sobota, 18 lipca 2015

013

Mały prezent dla Was^^ kompletna scena, żadnego przerywania w kluczowym momencie :D w ramach podziękowania za komentarze, które nas ogromnie motywują i sprawiają, że nawet jeśli nie mamy czasu na nic, to wygospodarujemy go trochę na odpis. Trzymajcie się i... do następnego!

Sadame, Sumyeon i Sayo

.

JONGIN

Jongin nalewał sobie whiskey, kiedy wszedł Jungkook. W końcu prawdziwy cel spotkania. Miał w planach zaciągnięcie tutaj kogoś innego, ale w trakcie dyskusji zmienił zdanie. Chłopak był śliczny, spokojnie mógłby robić za towar z najwyższej półki. Jongin zaprosił go skinieniem dłoni do siebie.
-Chcesz drinka?
Nie czekając na odpowiedź wrzucił kilka kostek lodu do szklanki, nalał złotego trunku do połowy wysokości, resztę doełniając colą. Wcisnął tumbler chłopakowi do ręki i stuknął szkłem o szkło w toaście.
-Jungkook, tak? Pij, dobrze ci radzę.
Poczekał, aż chłopak wleje w siebie alkohol i chwycił go za ramię. Ścisnął może zbyt mocno. Popchnął go na łóżko i siadł na nim okrakiem.
-Radzę Ci nie szarpać się zbyt mocno, albo użyję zabawek.
Przywołał na twarz uśmiech, który jednak nie sięgał jego oczu.

KOOK

Mężczyzna stał po drugiej stronie pokoju przy barku i jak gdyby nigdy nic nalewał sobie trunku. Jungkook czuł się niekomfortowo będąc z Jonginem sam na sam. Szczególnie, gdy mężczyzna obdarowywał go oceniającym spojrzeniem. Rozluźnił zaciśnięte pięści i niechętnie podszedł do Jongina gdy ten kazał mu się zbliżyć. Unikał patrzenia na na niego. Na propozycję drinka jedynie pokiwał głową. Jego gardło ciągle było ściśnięte ze zdenerwowania, dlatego wolał się nie odzywać. Z tego samego powodu nie chciał niczego pić. Jednak Jongin nic sobie nie robił z jego odmowy. Wcisnął mu szklankę do ręki. Ciągle drżała, dlatego Kook zacisnął mocno dłoń na szkle, by nie było tego widać. Na sam zapach alkoholu jego żołądek dźwigał się do gardła. Pierwszy raz odkąd wszedł do tego pokoju spojrzał bezpośrednio na Jongina. Jego wzrok ciągle był wbity w Kooka, przez co chłopak nerwowo przełknął ślinę. To, że mężczyzna górował nad nim wzrostem, wcale nie pomagało mu się uspokoić. W końcu wypił napój prawie jednym haustem. Jego żołądek stanowczo temu zaprotestował. Nawet nie zdążył go uspokoić, gdy już wylądował na łóżku. Adrenalina skoczyła gwałtownie, wręcz uderzając mu do głowy, kiedy Jongin usiadł na nim pozbawiając go jakiejkolwiek możliwości ruchu. Kook zresztą nawet nie próbował się wyrywać. Ciągle walczył z mdłościami. Na dodatek alkohol zaczął działać wyjątkowo szybko. Czuł ogarniające go otępienie. Dodatkowo nienawiść do mężczyzny zaczęła rosnąć, tłumiąc powoli strach.  Nie potrafił powstrzymać cichego prychnięcia na widok sztucznego uśmiechu Jongina. Miał ochotę palnąć coś głupiego, jednak teraz już zdążył ugryźć się w język. Odwrócił jedynie wzrok.

JONGIN

Jongin patrzył na niego z góry. Uśmiechał się na samą myśl co może mu zrobić, żeby wkurzyć Taehyunga. A poprzez to Yoongiego. Oczami wyobraźni już smagał batem gładką skórę chłopaka.
Dzieciak prychnął i nie uszło to jego uwadze. Zmarszczył brwi.
-Nie pogrywaj ze mną, chłopcze.
Jungkook odwrócił wzrok, ale to nic nie dało. Jongin, rozjuszony, szybkim ruchem rozpiął mu rozporek. Szarpnął za spodnie, ściągając je z niego i to samo zrobił z koszulą. Dwa guziki oderwały się i rozbiegły po pokoju.
Popchnął go, kładąc na materacu. Już miał sięgać po kajdanki, które kazał sprowadzić, razem z resztą ciekawych zabawek. Zatrzymał się na chwilę i przyjrzał ciału Jungkooka.
-Ten twój kochaś cię nie oszczędza - mruknął.
Dotknął wielkiego, żółtego siniaka na żebrach.
-To od niego, prawda?
Z zaciekawieniem badał skórę, szukając innych śladów. Jeżeli obejdzie się z chłopakiem równie brutalnie, czym będzie się to różnić od tego co miał na codzień? Jeśli chciał utrzeć nosa Yoongiemu, musiał zmienić taktykę.
Spojrzał na twarz Jungkooka. Miał nałożony puder, zakrywajacy kolejne sińce.
-Rozegramy to inaczej, kochanie - powiedział miękko.
Sięgnął do leżącej po drugiej stronie łóżka skrzynki, z której dopiero co miał wyjąć kajdanki. Poszperał chwilę, aż znalazł co chciał. Wrócił do Jungkooka. Położył mu palec na ustach.
-Ciii. To będzie nasza mała tajemnica.
Łagodne spojrzenie i ciepły uśmiech, jakim go obdarzył były ostatnim, co zobaczył Jungkook. Jongin związał mu na oczach czarną, atłasową przepaskę. Następnie złączył dłonie i przewiązał miękką w dotyku wstążką. Umieścił je nad głową.
-Trzymaj je tam.

KOOK

Serce waliło mu jak szalone jeszcze szybciej roznosząc alkohol po jego ciele i przyspieszając jego działanie. Jungkook nie miał złudzeń co do tego, że Jongin przeleci go tutaj, jednak nikt nie mówił, że musi dostać to co chce na złotej tacy. Gdyby Kook tak po prostu mu się oddał nie potrafiłby spojrzeć Taehyungowi w oczy. To postanowienie pozwoliło mu opanować swój strach. Gdy Jongin zaczął go rozbierać szamotał się i próbował mu przeszkodzić mimo z góry straconej  pozycji. W końcu jednak i tak skończył praktycznie nagi i rozłożony upokarzająco przed Jonginem. Jungkook zacisnął zęby w bezsilnej złości. Jednak słowa Jongina nieco go zmieszały. Z początku w ogóle nie wiedział o co mu mogło chodzić. Dopiero gdy Jongin dotknął miejsca w którym ciągle był wielki siniak zorientował się co mógł mieć na myśli. Zwinął dłonie w pięści, znów odwracając wzrok.
- Nie twój interes - syknął, strzepując dłoń Jongina. O dziwo mężczyzna nawet nie zareagował. Dopiero gdy znów się odezwał, Jungkooka ponownie ogarnął niepokój. Jongin coś kombinował. Z jego głosu zniknął ten ostry, okrutny ton. Spojrzał na niego podejrzliwie. Kook obrócił się trochę, gdy Jongin sięgnął za niego. Wcześniej nie zauważył tej skrzynki. Nie widział dokładnie co z niej wyciągnął. To nie wróżyło niczego dobrego. Już otwierał usta by coś powiedzieć, kiedy Jongin położył na nich palec. Kook zamarł. Zaraz potem na jego oczach pojawił się czarny materiał.
- Zabierz to!
Szarpnął się, jednak uchwyt Jongina był mocny. Opaska została zawiązana. Jungkook próbował ją jeszcze zerwać, ale Jongin skrępował jego ręce.
- Miałeś mnie pieprzyć, a nie bawić się w wiązanki. Czas ci ucieka - zwrócił mu uwagę znów tracąc ze swojej pewności siebie, którą dodał mu alkohol i adrenalina. Bycie całkowicie zdanym na łaskę Jongina nie było przyjemnym doświadczeniem. Mężczyzna przełożył jego ręce za głowę. Zacisnął pięści.
- Więc rozwiąż mi oczy... - zażądał, ale nie czekał na zgodę i sam sięgnął rękoma ku opasce.

