoru sprawiły, że żołądek podszedł mu do gardła. Zemdliło go. Wychylił się za krawędź łóżka i zwymiotował na podłogę. Żółć paliła go w gardło, a pusty żołądek nie przestawał się zaciskać. Podniósł się i syknął cicho. Ból się nasilił. Z totalniej bezsilności znów zbierało mu się na płacz. Jednak zacisnął mocno oczy i odetchnął głęboko, odganiajac zbierające się łzy. Wstał z łóżka. Nie czuł się w nim zbyt dobrze. Ruszył do łazienki, by zmyć z siebie pozostałości po wieczorze. Musiał się chyba do tego przyzwyczaić. Jednak nie wiedział czy da radę. I czy tego chce. Po dość długiej kąpieli i założeniu świeżych ubrań zabrał się za sprzątanie tego co zostawił na podłodze wcześniej. Robił to pospiesznie. Chciał jak najszybciej stamtąd wyjść. Dopiero wtedy, przypadkiem zauważył stos pakunków pod ścianą. Były dość duże. Jeden z nich przypominał coś Jinowi. Chłopak podszedł do niego i odsunął papier. Jego oczom ukazał się fragment sztalugi. Zamarł zaskoczony. Spojrzał na pozostałe pakunki i też je odpakował. Były tam farby, pędzle, podobrazia, szkicowniki, ołówki, kredki. Wszystko czego potrzebował by móc znów malować. To wszystko musiało kosztować fortunę. Jin gapił się na to wszystko kompletnie tego rozumiejąc. Yoongi naprawdę mu to wszystko kupił? Rozpakował wszystko do końca i odrzucił papier na bok. Uśmiechnął się smutno. Przeniósł wszystkie przybory na biurko i zaczął je przeglądać. Przez moment czuł coś zbliżonego do wdzięczności. Był to gest dobrej woli Yoongiego, jednak dla Jina, w świetle wczorajszych wydarzeń, kompletnie stracił na wartości. Naprawdę chciałby się cieszyć z tego prezentu. Niestety nie potrafił. Yoongi kompletnie zniszczył fundamenty zaufania które udało mu się w Jinie utworzyć. Chłopak nie sądził by mógł je odtworzyć w jakikolwiek sposób. Jin zabrał ołówek i niewielki szkicownik i wszyszedł z pokoju. To pomieszczenie nie pozwalało mu pozbyć się nieprzyjemnych myśli. Ruszył do oranżerii. Położył się na brzuchu na szezlągu. Wolał nawet nie próbować siadać. Szkicownik miał przed sobą. Nim zaczął rysować zapatrzył się na pustą kartkę. Pierwszy raz nie wiedział od czego zacząć. W końcu powoli stawiał pierwsze kreski. Im dłużej rysował tym bardziej coś ściskało go w klatce, a w oczach zbierały się łzy. Spędził w tym miejscu około tygodnia całkowicie sam. Został porwany, zgwałcony i pozbawiony jakiejkolwiek przyszłości. Jedyne czego chciał to kogoś kto nie pozwoliłby mu rozpaść się do końca. Teraz wiedział, że malarstwo, coś co naprawdę kochał, nie pomoże mu w tym. Odłożył ołówek i zwinął się w kłębek, płacząc cicho.


No. Tego.
A teraz niespodzianka, kolejny wpis już w piątek wieczór. W ramach rekompensaty i bo długi weekend (:

Sumyeon, Sadame i Sayo