piątek, 12 lutego 2016

017

Hej,

Jest nowy rozdział, tym razem yoonjin, jak zapowiadałam na tt (kto widział ten wie^^). Nastrój jest spokojny, taki na miękki fotel, kocyk i tumbler z whisky, w której pomimo chłodu za oknem pływa kilka kostek lodu i lśni w świetle płomieni buchających z kominka~ rozmarzyłam się, nie mam kominka >.<

W sekcji info zmienił się zapis dot. częstotliwości wstawiania nowych rozdziałów. Póki co niestety nie jesteśmy w stanie wrzucać regularnie, stąd to "mniej więcej co tydzień/dwa".

Przyjemnej lektury~
Sadame, Sumyeon i Sayo


SUGA


Z powodu korków podróż do domu zajęła Yoongiemu prawie godzinę, chociaż zwykle tę samą trasę pokonywał w kwadrans. Kiedy przekroczył próg, niespiesznie zrzucając z siebie płaszcz, marzył tylko o tym, by usiąść wygodnie w fotelu i zupełnie nic nie robić.
Zajrzał do salonu w poszukiwaniu Jina. Powinien był go uprzedzić, że będą mieli gości.
Seokjin stał pod oknem. Wpatrywał się w ogród. Do wczoraj Yoongi nigdy nie zwracał uwagi na widok za oknem i mgliście pamiętał tylko, że Kyungsoo zawsze dbał, by prezentował się nienagannie. Teraz jednak, mimo tego, że był zadbany nie wyglądał zbyt korzystnie, pewnie dlatego, że była jesień.
Podszedł do Jina, obserwując jego profil. Chłopak zauważył go już, ale nie reagował. Yoongi stanął za nim. Położył dłonie na jego biodrach i delikatnie przylgnął do niego swoim ciałem, opierając głowę na jego ramieniu.
-Co takiego tam widzisz? - zapytał cicho.
Zburzył nastrój kontemplacji, wypisany do tej pory na jego twarzy. Jin wzdrygnął się i wygiął, uciekając przed nim. Yoongi westchnął. Zacisnął ramiona i nie wypuszczał z objęć dopóki nie poczuł, że Jin rozluźnia zmęczone ciągłym napinaniem mięśnie. Czuł jak ciepło bijące od Jina przenika do jego ciała, dając przyjemne uczucie rozleniwienia. Miał świadomość tego, że Jin widzi to zupełnie inaczej. Mimo to nie odsunął się. Stali w tej pozycji długo. Nie miał pojęcia jak długo, ale czuł, że kończy mu się czas.
-Mam do ciebie prośbę - szepnął mu do ucha. - Idź do swojego pokoju i nie wychodź z niego, dopóki nie powiem, że możesz. Dobrze? - Postanowił na razie nic mu nie zdradzać.
Jin znów zesztywniał. Yoongi natymiast się domyślił, że chłopak kojarzy to z sytuacją sprzed dwóch dni. Nie wyprowadził go z błędu. Zamierzał nie wspominać przy nim tamtego wydarzenia mając złudną nadzieję, że jeśli on uda, że nie pamięta, Jin też w końcu zapomni.
Złożył na jego ramieniu pocałunek i odszedł w stronę kuchni.
Kyungsoo siedział przy stole i jadł obiad. Na widok Yoongiego przerwał.
-Namjoon będzie lada chwila. Dopilnuj, żeby wszystko było na czas. Yugyeom ma dostać pokój zaraz obok.
Kyungsoo skinął gorliwie głową.
Yoongi krzątał się jeszcze trochę, rozważając kilka opcji. Jin w międzyczasie zniknął zupełnie z pola widzenia.

*

Namjoon pojawił się późnym wieczorem.
-Zdążyłeś wszystko wysprzątać? - Powitał go w progu.
Yoongi uśmiechnął się, udając zadowolenie.
-Wszystkie niewygodne tematy zamiecione pod dywan. Nie uświadczysz - odpowiedział.
Przynajmniej dzisiaj.
Pokazał im pokoje i pozwolił się rozpakować. Potem usiedli w salonie, przy kominku. Wieczór był wyjątkowo chłodny jak na tę porę roku.
Rozmawiali o wszystkim i o niczym. W końcu Yoongi nie omieszkał zapytać o wizytę u Taehyunga.
-Jak Jungkook? Co o nim sądzisz?
Namjoon zacisnął usta w cienką linię. Odpowiedział dopiero po chwili.
-Nieźle to zniósł. Nie wyglada na specjalnie poobijanego.
-To samo sobie pomyślałem - mruknął pod nosem Yoongi. - A jako kandydat?
Namjoon skinął głową.
-Będę mu się przyglądać. Zostanę tylko kilka dni, ale powinno wystarczyć. Ustaliliśmy, że od jutra zacznie szkolenie, bez względu na okoliczności.
Yoongi skinął głową. Pogrążył się w myślach.