JONGIN

Jungkook oczywiście próbował pyskować. Nie zdziwiło go to. Do skrzynki sięgnął jeszcze raz. Wyciągnął z niej łańcuszek. Z uśmiechem na ustach przesunął nim po skórze. Jungkook wzdrygnął się wskutek nagłego kontaktu z zimnym metalem. Znów coś krzyczał, ale Jongina niezbyt to obchodziło. Jeden koniec łańcucha zaczepił o związaną wokół nadgarstków tasiemkę. Pociągnął do siebie. Chłopak poleciał do przodu, wprost na niego.
-Jak będziesz grzeczny, to może wypuszczę cię szybciej - wyszeptał mu do ucha.
Świetnie się bawił. Zły Jungkook był uroczym zjawiskiem, musiał przyznać, że trochę zazdrości Taehyungowi. Gdyby mężczyzna nie był taki zaborczy... może dogadaliby się w sprawie małej wymiany... raz na jakiś czas. Też miał w swojej kolekcji niezłe okazy.
Popchnął chłopaka z powrotem na materac i zamocował drugi koniec łańcuszka do ramy łóżka. Sprawdził oba końce czy dobrze trzymają i wstał, oglądając swoje dzieło. Jungkook prezentował się cudownie. Jasna, gładka skóra, gdzieniegdzie tylko naznaczona śladami brutalnego kochanka; właściwie te ślady tylko go bardziej podniecały. Oczyma wyobraźni widział tę dwójkę. Czy dzieciak walczył? Miał cięty język, ale ciało nie kłamie. Nawyki siedzą głęboko w nas. Jongin był pewny, że chłopak był posłuszny Taehyungowi. Inaczej wyrywał by się nieco bardziej zażarcie.
Zachichotał pod nosem. Poszedł po tumbler i dopił whiskey do dna. Nalał sobie kolejną porcję i napełnił też szklankę Jungkooka. Wziął ją ze sobą.
Wszedł na materac. Sięgnął dłonią do sutka chłopaka i zaczął go delikatnie masować. Dłoń miał zimną od trzymanej przed chwilą butelki z trunkiem.
-Jesteś naprawdę piękny, wiesz o tym?
To właściwie było pytanie. Zastanawiał się jak daleko posunął się Taehyung w swojej manipulacji.
Wziął łyk alkoholu, usiadł na udach Jungkooka i pochylił się nad nim. Unieruchomił go, po czym wypuścił płyn do pępka, rozlewając przy tym część. Następnie przejechał językiem w górę, rozprowadzając go po skórze.
-Jakie to uczucie? Przyjemne? Otwórz usta - dodał po chwili.
Wziął kolejny łyk whiskey i sięgnął dłonią do twarzy chłopaka. Jeżeli nie zechce współpracować, zawsze może mu trochę pomóc.
Wlewał mu do gardła kolejne porcje trunku. W końcu przyłożył tumbler i szepnął do ucha.
-Pij.
Do dna, kochanie. Do dna.

KOOK

Nie mogło być chyba nic gorszego niż związane oczy. Kook czuł się zagubiony i poddenerwowany nie mogąc zobaczyć co się wokół niego dzieje. W pewnym momencie poczuł coś zimnego na swojej skórze, a niedługą chwilę potem został szarpnięty przed siebie. Chcąc nie chcąc wpadł na Jongina. Poczuł duszący zapach jego wody kolońskiej. Chciał się odsunąć, jednak mężczyzna trzymał go jak na smyczy. Wzdrygnął się gdy ciepły oddech Jongina połaskotał jego policzek. Zacisnął pięści z frustracji. Miał mu się tak łatwo nie oddawać. Ale chciał się stąd wynieść jak najszybciej. Wylądował bezwładnie na materacu. Zaciskając oczy mimo opaski pozwolił przypiąć swoje ręce do łóżka.
- Jesteś draniem - powiedział cicho. W jego głosie pobrzmiewała nutka rezygnacji. Chęć szybkiego wydostania się stąd przewyższyła wszystko. Towarzystwo Jongina, ta jego sztuczna uprzejmość, wyrachowanie i cała reszta była dużo gorsza od tego, co z pewnością go spotka z ręki Taehyunga, gdy stąd wyjdzie. Jungkook wolał wiedzieć czego się spodziewać. Taehyung był jego "ostoją pewności". Od kiedy go poznał nie zmienił się ani o jotę. Pomimo pozornej nieprzewidywalności jego hyunga, Jungkook mógł przewidzieć niektóre jego zachowania. I to w nim lubił. Zachowanie Jongina było dla niego zagadką. To przerażało Jungkooka.
Mężczyzna odsunął się całkowicie. Kook nie wiedział co ten chce zrobić. Wiele by dał by ktoś zdjął mu tą pieprzoną opaskę z oczu. Po chwili usłyszał szczęk szkła i Jongin wrócił do niego. Jego dłoń była lodowato zimna, gdy go dotknął. Zadrżał.  Nie odezwał się, kiedy mężczyzna nazwał go pięknym. Nie uważał się za takiego. To i tak nie miało znaczenia. Poczuł ciężar na swoich nogach, a zaraz potem zimny płyn i równie chłodny język na brzuchu. Wciągnął gwałtownie powietrze. Przeklnął w myślach Jongina.
- Nie, nie było przyjemne - odparł przez zaciśnięte zęby. Odetchnął głęboko. Dopiero wtedy wykonał jego polecenie. Niespodziewanie w jego ustach znalazła się spora ilość alkoholu. Prawie się zaksztusił. Nie chciał tego pić. Jednak miał do wyboru to bądź udławienie się. Alkohol palił go w gardło, gdy starał się jak najszybciej wszystko połknąć. Z wyraźną ulgą  przełknął ostatnie krople napoju. Obawiał się, że jak tak dalej pójdzie to Jongin go upije. Jungkook nie miał zbyt mocnej głowy. A ostatnim czego chciał to braku kontroli nad samym sobą.

JONGIN

Jungkook, niezbyt przekonująco, stwarzał pozory walki. Szarpał się i pyskował, jakby liczył na to, że mu to w czymś pomoże.
-Jesteś draniem - powiedział i Jongin się roześmiał.
Pogłaskał go po policzku i zakreślił kontur wzdłuż krawędzi materiału zasłaniającego mu oczy.
-Gdybyś się tak nie szarpał, nie potrzebowalibyśmy tego. Ale nie powinieneś się przejmować opaską. Skup się na innych zmysłach, Jungkook.
Wiedział, że chłopak nie zastosuje się do tej rady od razu. Buntował się. Jongin doskonale wiedział jak to działa. Chłopak musiał przekonać samego siebie, że nie ma innego wyjścia i zamiast przestać się ograniczać, po prostu dać się ponieść przyjemności płynącej z samego seksu. Patrząc na związanego chłopaka coraz bardziej się podniecał, ale ten sposób nie wywoła efektu, o który się starał.
Zajął usta Jungkooka pocałunkiem, żeby nie mógł więcej protestować i sięgnął dłonią do jego członka. Chciał go rozbudzić, żeby zapomniał jak się myśli i po prostu przestawił się na odczuwanie.
Masował penisa w regularnym tempie, takie samo narzucając pocałunkom. Przygryzał i ssał wargę za każdym razem, kiedy jego dłoń sunęła w górę. Nie zważając na protesty zablokował jego ciało pod ciężarem własnego. Jungkook buntował się coraz słabiej, ale nadal nie dawał za wygraną.
Jongin zdziwiłby się, gdyby już teraz całkowicie się poddał.

KOOK

Znów zaczynało go mdlić. Nigdy nie reagował dobrze na alkohol. Starając się opanować żołądek nawet nie zareagował, gdy Jongin pogłaskał go po twarzy. Miał dość całej tej sytuacji. Liczył, że gdy Jongin go dostanie, od razu weźmie to czego chce, a Jungkook, choć z podupadłą dumą, wyjdzie stąd jak najszybciej. Ale nie... Jongin bawił się nim jak tanią zabawką. Strasznie go to denerwowało i było jedynym powodem dla którego jeszcze mu się całkowicie nie poddał. Nie skomentował słów Jongina. On i tak nigdy by tego nie zrozumiał. Na szczęście mdłości zniknęły. Jednak w zamian alkohol zaczął działać. Taka duża dawka procentów na raz sprawiła, że Jungkook miał wrażenie, że jego głowa dryfuje. Jego reakcje też zaczynały być spóźnione. Jongin pocałował go i złapał w dłoń jego członka, zaczynając go pobudzać pewnymi ruchami. Jungkook już lekko otępiony alkoholem jęknął w usta swego oprawcy. Zaraz jednak naprawił swój błąd. Szarpnął się chcąc uciec od dotyku Jongina. To nie tak miało być. To nie nim miał się zajmować, tylko wykorzystać go do zaspokojenia swoich pragnień. Kazał Jonginowi przestać, jednak usta mężczyzny zagłuszyły jego słowa. Słychać było jedynie niewyraźne mamrotanie. Z kolejnymi mijającymi minutmi alkohol oddziaływał na niego coraz bardziej. Czuł się podpity. Głównie przez to i przez sprawne ręce Jongina zaczynał się podniecać. I tym samym totalnie odpływać. Zdarzały się momenty w których łapał się na zapamiętałym  oddawaniu pocałunku. Zaraz potem zaciskał mocno usta, jakby miało to wymazać jego winy. Mógł się usprawiedliwić tym, że było to dla niego nowe. Pocałunki Taehyunga zwykle były brutalne, mocne i krótkie. Pocałunek Jongina był inny. Sprawiał, że miał ochotę odpłynąć, poddać się mu. Ale bronił się przed tym ostatkami sił. Nie wiedział jak długo jeszcze da radę. To było zbyt przyjemne.

JONGIN

W zmuszaniu kogoś do seksu najbardziej lubił ten moment, w którym ofiara orientuje się, że odczuwa przyjemność i poprzez to przestaje być ofiarą. Kiedy buntuje się jeszcze, ostatkiem sił, próbując przekonać wszystkich wokół, a przede wszystkim siebie, że nadal jest dotykana wbrew swojej woli. Kiedy zaczyna domagać się tego dotyku, bo sprawia jej przyjemność.
Jungkook był o tyle ciekawym przypadkiem, że prawdopodobnie nie wiedział czym jest namiętny pocałunek, delikatne muśnięcia na rozpalonej skórze, opóźniane do granicy wytrzymałości spełnienie. Na samą myśl o tym, że Jungkook nigdy tego nie zaznał miał ochotę zabrać go ze sobą do domu i nauczyć wszystkiego od podstaw.
Ujął jego podbródek i oderwał usta z żalem. Chłopak coś mówił. Zignorował to, tak jak ostatnie zrywy buntu. Miał ogromną ochotę zostawić po sobie jakiś znak, malinkę zrobioną z premedytacją. Nie zrobił tego tylko z obawy o wściekłość Taehyunga. Przez tych kilka chwil i kilka spojrzeń na ciało młodego mężczyzny Jongin wyrobił sobie zdanie na jego temat. Jungkook ucierpiałby na tym najbardziej.
W zamian rozchylił mu nogi i uśmiechając się do siebie pochylił się nad jego członkiem. Dmuchął, obserwując reakcje. Jungkook na pewno domyślał się już co zamierzał. Nie przepadał za tym, ale widok wijącego się pod nim chłopaka wynagradzał wszystko.
Wziął do ust samą główkę i zaskoczony Jungkook gwałtownie wciągnął powietrze i jęknął. Wbrew sobie, bo zaraz potem szarpnął się mocniej.
Jongin podniósł się i szepnął Jungkookowi do ucha.
-Nie ruszaj biodrami.
Po czym wziął go do ust na całą długość i zassał.

Kook

Jungkook odetchnął ciężko,  gdy Jongin odsunął się od jego ust. Nie mógł uwierzyć, że tak zareagował. Że tak łatwo dał się ponieść. Zacisnął zęby z frustracji i złości. Złości na siebie. Na Jongina. A nawet Yoongiego i Taehyunga. Jednak nic nie mógł teraz zrobić. Niespodziewanie Jongin rozsunął jego nogi. Kook spiął się nie mając pojęcia czego się spodziewać. Momentalnie poczuł oddech Jongina na swoim członku. Drgnął gwałtownie, szarpiąc łańcuch. Czy Jongin naprawdę zamierzał zrobić to o czym myślał Kook... Po chwili się przekonał.  Zachłysnął się powietrzem i wypuścił je wydając z siebie krótki jęk, gdy wilgotne usta Jongina zamknęły się na czubku penisa. Nie potrafił tego powstrzymać.  Zaraz usta zniknęły i usłyszał cichy szept. Przełknął ciężko ślinę i zacisnął palce na łańcuszku. Chwilę potem gorące wnętrze otoczyło jego członka. Wręcz krzyknął, kiedy Jongin zaczął go ssać. Wygiął plecy w łuk i skomlał cicho. Wolał się nie zastanawiać nad tym co wyprawiał. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś tak przyjemnego. Wygiął plecy w łuk. Biodra mimowolnie uciekały w górę prosząc o więcej.