Namjoon zniknął w swoim pokoju wczesnym wieczorem, wymawiając się listą telefonów, które musiał jeszcze tego dnia wykonać. Yoongi odetchnął z ulgą. Wziął prysznic i już kładł się do łóżka, kiedy przypomniał sobie o czekającym na niego Jinie.  Na powrót wciągnął na siebie spodnie i koszulę i po chwili stał już na środku pokoju Jina.
Chłopak był przerażony. Yoongi właściwie mu się nie dziwił. Będzie potrzebował dużo czasu by zatrzeć wrażenie z ostatniego razu.
Podszedł bliżej i wyciągnął dłoń w kierunku twarzy Jina.
-Ciii - szepnął. - Nie bój się.
Uniósł mu podbródek, nakłaniając by na niego spojrzał. Jin zacisnął oczy i bez wyraźnego rozkazu nie zamierzał ich otwierać.
Niech i tak będzie.
Sunął kciukiem po policzku, gładząc go niespiesznie. Druga dłoń automatycznie powędrowała mu na biodro chłopaka, kreśląc kciukiem takie same kółka, przez materiał spodni.
Każdy inny chłopak na jego miejscu by się buntował. Jin stał sparaliżowany strachem, strachem przed nim.
Odsunął się. Przyglądał mu się z uwagą. Jin zaczynał się trząść.
-Usiądź - rozkazał.
Poczekał, aż Jin spełni rozkaz, niepewnie opadając na brzegu łóżka. Unikał jego wzroku. Yoongi westchnął, uśmiechając się lekko.
-Jin. - Chłopak spojrzał na niego z ociąganiem. - Zamknij oczy, jeśli chcesz.
Natychmiast zacisnął powieki. Yoongi pochylił się nad nim i delikatnie wsunął dłoń w jego włosy. Były miękkie i puszyste. Jin siedział sztywno, z opuszczonymi powiekami i wyglądał tak kusząco...
Yoongi złączył ich usta w delikatnyn pocałunku. Jego wprawiona w tym dłoń masowała kark powolnymi ruchami, sukcesywnie zmniejszając napięcie w mięśniach. Drugą dłonią zaczął wędrówkę po jego ciele, od zagłębienia w szyi, przez okryty materiałem koszulki obojczyk, ramię aż do łokcia. Później przeniósł ją na lewego sutka, ale trącał go tylko kciukiem. Pogłębił pocałunek. Wprawił go w regularny, leniwy rytm, któremu Jin musiał się w końcu poddać. Pozwolił mu po prostu robić co chciał, więc Yoongi napierał na niego sukcesywnie, aż obaj opadli na materac.
Podparł się na dłoniach. Jin nadal miał zamknięte oczy, kiedy to zrobił, ale brak dotyku z strony Yoongiego przez dłużą chwilę wzbudził jego ciekawość. Yoongi posłał mu uśmiech. Dokładnie takiej reakcji oczekiwał.
-Mamy gościa - powiedział, oblizując wargę. Od pocałunku zaschło mu w gardle. Przełknął ślinę zanim podjął temat. - Pewnie już słyszałeś, nie byli zbyt cicho.
Zaśmiał się na wspomnienie Yugyeoma goniącego walizkę po schodach i klnącego przy tym soczyście.
-Chcę, żebyś nie wychodził z pokoju, kiedy będzie w domu. Kyungsoo za każdym razem poinformuje cię, gdy będą wracać. Nie potrwa to długo.
Zaczął się podnosić. Jin obserwował go zdziwiony.
-Aha - westchnął, stojąc już przy drzwiach. - Niech ci nie przyjdzie do głowy liczyć na jego pomoc w ucieczce. To założyciel biznesu - ostrzegł go.