JONGIN

Jungkook krzyknął i to był najprzyjemniejszy dźwięk, jaki do tej pory Jongin usłyszał. Chciał zobaczyć jak chłopak traci nad sobą panowanie. Językiem oplótł główkę i przejechał wzdłuż biegnącej przez całą długość członka żyłki. Jungkook jęknął, wyginając plecy i uciekając biodrami. Jongin uśmiechnął się pod nosem, ale niczego nie widzący chłopak usłyszał tylko pełne wyrzutu westchnięcie.
-Kazałem ci nie ruszać biodrami - powiedział unieruchamiając je dłońmi.
Objął penisa ustami i zrobił kilka szybkich ruchów w górę i w dół, po czym bez uprzedzenia przeniósł się wyżej. Wsadził język w pępek i wykonał nim kilka kolistych ruchów zanim ruszył w stronę prawego sutka. Lewy trącił kciukiem, starając się wydobyć z Jungkooka jak najwięcej jęków.
Zaryzykował kolejnym przejawem buntu, ale sięgnął dłonią do jego twarzy i przesunął palcami po ustach. Kiedy nie doczekał się spodziewanej reakcji złożył pocałunek w kąciku warg. Jungkook rozchylił usta, zapewne nie do końca świadomie i Jongin pogłębił pocałunek. Dłonią ścisnął udo, celowo zahaczając wierzchem dłoni o członka.
Jungkook był już w rozsypce, a Jongin właściwie ledwie zaczął. Odsunął się od niego i pozbył koszuli, odwieszając ją na oparcie fotela. Z zadowoleniem wypisanym na twarzy podziwiał widok związanego chłopaka. Jungkook skwitował brak dotyku przeciągłym westchnięciem. Jongin wyciągnął telefon i wyciszył zanim zrobił mu fotkę. Postanowił wysłać ją Taehyungowi, kiedy sprawa przycichnie. Jungkook leżał z rozchylonymi nogami, opaska na oczy już mu się zsuwała, a kajdanki odbijały refleksy świetlne z przyciemnionej lampki obok. Poprawił opaskę i musnął palcem wzdłuż linii żuchwy.
Z kieszeni marynarki wyciągnął małą buteleczkę z lubrykantem i położył na skraju prześcieradła. Wracając na łóżko przejechał dłońmi od kostek po biodra.
Podniósł się i rozpiął rozporek. Wyjął swojego nabrzmiałego członka. Nałożył odrobinę żelu na dłoń i nałożył go na siebie. Resztę rozsmarował wokół wejścia Jungkooka. Wsunął palec do środka, obserwując jak usta chłopaka rozchylają się. Do jego uszu dotarł rozkoszny dźwięk.

KOOK

Jego biodra zostały dociśnięte do materaca uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch. Burknął coś niewyraźnie, jednak nim zdążył dokończyć znów jęknął przeciągle. To co Jongin mu robił... to było niesamowite uczucie. Kook powoli ulegał mu całkowicie. Drżał i jęczał po każdym najmniejszym dotykiem. Poczuł delikatne muśnięcie warg Jongina w kąciku ust, które zaraz przerodziło się w głęboki, namiętny pocałunek. Jungkook wyginał się w stronę Jongina domagając się dotyku. Zaraz potem dłoń mężczyzny znalazła się na jego udzie. Gdy zacisnęła się na nim, trącając przy okazji jego członka, Kook zaskomlał. Nagle wszystko zniknęło. Poczuł się zdezorientowany. Przez moment słyszał szelest materiału i zapadła dłuższa cisza. Kook westchnął smętnie. Po chwili Jongin poprawił mu opaskę. Kook trzymał cały czas oczy zamknięte i nawet nie zauważył by się zsunęła. W końcu Jongin wrócił na łóżko. Wędrówka jego dłoni po nodze Kooka wprawiła chłopaka w drżenie. Starał się wyłapać jakieś dźwięki, które pomogły by mu domyślić się co robi Jongin, jednak nie potrafił nic rozpoznać. Nagle dłoń Jongina znalazła się w okolicach jego wejścia. Wciągnął gwałtownie powietrze, gdy zaczął rozprowadzać coś chłodnego w tej okolicy. Na tym się nie skończyło. Wilgotny palec wsunął się w niego sprawiając, że jęknął przeciągle. Odchylił głowę i pociągnął za łańcuch, spinając swoje ciało.

Jongin

Jungkook jęczał rozkosznie, zupełnie się poddając jego dotykowi. Jongin rozciągał go, dopóki nie natrafił w punkt, po dotknięciu którego jęki Jungkooka zlały się w nieartykułowany bełkot.
Zdecydował, że to odpowiedni moment. Przyłożył członka do wejścia i delikatnym ruchem wsunął się w niego aż po nasadę. Czekał, aż Jungkook sam poprosi. Nie ruszył się, aż jego ciało w końcu upomniało się o to, chłopak poruszył biodrami z błagalnym jękiem i sam nabił się na jego członka.
Jongin najchętniej zmusiłby go, by błagał.
Zmusiłby go, żeby przyjął najbardziej kompromitującą pozycję i prosił, żeby go zerżnąć. Nie mieli na to czasu. Wysunął się z niego i wbił gwałtownie, raz, drugi, trzeci. Kilka wolniejszych ruchów było dla Jungkooka torturą. Jongin przygryzł tylko wargę i rozkoszował się widokiem. Zmieniał tempo jeszcze kilka razy, aż miał pewność, że Jungkook więcej nie wytrzyma i zrobił kilka gwałtownych ruchów. Jungkook doszedł. Krzyk powoli przeobraził się w jęk. Jongin posuwał go coraz szybciej, przedłużając jego orgazm. W tym samym czasie uwolnił jego nadgarstki. Wtedy sam doszedł. Zacisnął dłonie na jego biodrach, nabił go na swojego członka kilka razy, rozlewając się w jego wnętrzu z przeciągłym westchnięciem. Objął chłopaka i przycisnął do klatki piersiowej w opiekuńczym geście. Zupełnie zdezorientowany Jungkook nie od razu się zauważył, że ma wolne dłonie. Dyszał ciężko po przebytym orgazmie, wtulając się w niego.
-Ciii - Jongin pocałował go w głowę.
Głaskał go leniwym ruchem nadgarstka. Zerknął na zegar wiszący na przeciwległej ścianie. Zostało ledwie kilka minut.

KOOK

Zręczne palce Jongina sprawiały, że czuł się jak w niebie. Z jego ust wychodziła wiązanka jęków i westchnień, zwiększająca swe natężenie, gdy Jongin znalazł ten jeden punkcik sprawiający tyle przyjemności. Nie na cieszył się tym jednak zbyt długo. Palce Jongina zastąpił jego członek. Kook wciągnął gwałtownie powietrze, gdy Jongin powoli wsuwał się w niego i nie wypuścił dopóki nie znalazł się w nim cały. Westchnął cicho rozluźniając się. Był gotowy. Jednak Jongin nawet nie drgnął. Kook niecierpliwił się. Jęknął błagalnie i poruszył biodrami nabijając się mocniej na Jongina. Dopiero wtedy się nad nim zlitował. Zaczął się poruszać. Najpierw powoli. Każdy ruch wywoływał głośny jęk. Jongin co jakiś czas zmieniał tempo coraz bardziej przybliżając Jungkooka do orgazmu. Gdy chłopak był już blisko Jongin przyśpieszył doprowadzając go do szczytu. Krzyk powoli ucichł przechodząc w pojękiwanie i skomlenie, kiedy Jongin ciągle mocno go posuwał. Wreszcie poczuł ciepło rozlewające się w nim. Sądził, że zaraz po tym Jongin się nim nie przejmie i po prostu go zostawi. Tymczasem Jongin przytulił go i głaskał uspokajająco po głowie. Jungkook odruchowo się do niego wtulił. Nie był do tego przyzwyczajony. Zwykle po wszystkim zostawał sam. Nieprzyjemne uczucie ścisnęło jego gardło. Zaczynał sobie uświadamiać co zrobił. Gdy pomyślał o Taehyungu zachciało mu się ryczeć. Wtedy też zauważył, że ma wolne ręce. Od razu zdjął z siebie opaskę. Złapał Jongina za ramiona i odsunął od siebie. Nie patrzył na niego.
- Daj sobie spokój - mruknął cicho jeszcze zachrypniętym od ciągłych jęków głosem - już po wszystkim, możesz przestać się mną bawić.
Nawet we własnych uszach brzmiał na totalnie pokonanego.

piątek, 10 lipca 2015

012

SUGA

Wstał. Teraz już wszyscy stali, spięci, wrażliwi na każdy gest, każdy ruch.
Oblał go zimny pot. Przez moment naiwnie przeszło mu przez myśl, że może coś poszło nie tak, może Jongin wskazał Jaemina. To było głupie.
Nie miał złudzeń. Racjonalnie rzecz biorąc powinien się zgodzić. Racjonalnie rzecz biorąc miał dwie opcje. Zgodzić się, albo wszcząć bójkę, którą przypłacą życiem. Życiem Jungkooka. Jongin osobiście strzeli mu w głowę, jeżeli nie dostanie czego chciał. Wtedy... wtedy tak zrobił.
Przez głowę przewijały mu się kolejne możliwe scenariusze. Patrzył na Jongina z czystą, nieskrywaną furią. Taehyung, widząc w jego milczeniu przyzwolenie na żądanie Jongina, postanowił zadecydować sam.
To była chwila, mgnienie oka. Obraził Jongina. Jeden z jego ludzi wyciągnął spluwę. Taehyung wyciągnął swojego colta i jeszcze zanim wycelował w gościa, był na celowniku kolejnego osiłka.
Jego przyjaciel obrał na cel Jongina. W konsekwencji Yoongi znalazł się na muszce człowieka po jego lewej, tego od rękawiczki. Nie widział Jaemina, ale ten na pewno też stał z pistoletem w ręku. Homin puścił już Taemina i teraz trzymał broń, celując to w Jongina, to w gościa, który zaczął tę szopkę. A nie, to Taehyung ją zaczął.
Kurwa.
-Taehyung, odłóż broń.
Poczekał, a gdy ten nie reagował, odwrócił się i powtórzył z naciskiem:
-Opuść broń, Taehyung.
Wzrok Taehyunga był dla niego jak cios nożem w serce. To zabolało bardziej, niż się spodziewał. Stłumił uczucie. Nie mógł się poddać emocjom, jeśli to zrobi, nie ujdą z tego cało. Zacisnął pięści i już miał powtórzyć, ale szepnął tylko:
-Zaufaj mi.
Cicho. Tak, żeby tylko on usłyszał. Złożył mu obietnicę chociaż dobrze wiedział, że nie uzyska wyniku satysfakcjonującego TaeTae.
-Ajajajajaj... Sentymenty. Taehyung, Taehyung, Taehyung. Powinieneś wiedzieć, że nie należy mieszać pracy i przyjemności. Takie rzeczy się wtedy zdarzają. Ufam, że nie zrobisz tego więcej, w przyszłości? - Jongin zatoczył łuk dłońmi, prezentując sytuację. - Taki sposób na załatwianie spraw nie jest dla was zbyt korzystny. Twój szef na tym dużo straci.
Jongin czuł się jak ryba w wodzie. Yoongi skierował wzrok z powrotem na niego. W środku mu się gotowało. Ledwo nad sobą panował.
-Jongin.
Zwrócił się do niego po imieniu. Pierwszy raz odkąd tu wszedł. Jego strategia była może szalona, ale jedyna, na jaką było go stać w tej chwili.
-Dwóch, nie, trzech chłopców. Gratis od firmy. Najwyższa półka. Nie dostaniesz Jungkooka.
Jongin roześmiał się serdecznie. Wyglądał na szczerze rozbawionego. Yoongi wbił paznokcie w dłonie, ale to nie ostudziło jego gniewu. Jongin zrobił kilka kroków w jego stronę. Nic sobie nie robiąc z tych wszystkich ludzi celujących jeden w drugiego, ominął stolik i stanął na wprost Yoongiego. Był wyższy.
-Chcę tego chłopaka i go dostanę. Dobrze o tym wiesz - powiedział spokojnie, jakby tłumacząc dziecku nudne równanie matematyczne. Beznamiętny głos miał bardziej stanowczy skutek. Yoongi czuł presję zaciskającą się wokół jego szyi jak pętla. Bliskość Jongina pozbawiała go tlenu. Robiło mu się niedobrze, ale musiał doprowadzić to do końca.
-Nie pozwolę ci na to.
-Więc cię zabiję. I tego twojego wściekłego pieska, co tak głośno szczeka też.
Cisza wokół nich stała się gęsta. Ktoś za nim odbezpieczył pistolet.
-Nie zdążysz.
Jongin się uśmiechnął.
-Daj mi chłopaka, a nikomu włos z głowy nie spadnie.
-Spróbuj go tknąć, a zgotuję ci piekło.
-Nadszarpujesz moją cierpliwość.
-Zaryzykuję.
-Tyle jest wart? Chcesz zaryzykować własne życie dla gówniarza?
Groźba Jongina to nic w porównaniu z Taehyungiem, pomyślał. Przyjaciel, nie przyjaciel, zgotowałby mu takie tortury, że marzyłby o śmierci z rąk Jongina.
Yoongi nie odpowiedział od razu. Pozwolił mu myśleć, że się zastanawia. Że ma wątpliwości.
-Taehyung, wyjdź na zewnątrz.
Odwrócił się powoli. Każdy gwałtowny ruch w tej sytuacji skończył by się kulką w głowę. Albo w serce.
-Wyjdź. Zaczekaj przy samochodzie. Obiecuję ci, że nie pojawię się bez niego - dodał cicho.
Taehyung nie chciał się zgodzić, ale nie miał wyjścia. Był w takim stanie, że tylko pogorszyłby sprawę gdyby został choć chwilę dłużej. Poza tym, Yoongi nie chciał zapeszać, ale na razie obrana strategia działała. Kluczowy moment miał nastąpić za chwilę. Ale Taehyung musiał wyjść.

TAEHYUNG

Nie zwracał uwagi na rozkaz szefa. Dopiero z drugim upomnieniem spojrzał na niego, jednak dalej trzymał broń w górze. Yoongi kazał sobie zaufać co trochę zaskoczyło Taehyunga. Nie spodziewał się takich słów po nim. Kiedy Jongin przemówił, Taehyung z powrotem skupił na nim całą uwagę. Przeklął pod nosem.
-Zamknij się - warknął, ale już trochę ciszej. Miał już coś dodać, jednak wyprzedził go Yoongi. Próbował przedstawić mu korzystniejsze propozycje. Niestety Jongin się nie dał. Podszedł do Yoongiego. Taehyung starał się go mieć cały czas na celowniku. Kiedy padło pytanie ile Jungkook jest warty wyczekiwał odpowiedzi szefa. To co otrzymał było tylko rozkazem opuszczenia pomieszczenia.
-Chyba nie sądzisz, że go zostawię.
Po chwili zastanowienia w końcu westchnął i opuścił broń. Poczochrał swoje włosy i opuścił głowę na dół.
-A niech mu coś się stanie. To nie tylko on będzie poszkodowany - kiedy na nich spojrzał miał dziwny błysk w oczach. Włożył broń za pasek spodni. Odwrócił się na pięcie i ruszył do wyjścia. Po drodze przeszedł obok Jungkooka na tyle blisko, żeby delikatnie dotknąć jego ręki. Chciał mu przekazać, żeby się nie martwił. Nie wiedział czy słusznie.
Po opuszczeniu hotelu znalazł się na parkingu. Miał ogromną ochotę zapalić. Czuł, że wybuchnie. Niestety nie miał przy sobie papierosów. Oparł się o swoje auto. Mógł tylko czekać.