Jin

Zauważył Yoongiego praktycznie od razu, gdy ten wszedł do salonu. Westchnął cicho. Starał się ignorować jego obecność tak długo jak tylko był w stanie. Czyli do momentu, kiedy Yoongi przytulił się do pleców Jina. Nie spodziewał się tego. Mimowolnie starał się od niego odsunąć. Mężczyzna jednak nie chciał go puścić.
- Nic - odparł cicho ze ściśniętym gardłem. Był cały spięty. Yoongi nie mógł tego nie zauważyć, a mimo to objął go jeszcze ciaśniej. Jin zamknął oczy starając się spokojnie oddychać. Bał się powtórki sprzed 2 dni. Jednak nie czuł alkoholu od Yoongiego. Starał sobie wmówić, że w takim razie nic mu nie zrobi. Ciągle powtarzał sobie w głowie "Uspokój się. Nic nie zrobi" jak mantrę. Aż zaczęło działać. Powoli był w stanie się rozluźnić. Choć trochę. W końcu jednak Yoongi przerwał ciszę psując cały spokój jaki udało się Jinowi uzyskać. Nie mógł powstrzymać skojarzenia z... tamtą sytuacją. Ledwo zauważył lekki pocałunek złożony przez Yoongiego. Myśli Jina kręciły się wokół czego innego.
Gdy Yoongi zniknął z pola widzenia Jin objął się ramionami. Zrobiło mu się nieprzyjemnie zimno. W końcu wrócił do pokoju. Na biurku leżał jego szkicownik. Całkowicie o nim zapomniał. Wziął go do ręki i jeszcze raz przyjrzał się rysunkowi, który stworzył. Czuł do niego niechęć. Całkowicie bezsensowną, nawet biorąc pod uwagę wybryki jego podświadomości. Rzucił szkicownik na biurko, obok wcześniejszego rysunku. Ten też stracił swój urok. Jin odwrócił się, nie mogąc na to wszystko patrzeć. W tym momencie pewnie nawet jego ulubiony obraz przestał by mu się podobać. Westchnął cicho. Gdzieś z zakamarków umysłu znów wypływał niepokój. Usiadł na parapecie i podciągnął kolana pod brodę. Jin zadrżał od nieprzyjemnych wspomnień. To wszystko było takie obrzydliwe i takie bolesne. Najbardziej bał się tego bólu. Gdyby nie to mógłby to znieść. Jakoś.
Nie miał pojęcia ile czasu minęło kiedy usłyszał hałas na korytarzu. Po ostatnim zajściu z Taehyungiem chyba nie był ciekawy co się dzieje. Zignorował ten harmider i zajął swoje myśli czymś neutralnym, by nie martwić się zbytnio zbliżającym się wieczorem. Choć i tak zaczynał się coraz bardziej denerwować. Im dłużej na niego czekał tym mniej potrafił się opanować.
Aż w końcu pojawił się w jego pokoju. Jin zsunął się z parapetu stając niepewnie na nogach. Wpatrywał się przerażony w zbliżającego się Yoongiego. Drgnął gdy dotknął jego twarzy. Momentalnie zacisnął oczy. Bał się. Gdy przyszło co do czego bał się jak diabli. Bliskość Yoongiego go przytłaczała.  Ciężko mu się oddychało. Zacisnął dłonie na parapecie. Po chwili Yoongi odsunął się i kazał mu usiąść. Jin zrobił to na miękkich nogach. Wzrok miał wbity w kolana. Usłyszał swoje imię, ale nie zareagował. Dopiero przedłużająca się cisza zmusiła go by spojrzeć na Yoongiego.
Jego uśmiech kompletnie nie pasował do sytuacji. Nie rzucił się na niego jak ostatnim razem. Jin nie wiedział, co o tym myśleć. Wbrew pozorom wcale go to nie uspokoiło. Gdy Yoongi zasugerował Jinowi zamknięcie oczu, zrobił to od razu. Dłonie miał kurczowo zaciśnięte na pościeli, chcąc powstrzymać drżenie. Chwilę potem poczuł jak Yoongi wplątuje dłoń w jego włosy. Delikatnie. Mimo to Jin ledwo powstrzymał odruch ucieczki przed jego dotykiem. Zamknięte oczy sprawiały, że nie miał pojęcia co planuje Yoongi. Dlatego nie był przygotowany na jego pocałunek. Gdy usta Yoongiego dotknęły jego warg nawet nie drgnął. Był zbyt zdezorientowany. Yoongi nie przerywał pocałunku, a Jin coraz bardziej mu ulegał. Znowu czuł się tak samo bezsilny, jak ostatnio. Niezdolny do sprzeciwienia się. Mężczyzna napierał na niego, aż wylądował na plecach.
Wtedy wszystko ustało. Usta Yoongiego zniknęły, tak samo jak jego dłonie. Jin ciągle zaciskał powieki obawiając się tego co miało się stać. Ale nie działo się nic. Powoli otworzył oczy i napotkał spojrzenie uśmiechniętego Yoongiego. Ten jak gdyby nigdy nic poinformował go o gościach. Dodatkowo nakazał nie pokazywać się im na oczy. Jin skinął głową. Sam wolał unikać napotkania kogokolwiek obcego. Nie potrzebował dodatkowego ryzyka, że spotka go coś gorszego od tego co miał teraz. Nagle Yoongi wstał i skierował się do drzwi. Jin od razu się podniósł znów siadając na brzegu łóżka i spuszczając jednak wzroku z Yoongiego. Był zaskoczony, że to już wszystko. Przez cały czas spodziewał się, że mężczyzna znów go zgwałci. Dlatego był taki przerażony. Tymczasem nic takiego się nie stało. Odwrócił wzrok speszony.
O ucieczce nawet nie myślał. Możliwe konsekwencje, gdyby mu się nie udało, go odstraszały. Na wspomnienie broni w dłoniach Yoongiego nieprzyjemny dreszcz przebiegał po ciele Jina. Kolejny raz tylko skinął głową.


SUGA

To co działo się w pracy, biegło dla Yoongiego jakby osobnym torem. Mężczyzna miał wrażenie, że prowadzi dwa osobne życia. Za każdym razem, kiedy przychodził do domu starał się zostawić pracę za progiem i pozwolić sobie na odstresowanie w pewnej sypialni na pierwszym piętrze. Tymczasem ostatnio sprawdzało się to coraz mniej skutecznie, a odkąd zamieszkał z nimi Namjoon stało się niemal niemożliwe.
Praca weszła mu z buciorami na dywan przed kominkiem i Yoongi czuł jak uchodzą z niego wszystkie siły.
Namjoon mu pomagał, ale też nie dawał wytchnienia, planując, organizując i analizując każdy najmniejszy aspekt jego biznesu.
Jego pracownicy mieli dwa razy więcej roboty, zmuszeni przygotowywać raporty, zestawienia, bilanse, a oprócz tego zajmować się bieżącymi sprawami. Wiedząc jak sam się czuje obiecał sobie, że przypomni mu się to wszystko przy ustalaniu premii uznaniowej na koniec miesiąca.
Dlatego co wieczór, pomimo braku sił na cokolwiek, stawał pod drzwiami wspomnianego pokoju na piętrze z zamiarem zrelaksowania się, choć odrobinę.
Dopiero będąc za drzwiami poczuł, że część ciężaru spłynęła z jego ramion.

Od kilku dni przychodził do Jina i poprzestawał na delikatnych pieszczotach. To nie było do końca w jego stylu, ale znał się na temacie wystarczająco, żeby wiedzieć czym prędzej podejdzie chłopaka.
Jin siedział na łóżku. Prawdopodobnie czekał na niego. Całe jego ciało wyrażało postawę "zrób co musisz i pozwól mi zostać samemu" chociaż był już nieco bardziej rozluźniony niż jeszcze kilka dni temu.
Yoongi usiadł obok niego i spojrzał na książkę, którą przeglądał chłopak.
-Skąd ją masz? - zapytał.
Nie sądził by w jego biblioteczce znalazł coś takiego i był ciekaw czy chłopak odważył się poprosić Kyungsoo o zakup. Poczuł lekkie ukłucie zazdrości na myśl, że Jin poprosił o to Kyungsoo, a nie jego.