KOOK

Atmosfera w salonie zgęstniała i stała się ciężka, dusząca. Można by ją wręcz kroić nożem. Większość z obecnych trzymała w dłoniach broń gotową do strzału. Przez moment nikt nie odważył się nawet drgnąć. Przez głowę Kooka przewijały się setki myśli. Był totalnie rozdarty. Z jednej strony nie chciał by ktoś taki jak Kim Jongin go dotykał. Z drugiej, czym to się różniło od początków jego 'znajomości' z Taehyungiem... To, że Yoongi hyungnim dał mu szansę 'awansować' nie zmieniało faktu, że od początku był prywatną dziwką Taehyunga. Powinien się do tego przyzwyczaić. Pozostawał jeszcze sam Taehyung. Jungkook nawet nie przypuszczał, że mężczyzna będzie w stanie otwarcie sprzeciwić się woli Jongina i jeszcze grozić mu bronią przy jego obstawie, tylko po to by nie oddać Jungkooka w jego ręce. To tylko potęgowało niechęć Kooka do żądania Jongina. Pomimo tego totalnego śmietnika w głowie Jungkook wiedział jedno. Nie ważne jak zdecyduje Yoongi hyungnim, Kook zrobi to co mu każe. Nawet jeśli będzie to wbrew jego pragnieniom. Nie pozwoliłby sobie zaryzykować życie Taehyunga czy Hyungnima tylko dlatego, że brzydzi się Jonginem. Pełną napięcia ciszę przerwał Yoongi hyungim. Spojrzenie Jungkooka nieustannie śledziło poczynania Taehyunga. Odkąd mężczyzna wyciągnął broń Kook nie spuścił z niego wzroku. Teraz było tak samo. Przełknął z trudem ślinę, gdy Taehyung nie zareagował na rozkaz Yoongiego hyungnima, a ten powtorzył go. Serce waliło mu w piersi. Zapadła kolejna cisza, tym razem przerwana przez Jongina. Jako jedyny czuł się w tej atmosferze swobodnie. W końcu wiedział, że cokolwiek nie wyniknie z tej całej farsy, będzie na jego korzyść. Yoongi zaczął się targować o Kooka. Jego żołądek ścisnął się nieprzyjemnie. Nagle Hyungnim zamilkł. Kook ponownie wstrzymał oddech czekając na decyzję. Jednak nie otrzymał jej. Hyungnim zamiast tego kazał wyjść Taehyungowi. Jungkook spojrzał na niego z niedowierzaniem. Kook się domyślał jaki będzie finał, jeśli Taehyung wyjdzie. Ale on go tu nie zostawi prawda? Nagle jednak Taehyung opuścił broń i głowę. Wyglądał prawie na zrezygnowanego. Serce Kooka na moment stanęło. Taehyung odwrócił się i skierował w stronę drzwi. Gdy mijał Kooka, chłopak poczuł delikatne muśnięcie jego dłoni. Momentalnie poczuł jak coś boleśnie zaciska się na jego klatce piersiowej, sprawiając, że ciężko mu się oddychało. Musiał włożyć wiele wysiłku by powstrzymać chęć sięgnięcia po dłoń Taehyunga. Zacisnął pięść starając się zatrzymać narastające drżenie rąk. Obserwował go dopóki mężczyzna nie wyszedł. Potem Jungkook wpatrywał się jeszcze przez chwilę w zamknięte drzwi. Musial wziąć się w garść. Ale nie potrafił, gdy został tu sam. Wiedział, że Yoongi Hyungnim robi to nie tyle dla niego co dla Taehyunga, a jak jego tu nie było... Taehyung jeszcze nigdy nie zostawił go na żadnej akcji, w której uczestniczył. Można wręcz powiedzieć, że jego obecność dodawała mu otuchy. Bez niego Jungkookowi ciężej było panować nad rosnącą paniką. Wbił wzrok w postać Yoongiego hyungnima i czekał na swój wyrok.

SUGA

Na Jungkooka nawet nie spojrzał. Tylko by go rozproszył. Domyślał się, że chłopak był przerażony, a on właśnie pozbawił go jedynej osoby, jakiej ufał. Bo Jungkook ufał Taehyungowi, co do tego Yoongi nie miał wątpliwości pomimo ich czasem niezbyt zdrowych relacji.
Odwrócił się do Jongina, który stał nadal tuż za nim. Yoongi miał ochotę zetrzeć mu z twarzy ten wyraz zadowolenia.
-Mądra decyzja. Teraz pewnie zaczniesz się targować. To w końcu twoja specjalność. Zaczniesz od godziny czy dwóch?
Yoongi poczuł, jakby dostał w twarz.
-Jeżeli w ciągu godziny nie zejdę z nim na dół, Taehyung wróci i powystrzela nas wszystkich.
To nie był blef. Był pewien, że Taehyung tak właśnie by zrobił.
-Wyślesz człowieka, żeby go uspokoił i dasz mi dwie godziny.
-Za długo, nie nabierze się na to. Półtorej.
-Zgoda. Jednak mądry z ciebie facet. Daleko zajdziesz.
Yoongi zmrużył oczy.
-Ale ten twój piesek... - Położył mu dłoń na ramieniu, jakby udzielał poufnej rady. - Zapanuj nad nim, albo pociągnie cię na dno. - Jongin przeniósł wzrok na Jungkooka. - Czekam w sypialni. Pospieszcie się, czas mija.
Oddalił się, a jego ludzie wycofali się wgłąb pomieszczenia. Yoongi skinieniem głowy polecił swoim to samo, więc Jaemin złapał Homina za łokieć i pociągnął za sobą w przeciwny kąt salonu. W końcu Yoongi spojrzał na Jungkooka. Dzieliła ich sofa. Yoongi obszedł ją z jednej strony i kiwnął palcem. Jungkook podszedł chwiejnym krokiem.
Yoongi zacisnął usta w cienką linię i spojrzał mu w oczy. Nie mógł go teraz żałować. Musiał mu dać siłę by to przetrwał. Jego spojrzenie było więc twarde jak stal i zimne jak lód.
-Zrób swoje i będzie po wszystkim.
Gdy Jungkook w końcu się ruszył, Yoongi chciał dodać coś jeszcze, ale nic co przychodziło mu na myśl nie miało w tej chwili znaczenia.
Pozwolił mu odejść w stronę sypialni, w której zniknął Jongin. Opadł na sofę. Odchylił głowę i zasłonił oczy wierzchem dłoni. Najchętniej rozwalił by pierwszą rzecz albo osobę, która mu się nawinie. Adrenalina buzowała w jego żyłach i nie potrafił się opanować. Przycisnął dłoń do twarzy, żeby nie było widać jak się trzęsie.
Taehyung go zabije.
Nie miał pojęcia jak sobie z nim poradzi, nie potrafił o tym myśleć. Zajmie się tym później. Cel się nie zmienił. Wyjść z tego hotelu żywym. Teraz zrozumiał, gdzie popełnił pierwszy błąd. Nie przy negocjacjach. Popełnił go w momencie, w którym źle zinterpretował informacje od Changjina.
Wygląda jakby planowali coś większego. Jongin od początku zamierzał odstawić szopkę. Powinien był się domyślić, że Jungkook przyciągnie jego uwagę. Był w jego typie. Ale jemu nawet to nie przeszło przez myśl. Był skończonym idiotą. Rutyna przeżarła mu mózg. Pora chyba iść na emeryturę. Na pewno znajdzie się w Seulu jakiś ładny, cichy cmentarz na zwieńczenie jego żałosnego żywota.
Okej, panikował. W ten sposób trafi tam prędzej niż by chciał.
Odsunął wszystkie zbędne myśli na bok, oczyścił umysł i rozejrzał się wokół, analitycznym wzrokiem przyglądając się każdemu obecnemu w pomieszczeniu. Hyukjae był wyraźnie speszony. Yoongi utkwił w nim stalowe spojrzenie. Mężczyzna uciekał wzrokiem. Zapewne najchętniej dawno już by wyszedł z dzieciakiem, bez względu na warunki. Na miejscu Jongina, mając takiego właściciela hostclubu też wtrącił by się do transakcji.
Nie pozostało mu nic innego jak tylko czekać.

KOOK

Jungkook zdał sobie sprawę, że nawet nie zdziwił się zbytnio dalszym przebiegiem rozmowy pomiędzy Yoongim a Jonginem. Podświadomie czuł, że tak się to skończy, gdy tylko Taehyung opuścił pokój. Gapił się pustym wzrokiem w podłogę obok miejsca gdzie stał jego szef. Półtorej godziny. Powinien się cieszyć, że to nie cała noc, ale nie potrafił. Gdy Jongin odszedł informując, że czeka w sypialni Kook uniósł głowę podążając za nim wzrokiem. Rozpacz wręcz paliła go w gardło. W jego głowie znów pojawił się obraz zrezygnowanego Taehyunga. Zabolało go to bardziej niż sądził, że mogłoby. W tym momencie tak bardzo nienawidził Jongina. Yoongi przywołał go do siebie. Był mu wdzięczny, że nie próbował go pocieszać ani nic w tym stylu. Powiedział jedynie to co Kook już sam wiedział. Musiał 'zrobić swoje'. Innego wyjścia nie miał. Ale coraz mocniej ściskało go w dołku. Należał do Taehyunga i tylko on powinien móc go dotykać. Kook uświadomił sobie, że nie chciał by ktokolwiek inny to robił. Ta świadomość sprawiła mu jeszcze więcej bólu. Nie chciał go zawieść. Ale teraz takie rozmyślania nie sensu. Jeśli chciał by przeżyli musiał to zrobić. Gdy uznał, że Yoongi nie miał nic więcej do powiedzenia, skierował się na górę. Przed drzwiami sypialni lekko się zawahał. Jego gardło było ściśnięte. Tak samo jak żołądek. Wziął głęboki oddech i w końcu wszedł do środka.

Chyba nam się kończy zapas xDDD pamiętamy o YoonJinie, też za nim tęsknimy, ale... no... jeszcze nie teraz^^

Sadame, Sumyeon i Sayo

niedziela, 5 lipca 2015

011

Aaaa~! Czemu nikt nie mówi, że zapomniałam o wrzuceniu notki? Grrrr skleroza, pochłonęło mnie życie^^

.

SUGA

Wszedł pewnym krokiem. Apartamenty hotelu Conrad Seoul znał już z licznych wizyt, dlatego jego wzrok natychmiast padł na jego rezydentów, zasiadających właśnie na jednej z kanap. Jongin siedział w centralnym miejscu, z nogą założoną na kolano i łokciem na oparciu, w drugiej ręce trzymając kieliszek z czerwonym winem.
Penthouse nadawał się do tego typu spotkań idealnie. Salon nadawał luźnej, niemal domowej atmosfery, widok z okna na nocną panoramę z miasta - luksusu, a jednocześnie pozwalał zachować podział na strony w negocjacjach. W centralnym miejscu pomieszczenia stały w lustrzanym odbiciu dwie ogromne sofy. Jedną z nich zajmował właśnie Kim Jongin oraz jego podwładny, Lee Hyukjae. Obaj wstali. Yoongi podszedł do stolika pierwszy. Szybkim i zdecydowanym krokiem stanął na wprost Jongina i przywołując na twarz serdeczny uśmiech uścisnął dłoń najpierw jemu, potem właścicielowi hostclubu.
Jongin, niczym gospodarz, wskazał mu miejsce na sofie na przeciw siebie, zapraszając go by usiadł. Yoongi zrozumiał przekaz. Zmusił się do uśmiechu i przyjął zaproszenie do stołu negocjacyjnego. Rozsiadł się wygodnie, ale nie luzacko. Skopiował pozycję Jongina i przyjął od niego kieliszek z winem, dziękując uprzejmie. Gra w uprzejmości dla jednych była świetną zabawą, dla innych zwykłą koniecznością. Nie trudno się było domyślić, do której grupy ludzi należał Yoongi.
Zerknął w bok sprawdzając czy wszystko dzieje się jak należy. Do tej pory działali zgodnie z planem. Po jego prawej stronie zjawił się Taehyung. Usiadł i oparł łokcie na kolanach, złączając dłonie. Jungkook, jak się domyślał, stał za sofą, gdzieś bliżej Taehyunga i uważnie obserwował co się dzieje. Obok chłopaka powinien się rozlokować Jaemin, a Homin z chłopakiem, gdzieś z boku. Yoongi upił łyk i odstawił szkło na stolik.
-Widzę nową twarz?
Jongin zaczął, jakby prowadził luźną konwersację z dawnym znajomym. Yoongi nie musiał się odwracać, żeby wiedzieć o kogo chodzi. Skinął głową.
-Ładniusi.
Na widok jego wrednego uśmieszku Taehyung poruszył się niespokojnie. Jongin puścił oczko do chłopaka. Prześlizgnął wzrokiem po zebranych i zatrzymał go w miejscu, w którym powinien stać Homin.
-Przejdźmy do rzeczy, Yoongi. Chcę obejrzeć chłopaka.
-Homin.
Mężczyzna popchnął go w stronę środka pomieszczenia. Dzieciak był naszprycowany środkami odurzającymi w ilościach pozwalających na bezwolne wykonywanie poleceń i nic ponadto. Jongin kiwnął na właściciela hostclubu. Ten wstał nieśpiesznie.
-Jak ma na imię?
-Lee Taemin - odpowiedział Homin.
Hyukjae uniósł podbródek przyglądając się twarzy. Obracał ją na boki, przeczesał włosy dłonią, przejechał kciukiem po szyi, do obojczyka. Szukał jakiejś skazy, ale Yoongi był pewny, że jej nie znajdzie. Wystarczyła mu wiedza, ze Taehyung osobiście wybrał go dla Jongina. Po oględzinach kiwnął twierdząco w stronę swojego przełożonego.
-Dokładny jak zawsze, co Yoongi?
Zaczęło go już wkurzać to jak pretensjonalnie go traktował, ale nie zdradził się ze swoim niezadowoleniem. Jongin był człowiekiem większego niż on formatu. Swobodnie mógłby z nim rozmawiać może Namjoon, ale na pewno nie on.
-Ważnych klientów zawsze traktujemy z najwyższą troską - odpowiedział.
Granica między dyplomacją a lizaniem dupy była cienka i czasem rozmyślnie ją przekraczał. Powstrzymał westchnięcie.
-Mam nadzieję, że się podoba - zwrócił się do Hyukjae wiedząc, że to on ma przejąć dzieciaka.
To był błąd.
-To się jeszcze okaże.
Jongin wstał i podszedł do chłopaka. Szarpnął go za włosy, odchylając opadającą bezwolnie głowę.
-Po pierwsze, oczekuję zwrotu dwudziestu pięciu procent gotówki.
Zaskoczył go. Yoongi odwrócił się gwałtownie w jego stronę. Nie spodobał mu się wyraz twarzy Jongina.
-Nie widzę powodu. Pełnowartościowy towar, ledwie kilka dni opóźnienia.
Mężczyzna z sadystycznym uśmieszkiem przyglądał się dzieciakowi. W pewnym momencie, nie spuszczając wzroku z pilnującego go Homina, rozpiął chłopakowi pasek i guzik od spodni. Przesunął suwak w dół i opuścił niczego nieświadomemu Taeminowi bokserki. Opuścił wzrok. Wyciągnął rękę i jeden z jego ludzi zerwał się, wyciągając w jego kierunku lateksową rękawiczkę.
Jongin zaczął masować członka, przyjrzał się jądrom. Chłopak jęknął i Homin przytrzymał go mocniej, kiedy się zachwiał.
Wszyscy przypatrywali się w milczeniu.
-Ładny kształt - powiedział w końcu. - Mieliśmy już zaplanowany schedule. To jak?
-Dwadzieścia procent.
Kolejny błąd.
-Dwadzieścia pięć. Albo zwrot gotówki.
Yoongi zaklnął w myślach. Utrata kontraktu, może nawet klienta, nie wchodziła w grę.
-Zgoda - przytaknął niezadowolony.
-Po drugie, oczekuję zniżki na następny towar.
Tego było za wiele. Yoongi zacisnął pięści. Ciśnienie strzeliło mu w górę.
-Dwa procent.
-Piętnaście.
-Pięć.
-Dziesięć.
-Zgoda. A po trzecie? - zapytał czując już, że to jeszcze nie koniec.
-Chcę go na jedną noc.
Jongin wskazał okrytym lateksową rekawiczką palcem w miejsce, w którym według ustaleń powinien znaleźć się Jungkook.