JIN

Kolejne dni mijały według jednego schematu. Jin wychodził z pokoju dopiero koło 11-12 kiedy był pewien, że dom opustoszał. Jadł śniadanie i zajmował się sobą. Do pokoju wracał, gdy dostawał informację od Kyungsoo, że goście wracają. Wieczorem przychodził do niego Yoongi. Z początku nie potrafił się pozbyć obaw przed wizytami Yoongiego, ale w końcu powoli się przekonywał, że ten nie ma zamiaru znów go skrzywdzić. Mężczyzna ani razu nie posunął się dalej niż lekkie pieszczoty, które Jin był w stanie znieść. Dalej dotyk drugiego mężczyzny był dla niego dziwny i odpychający, ale w pewien sposób zaczynał się przyzwyczajać.
Kiedy kolejnego wieczoru Yoongi wszedł do jego pokoju, Jin właśnie przeglądał książkę, siedząc na łóżku. Nawet nie zaczynał jej czytać, wiedząc, że i tak musiałby przerwać, gdy Yoongi przyjdzie. A bez wątpienia by go wciągnęła. Koncepcja piękna w sztuce była naprawdę ciekawym zagadnieniem.
Mężczyzna przysiadł się do niego i Jin niechętnie zamknął książkę.
- Poprosiłem o nią Kyungsoo.
Przekonywał się do tego parę dni. Dopiero wczoraj zebrał się na odwagę, mówiąc sobie, że przecież nic się nie stanie jak się tylko zapyta. No i też nic się nie stało. Dostał ją dzisiaj, przy okazji poinformowania, że powinien wrócić do pokoju. Odłożył ją na szafkę i czekał, aż Yoongi zabierze się za to po co przyszedł, by mógł jak najszybciej zostać sam.

SUGA

Całe przedpołudnie zastanawiał się czy to jest dobry na to moment i dopiero po lunchu, na którym Namjoon wypomniał mu, że jest nieobecny, zdołał się w pełni skupić na pracy.
Postanowił wybadać sprawę i podjąć decyzję już w trakcie rozmowy.
Jin odłożył książkę.
-Cieszę się, że masz się czym zająć. Ale następnym razem przyjdź z tym do mnie.
Powiedział to, odgarniając mu grzywkę lecącą na oczy. Wstał i wyciągnął z kieszeni czarną chustę. Przestał się uśmiechać. Obserwował uważnie każdą najdrobniejszą reakcję Jina. Gdy chłopak zorientował się co zamierza, w pierwszym odruchu chciał się bronić. To tylko utwierdziło Yoongiego w przekonaniu, że jest gotowy. Jin zaczynał się czuć bardziej komfortowo w jego towarzystwie, naturalnie reagując na to co robił Yoongi.
Teraz też odchylił się, uciekając przed przepaską. Yoongi zawiązał mu materiał na oczach i musnął dłonią policzek. Kiedy patrzył na niego, takiego bezradnego, jego serce przyspieszało. Zacisnął usta w wąską linię, powstrzymując się od pocałowawania chłopaka. Jego strach tylko go nakręcał.
Dotknął kciukiem jego szyi tuż za uchem i powiódł nim w dół do obojczyka. Odsunął się na sekundę, by po chwili położyć obie dłonie na biodrach. Pochylał się nad nim, ich twarze dzieliło kilka centymetrów. Oblizał usta, ale nadal nie dotknął jego ust. Całą swoją uwagę skupił na dłoniach, które właśnie pozbawiały go koszulki. Powoli unosił materiał w górę. Nie robił żadnych gwałtownych ruchów.
-Podnieś ręce - szepnął mu do ucha, w myślach odnotowując porażkę w momencie, w którym stracił na moment kontrolę nad sobą i dotknął płatek ucha wargami.
Zdjął z niego koszulkę. Jin miał idealne ciało. Yoongi nie czekając zaczął dotykać jasnej skóry opuszkami palców.
-Połóż się - powiedział i odchrząknął, próbując pozbyć się chrypki. Zaschło mu w gardle. Naparł dłonią na jego klatkę piersiową, pomagając mu w decyzji.
Kiedy Jin już leżał, Yoongi zawisł nad nim z uśmiechem na ustach, znów walcząc z ochotą złożenia na jego pełnych ustach namiętnego pocałunku. W zamian dotykał go, próbując poznać każdy centymetr jego ciała. Uczył się reakcji chłopaka, odkrywał wrażliwe miejsca, na dotyk których jego ciało odskakiwało jak oparzone. Czasem z jego ust wyrywał się cichy jęk i Yoongi musiał się mocno kontrolować, żeby nie zaspokoić swoich własnych potrzeb tu i teraz.
-Cieszę się, że cię zabrałem - powiedział. - Ty też powinieneś. Kto wie do kogo byś trafił.
Po raz ostatni dotknął jego policzka. Pochylił się i jego ciało przylgnęło do ciała Jina. Nie było możliwości, żeby chłopak nie wyczuł twardej męskości Yoongiego na swoim udzie.
-Gdy wyjdę schowaj opaskę w drugiej szufladzie szafki nocnej - szepnął mu prosto do ucha. Tym razem trzymał usta daleko.

Zamknął się we własnym pokoju i od razu przeszedł do łazienki, ściągając po drodze ubrania. Wszedł pod prysznic. Odkręcił gorącą wodę i zamknął oczy, pozwalając jej spływać po całym ciele.
Pod powiekami zobaczył Jina leżącego na pościeli, z opaską na oczach. Oczami wyobraźni widział go nagiego, jęczącego w rytm jego pchnięć.
Sięgnął dłonią do członka, łamiąc tym samym swoją własną zasadę.