TAEHYUNG

Taehyung z zaciekawieniem obserwował przebieg wydarzeń. Pomimo dźwigniętego ciśnienia, przez Jongina, który śmiał patrzeć na jego Jungkooka, Taehyung nie wtrącał się.  Negocjacje wcale nie były proste. Jongin był uparty. Żądał zbyt dużo. Jednak jego ostatnie życzenie przebiło wszystko. Taehyung wciągnął powietrze z cichym świstem i wyprostował się. Po chwili jednak sie odprezyl, a na jego twarzy zawitał mały uśmiech.  Wiedział, że Yoongi zaraz odmówi. Przecież nie mógł mu tego zrobić. Wiedział co znaczył dla niego Jungkook. Jednak z każdą sekunda Taehyung zaczynał być mniej pewny. Spojrzał na swojego szefa z niedowierzaniem. Jego milczenie mogło oznaczać tylko jedno.
-Hyung..ty chyba żartujesz - wyszeptał zaskoczony.  Za chwilę roześmiał sie kręcąc głową. - No oczywiście, że żartujesz.
Po tych słowach od razu skoczył na nogi.
-Chyba do końca was pojebało! - zaczął się wydzierac - Nie sądzisz chyba że dam mojego. Powtarzam MOJEGO Jungkooka komuś kto przeruchałby wszystko co mu sie rzuci w oczy! - wskazał ruchem głowy na Jongina. Ze strony Yoongiego nadal nie było żadnego odzewu. Taehyung nie musiał długo czekać, aż jakiś człowiek od Jongina wyskoczy na przód ze spluwą wycelowaną prosto na niego.
-Myślisz, że o kim ty mówisz?! Nie waż się tak odzywać do pana Jongina - Taehyung rozejrzał się po całym penthouse jakby oceniał każdy skrawek pomieszczenie dopiero po chwili zaszczycił chłopaka chłodnym spojrzeniem. Parsknął pod nosem.
-Oh. Czyżbyś był jednym z tych, którzy zostali wyrzuceni na bruk po jednej nocy? Szkoda mi cię. - powiedział z udawanym smutkiem. Zaraz sie roześmiał w niebo głosy zginajac sie wpół. Chłopak zacisnął mocniej dłonie na broni. Kiedy Taehyung skończył wytarł łzy, które nagromadziły sie od śmiania. Wyciągnął zza paska swojego Colta przez chwile sie nim bawiąc. Za sobą usłyszał jakieś szmery. Nie przejmował sie tym zbytnio. Wycelował bronią najpierw na chłopaka, żeby zaraz zjechać na Jongina. Wyszczerzył się szeroko  przekrzywiajac głowę.
-Po moim trupie dostaniesz Kooka - odbezpieczył broń sięgając palcem do spustu.

KOOK

Na razie szło wszystko zgodnie z planem. Jungkook ustawił się na wyznaczonym miejscu za sofą w pobliżu Taehyunga. Chłopak był spięty, na szczęście sofa zasłaniała jego zaciśnięte pięści, a bliskość hyunga dodawała mu nieco odwagi. Tak samo jak Yoongi hyungnima. Mężczyzna go zdumiewał. Jego umiejętność trzymania emocji na wodzy, gdy tylko tego potrzebował była niesamowita. Hyungnim wyglądał prawie, że na zrelaksowanego co w takim towarzystwie i okolicznościach graniczyło z cudem. Kook nie był zbyt zadowolony, że uwaga Jongina skupiła się na jego osobie. Chłopak czuł na sobie jego wzrok. Zacisnął zęby. Dopiero, gdy nazwał go 'ładniutkim' Kook spojrzał w jego stronę. Nieprzyjazny uśmieszek na twarzy Jongina wywołał nieprzyjemny dreszcz na plecach chłopaka. Mężczyzna mrugnął do niego, na co Kook uciekł wzrokiem. Na szczęście Jongin skupił się już na czym powinien i Jungkook mógł spokojnie obserwować przebieg spotkania. Mężczyznom został zaprezentowany towar. Oboje nie omieszkali się go dokładnie sprawdzić. Kook odwrócił wzrok, gdy Jongin pozbawił chłopaka spodni. Nie potrafił się zmusić by patrzeć na jego upokorzenie. Zaczęły się negocjacje. Zauważył, że nie przebiegały one tak jak Yoongi hyunim by sobie życzył. Jednak to ostatnie żądanie Jongina wręcz wbiło go w ziemię. Jungkook wpatrywał się w mężczyznę w lekkim szoku. Zaraz spojrzał na Yoongiego licząc, że ten się choć na to nie zgodzi.  Jednak milczenie hyungnima się przedłużało. Nagle ciszę przerwał Taehyung. Był wściekły. A nawet mało powiedziane. Jungkook widział już wkurzonego Taehyunga albo zirytowanego, jednak teraz mężczyzna wpadł w furię. Nie panował nad sobą. Kook wstrzymał oddech, gdy jeden z ludzi Jongina wymierzył bronią prosto w głowę Taehyunga. Pomyśleć, że to powinno ostudzić nieco złość jego hyunga. Jednak wtedy nie byłby sobą. Zamiast tego Taehyung wyciągnął swoją broń i skierował ją na Jongina. To było szalone. Jungkook uświadomił sobie, że jeśli Yoongi go zaraz nie powstrzyma nie opuszczą tego pokoju żywi.

.

Jak widziałyście, Sumyeon zabrała się za odpisywanie na komentarze^^ wszystkim czytającym dziękujemy, życie jest piękne, Jongin napalony, a Yoongi mega wkurwiony xDDD

Sadame, Sumyeon i Sayo