JIN

Gdy Yoongi wstał Jin skupił na nim swoją uwagę. Jego wzrok przykuła czarna chusta w dłoniach Yoongiego. Spojrzał na niego i już wiedział, że to co mężczyzna planował nie spodoba się Jinowi.
Odsunął się od niego. Znów czuł to nieprzyjemne ściskanie w gardle. Starał się uciec przed chustą, ale Yoongi był uparty. W całkowitych ciemnościach jego niepokój znów zaczął się budzić. Nie mógł obserwować Yoongiego i nie wiedział co chciał zrobić. Starał się nie myśleć o tym, a jedynie zaufać, że ciągle nie miał zamiaru go skrzywdzić.
Jin zacisnął dłonie na pościeli, kiedy palce Yoongiego zaczęły delikatnie zjeżdżać po jego szyi. Z opaską na oczach każdy dotyk był niespodziewany. Wytężał wszystkie inne zmysły, by spróbować przewidzieć co się stanie za chwilę. Ale z marnymi skutkami.
Ręce z jego barków zniknęły, by zaraz pojawić się na biodrach. Zaczęły się podnosić podwijając bluzkę. Momentalnie zesztywniał. Dopiero słysząc cichy szept i usta Yoongiego muskające jego ucho zorientował się jak blisko był mężczyzna. Chciał odruchowo się od niego odsunąć, jednak ręce Yoongiego trzymały go w miejscu. Nie miał wyjścia. Uniósł ramiona powodując, że został pozbawiony koszulki.
Od razu poczuł na sobie dłonie Yoongiego, które zmusiły go, by położył się. Jego dotyk był tak intensywny. Jin czuł najlżejsze muśnięcia palców Yoongiego. Nie był w stanie powstrzymać dreszczy, które wywoływały.
To było złe, że Yoongi uczył się jak doprowadzić Jina do stanu, w którym przestawał jasno myśleć. Gdy jego umysł krzyczał, że to złe, okropne, obrzydliwe, ciało drżało z przyjemności. Odruchy kazały mu uciekać od dotyku, a ciało nie miało nic przeciwko niemu. Wydawał z siebie ciche jęki, kiedy Yoongi odnalazł jakieś wyjątkowo wrażliwe miejsce. Gdyby mężczyzna ciągnął to jeszcze przez jakiś czas Jin prawdopodobnie podnieciłby się. 
Jin wolał się nie zastanawiać na słowami Yoongiego. Wiedział, że miał on możliwości by zrobić z Jinem co chce, a jednak starał się podchodzić do niego powoli. Zauważył to dopiero po paru dniach, kiedy przestał być tak bardzo przerażony jego obecnością, a teraz, kiedy Yoongi wyszedł mimo swojego pobudzenia i prawdopodobnie wielkiej chęci by użyć go do ulżenia sobie, Jin miał niezbity dowód. 
Lekko drżącymi dłońmi zdjął opaskę i wrzucił ją tam, gdzie miała leżeć.

~
nie zapomnijcie dać znać czy się podobało ;) każdy komentarz jest jak miód na nasze uszy i oczy <3

piątek, 29 stycznia 2016

016

JAK SIĘ WAM PODOBA NOWY SZABLON? :)
ale się cieszę z tego, że mamy dla Was nową część~ żadnego ględzenia, czytajcie!
<3


TAEHYUNG

Taehyung czekał na Namjoona oparty o drzwiczki samochodu, w tym czasie pisząc do Jungkooka. Szef zdawał się nie spieszyć, żartując i śmiejąc się z kilkoma trenerami. W końcu obejrzał się i chyba zauważył zniecierpliwioną minę Taehyunga, bo pożegnał chłopaków i skierował się w jego stronę.
Podchodząc nadal miał uśmiech na twarzy.
-Śpieszysz się? - dokuczył mu. Poklepał go protekcjonalnie po plecach. Taehyung spiął mięśnie i zdusił przekleństwo.
-Wybacz, Taehyung. Tak rzadko tu bywam.
Jego głos nadal był protekcjonalny, ale zabrzmiało to już nieco przyjaźniej. Taehyung pokręcił głową i wsiadł do auta. Szef przez całą drogę próbował go wypytywać o Jungkooka. Taehyung rozluźnił się nieco i odpowiadał na pytania, nie dodając jednak nic od siebie. Namjoon musiał się sam przekonać jaki jest Jungkook.

Tae przepuścił Namjoona w drzwiach. Skoro już wysłał smsa spodziewał się, że Jungkook przywita się z gościem. Tymczasem chłopaka tam nie było. Poczuł się zlekceważony. Zabrał płaszcz od szefa i powiesił go obok swojego.
- Jungkook!
Nagle zza oparcia kanapy usłyszał zaspany głos Jungkooka.
- Hyung? Już jesteś?
Chłopak zwlókł się z mebla, przeciągnął i przetarł zaspane oczy. Był ubrany w jego ulubiony tshirt.
Taehyung uśmiechnął się pod nosem.

KOOK

W pewnym momencie usłyszał Taehyunga wołającego jego imię. Przewrócił się na plecy ziewając. Nawet nie wiedział kiedy zasnął.
- Hyung? Już jesteś?
Był jeszcze zaspany, gdy zwlekł się z sofy. Przeciągnął się licząc, że to usunie resztki snu. Zamarł w takiej pozycji, zauważając, że Taehyung nie jest sam.
Jego policzki zapiekły. Skłonił się nisko, witając Namjoona. Był totalnie zażenowany. Właśnie stał przed szefem Taehyunga w samych bokserkach i tshircie. Miał ochotę zapaść się pod ziemię. Posłał hyungowi zdesperowane spojrzenie. Ale widząc ten uśmieszek na twarzy dodatkowo się speszył.
Był pewien, że chodziło o jego bluzkę. Za duże koszulki były o wiele wygodniejsze, więc czasem zdarzało mu się pożyczać od Taehyunga. Ale zwykle go przy tym nie było. Wreszcie mężczyzna wysłał go do pokoju by się ubrał i wrócił do nich. Kook szybko zniknął im z oczu. Pospiesznie ubrał coś adekwatnego do sytuacji i wrócił do salonu. Czuł, że policzki dalej miał czerwone.
Obaj mężczyźni już siedzieli. Stanął koło Taehyunga czekając, aż dowie się do czego był potrzebny.
- Jungkook przynieś nam po szklance whiskey.
Usłyszał prawie od razu. Więc miał tylko robić za ich kelnera? Kook odetchnął z ulgą. Przez moment myślał, że może znowu chodzi o akcję z Jonginem. Skinął głową i poszedł do kuchni przygotować napój. Na zapach alkoholu mimowolnie się skrzywił. Wyjął z szafki tace i położył na niej szklanki napełnione do odrobinę mniej niż połowy i karafkę, i tak zaniósł do salonu.
- Jeszcze coś mogę zrobić?
-Siadaj z nami, Jungkook - powiedział Namjoon. - Mamy pewną sprawę do omówienia.
Tego się nie spodziewał. Usiadł na kanapie z pewnym niepokojem. Zastanawiał się, czy jednak mogło by chodzić o wczorajszą akcję.
-Chodzi o twoje wejście do firmy.
Odetchnął z ulgą. Prawdę mówiąc myślał, że skoro był to pomysł Yoongiego hyungnima to szef się tym aż tak nie zainteresuje. Zauważył, że Namjoon znów skupił uwagę na Taehyungu.

TAEHYUNG

Dał znak głową chłopakowi żeby poszedł się przebrać. Jego surowy wyraz twarzy powrócił. Namjoon przeszedł do centralnej części salonu. Spojrzał z niesmakiem na sofę, na której jeszcze przed chwilą spał Jungkook. Po chwili wahania opadł na fotel i rozsiadł się wygodnie. Poczekał aż Taehyung do niego dołączy.
-Masz coś rozgrzewającego?
Taehyungowi nie paliło mu się do tego żeby uslugiwac Namjoonowi.
- Coś rozgrzewającego? Myślę że coś się znajdzie.
Chłopak właśnie wracał.
- Jungkook przynieś nam po szklance whiskey.
Kiedy Jungkook wrócił z tacą wziął szklankę i upił łyka.
-Siadaj z nami, Jungkook - powiedział Namjoon. - Mamy pewną sprawę do omówienia.
Tae poczuł na sobie wzrok Namjoona. Nie dawał nawet po sobie poznać czy jest spięty. Spokojnie czekał, będąc ciekaw w którą stronę ich rozmowa się potoczy.
Namjoon poczekał aż Jungkook do nich dołączy, siadając na brzeżku sofy.
-Chodzi o twoje wejście do firmy. - Ponownie skupił się na Taehyungu. - Rozumiem, że już zacząłeś go wprowadzać. To dobrze. Ile wie? Widział jak to wygląda od kuchni?
Zawiesił pytanie w powietrzu.
- Oczywiście. Szkoliłem go trochę w kwestii broni. Jednak nigdy nie na akcji. A tym aspekcie można go bardziej podszkolić. Aż do ostatniego zdarzenia wszystko szło sprawnie.
- Niefortunnie się stało -  odpowiedział Namjoon.
-Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - dodał. - Co ze szkoleniem? Widział jak przebiega? Jeżeli ma w przyszłości nad nim czuwać powinien wiedzieć wszystko na ten temat.
Tae przeleciał wzrokiem Jungkooka.
- nie zdążyłem jeszcze w prowadzić go w zasady szkolenia. W dogodnymm terminie wznowie naukę.

KOOK

Im dłużej rozmowa trwała, tym bardziej miał wrażenie, że jednak wcale nie jest tu potrzebny. Dodatkowo przytyk Namjoona nie był zbyt przyjemny. Zacisnął pięści powstrzymując irytację. Odetchnął głęboko.
- Yoongi hyungnim i Taehyung hyung zadbali o moje szkolenie. Co prawda jestem dopiero w trakcie. Nie wszystkie aspekty moich przyszłch obowiązków zostały mi przedstawione, jednak dołożę wszelkich starań by poznać je jak najszybiej i jak najdokładniej.
Starał się nie unikać wzroku Namjoona. Dzisiejszy dzień nie był najlepszym na takie rozmowy dla Kooka, ale postanowił przekonać Namjoona, że nadaje się do tej pracy. Namjoon uśmiechnął się zadowolony.
-Jutro przyjdziesz do pracy. Taehyung wszystko ci pokaże. Zapozna cię z procesem szkolenia i specyfikacją kontrahentów. Wierzę, że szybko się wdrożysz w temat.
- Oczywiście - odparł natychmiast.
Kook nie spodziewał się, że tak szybko pójdzie. Wyglądało na to, że była to zwykła formalność. Jungkook uśmiechnął pod nosem.
- Taehyung, na czas szkolenia będziesz miał mniej obowiązków. Póki jestem tutaj, ja pomogę Yoongiemu. Wykorzystaj to maksymalnie.
Wiadomość, że to nadal Taehyung będzie odpowiedzialny za jego przygotowanie do przyszłych obowiązków jeszcze bardziej ucieszyło Kooka. Chwilę później zadzwonił telefon Namjoona. Mężczyzna odebrał, chwilę porozmawiał i oznajmił, że musi jechać. Jungkook z Taehyungiem odprowadzili go do drzwi. Gdy już zostali sami Kook spojrzał na Taehyunga.
- Hyung, mogłeś mi powiedzieć wcześniej, że przyjdzie do nas...

TAEHYUNG

Kiwnął z aprobatą głową, kiedy chłopak przejął pałeczkę i sam zaczął odpowiadać Namjoonowi. Został poinformowany, że na czas szkolenia jego obowiązki zostaną ograniczone. Taka sprawa mu pasowała. Mógł bardziej skupić się na Jungkooku. Po chwili do Namjoona ktoś zadzwonił. Po krótkiej rozmowie rozłączył się i przekazał, że ma pilną sprawę. Odprowadzili go do drzwi. Było już po wszystkim. Nie było tak źle jak myślał.
- Hyung, mogłeś mi powiedzieć wcześniej, że przyjdzie do nas...
Taehyung spojrzał na chłopaka jak na idiotę. Minął go i powrócił na kanapę. Zabrał szklankę i wypił resztę whiskey.
- Gdybyś sprawdzał komórkę to byś wiedział - powiedział ostro. Nalał kolejną szklankę. Tym razem pił powoli wpatrując się na niebo za oknem.

KOOK

Obejrzał się za Taehyungiem, gdy ten minął go bez słowa. Nie wiedział o co mogło mu chodzić. Mężczyzna dopiero po chwili mu odpowiedział.
- Komórkę?
Nie korzystał zbyt często z telefonu, więc zazwyczaj leżał on w jego pokoju na biurku. Nawet nie pomyślał, żeby zabrać go do salonu. Podszedł skruszony do Taehyunga. Stanął za nim i podparł się o oparcie sofy.
- Przepraszam - mruknął. Objął ramionami Taehyunga i zaczął delikatnie kciukiem gładzić jego szyję - obiecuję następnym razem bardziej pilnować telefonu.
Położył głowę na swoim ramieniu. Przez moment wpatrywał się w tył głowy Taehyunga. Zamyślił się. Im dłużej go obejmował, czuł ciepło jego ciała, tym mocniej uświadamiał sobie, że tęskni za dotykiem Taehyunga.
Przechylił się bardziej za oparcie, objął go mocniej i przyłożył usta do policzka Taehyunga.
- Hyung, jesteś bardzo na mnie zły? - wymruczał zjeżdżając ustami na szyję mężczyzny. Poluźnił jego krawat i rozpiął dwa pierwsze guziki koszuli. Dłoń Kooka wsunęła się za materiał przejeżdżając paznokciami po obojczyku Taehyunga.
Dotyk Jongina był ciągle świeży. Ciągle wyraźny. Chciał się go pozbyć z pamięci. Chciał by to Taehyung go zatarł.

TAEHYUNG

Poczuł ciepło Jungkooka. Z początku chłopak tylko go przytulał. Później jednak zaczął robić się śmielszy. Zaczął go rozbierać. Przez jego zimną rękę dostał gęsiej skórki. Czuł się nieswojo. Wyplątał się z jego objęć. Odwrócił się. Złapał go za ramiona i przyciągnął do siebie tak, że wylądował mu na kolanach.
- Słuchaj. Co to było to wcześniej? Chodzi o koszulkę, którą miałeś na sobie. Moją koszulkę. Ulubioną.
Uniósł brwi pytająco. Był ciekawy jak chłopak się z tego wyplącze. Przybliżył się do jego twarzy.

KOOK

Odepchnięcie jego ramion przez Taehyunga, nie było szczególnie przyjemnym doświadczeniem. Westchnął cicho. Już miał dać sobie spokój, kiedy Taehyung niespodziewanie przerzucił go przez oparcie. Leżał teraz na kolanach mężczyzny nieco oszołomiony. Szybka zmiana tematu sprawiła, że nie do końca załapał o co chodzi. Gdy przypomniał sobie o jaką koszulkę chodzi przewrócił oczami trochę zażenowany.
- Jest po prostu wygodna i akurat leżała pod ręką. Tyle.
Wzruszył ramionami.
- Jeśli ci to przeszkadza to przestanę.

TAEHYUNG

Pokręcił głową.
- Seksownie w niej wyglądałeś.
Wyszeptał nad jego ustami zanim złożył na nich pocałunek. Nie trwał on zbyt długo. Coś rozpraszało Taehyunga i nie był to bynajmniej Kook. Taehyung zaraz podniósł się tym samym każąc Jungkookowi zejść z jego kolan. Zdjął do końca krawat i rzucił go na stół. W głowie nadal miał bajzel. Musiał na spokojnie sobie wszystko poukładać. Dalej nie dawała mu spokoju sprawa z Jonginem. Do tego jeszcze Namjoon musiał zaszczycić ich swoją obecnością. Bez słowa skierował się do swojego biura. Tam gdzie tylko on miał prawo wejść i wiedział ze nikt nie może mu przeszkodzić. Usiadł na swoim potężnym czarnym fotelu, oparty o siedzenie zaczął się przekręcać to w lewo to w prawo. Brakowało mu czegoś na oczyszczenie myśli. Spojrzał na jedną z szafek w biurku.  Cmoknął niezadowolony. Mimo tego sięgnął do niej i wyjął paczkę czerwonych Malboro. Przez moment wpatrywał się w nią. W końcu jednak zdecydował się i wyciągnął z niej papierosa i odpalił. Z błogim westchnieniem opadł z powrotem na siedzenie wypuszczając dym z płuc. Dawno nie palił więc zdarzyło mu się zakasłać parę razy. Tego mu właśnie było potrzeba na odprężenie.

KOOK

Zażenowanie minęło jak ręką odjąć, gdy usłyszał ten bądź co bądź komplement z ust Taehyunga. Na twarzy Jungkooka pojawił się zadowolony uśmieszek. Z przyjemnością skupił się na pocałunku.
Nie spodziewał się jednak, że będzie on taki krótki i "powierzchowny". Podniósł się z kolan Taehyunga, a mężczyzna wstał, i obrócił się za nim. Jungkook był zawiedziony. Liczył, że chociaż teraz spełni jego zachciankę. Musiało być coś nie tak, że Taehyung nie miał ochoty ani go przelecieć ani go zlać.
Mężczyzna zniknął bez żadnego słowa za drzwiami. Jungkook westchnął cicho. Momentalnie w głowie pojawił mu się pomysł, że Taehyung po prostu podświadomie brzydzi się go dotknąć po Jonginie.
Śmieszne było to, że Jungkook całkowicie zdawał sobie sprawę z tego, że to kompletna bzdura, jednak myśl nie chciała zniknąć z jego głowy. Najlepszym sposobem na pozbycie się jej było chyba zapytanie Taehyunga wprost. Kierowany impulsem po prostu poszedł za mężczyzną. Zorientował się co zrobił, dopiero kiedy był już w środku. Drzwi nie były domknięte, przez co zamyślony nie zorientował się, że wchodzi do gabinetu Taehyunga.
To był jego osobisty pokój, gdzie Kook miał kategoryczny zakaz wstępu. Jedyny zakaz jakiego nigdy świadomie nie złamał, nie ważne jak dobre relacje z Taehyungiem mieli. Zbyt dobrze pamiętał co się stało, gdy na początku jego pobytu u mężczyzny przypadkiem tu wszedł. Nie chciał nigdy więcej tego doświadczyć.
Przez moment patrzył na Taehyunga w szoku. Ledwo zauważył, że mężczyzna znów zaczął palić. Czyli faktycznie coś musiało być nie tak.
- Ja... przepraszam hyung... drzwi były uchylone...
Zrobił krok w tył.

TAEHYUNG

Usłyszał kroki, których nie powinien był teraz słyszeć. Spojrzał w stronę drzwi i zobaczył sparaliżowanego Jungkooka. Taehyung zacisnął zęby. Wstał i w dwóch krokach znalazł się przy chłopaku, który zamierzał wyjść. Taehyung mu w tym pomógł. Popchnął go mocno tak, że zatoczył się do tyłu.
- Drzwi były uchylone? - parsknął sucho. - Kto dał ci prawo chociażby tu zajrzeć? Co?!
Zaciągnął się papierosem, którego nadal miał w ręce. Tym razem nic mu to nie pomogło. Warknął spoglądając na Jungkooka. Złapał go za nadgarstek i zgasił na nim fajkę.
-W dupie mam twoje przeprosiny. Następnym razem nie będę taki łagodny.
Puścił go i wrócił do gabinetu, tym razem dokładnie zamykając za sobą drzwi. Oparł się na biurku ciężko dysząc. Spojrzał na zgaszonego peta trzymanego w ręce. Przeklął pod nosem i rzucił go na ziemię. Mimo że nie powinien tak zareagować nie potrafił inaczej. Z drugiej strony Jungkook też nie powinien od tak tu sobie wchodzić. Tyle razy mu to mówił. Raz już dostał nauczkę. Choć Taehyung powinien czuć się z tym źle, czuł się wręcz teraz rozluźniony i wolny od wszelkich niepożądanych myśli. Zajął się dokończeniem roboty tak, żeby mógł się skupić tylko na trenowaniu Jungkooka.

KOOK

Znów cofnął się o parę kroków nim Taehyung wstał i sam go wypchnął. Prawie się wywalił. Nie podniósł wzroku z podłogi, gdy Taehyung na niego wrzeszczał. Wolał go bardziej nie drażnić. Miał chociaż nadzieję, że mężczyzna będzie w stanie się uspokoić. Nie chciał znów oberwać.
Niespodziewanie Taehyung złapał nadgarstek Jungkooka i przyłożył do niego zapalonego papierosa. Chłopak jęknął z bólu próbując wyrwać rękę, jednak Tae trzymał ją mocno i puścił dopiero gdy papieros zgasł. Jungkook czuł bolesne pulsowanie rozchodzące się od sparzonego miejsca, ale nie wydał więcej ani jednego dźwięku świadczącego o bólu. Zacisnął tylko zęby. Nie odzywając się skinął głową na ostatnie słowa Taehyunga.
Gdy znów został sam przeczesał dłonią włosy. To było głupie z jego strony. Może i mógł być rozkojarzony, ale powinien patrzeć na to co robi. Dostał przynajmniej nauczkę, którą też zapamięta na długo. Poszedł do kuchni i włożył oparzenie pod zimną wodę. Było już nieco za późno na takie działania, ale przynajmniej woda łagodziła nieco ból. Znów wpadł w ten sam przygnębiony nastrój co rano. Wrócił do salonu po puste szklanki. Oparzenie po wyjęciu spod zimnego strumienia dało o sobie znać z podwójną siłą. Zacisnął mocno dłoń nad raną wciągając ze świstem powietrze. Chcąc się czymś zająć wymył je i postawił z powrotem na swoje miejsce. Krawat zostawił w spokoju.
Poszedł do pokoju. Tam położył się na łóżku i sięgnął po telefon. Faktycznie urządzenie informowało o nowej wiadomości. Jungkook odczytał ją i wygasił telefon. By się czymś zająć zaczął myśleć o tym co miało go teraz czekać. Nie chciał przynieść Taehyungowi i Yoongiemu wstydu, dlatego miał zamiar dać z siebie wszystko. Był pewien, że temu podoła.

~ ~ ~

nasz banner:




Sadame, Sumyeon & Sayo