sobota, 16 maja 2015

005

Ok, tym razem przed weekendem xD nie moja wina, że czas mam zwykle około północy^^
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze zrobić w tym tygodniu rundkę po Waszych blogach (i mean te, które śledzę^^) bo do komentowania niektórych przyznaję się bez bicia podchodzę już chyba trzeci tydzień... ale zostawię ślad. Kiedyś tego nie robiłam, ale jak się samemu pisze, to się wie ile to dla autora znaczy. Nawet krótkie "jest super, czekam na więcej"... każdy by chciał dostać elaborat, ale krótki, prosty feedback jest na wagę złota. Zawsze^^
...ale mam słowotok... szkoda, że nie moja kolej... NIECH KTOŚ POGONI SAYO, BO NIE PISZE OD 2 TYGODNI skończy nam się zapas i nie będzie weekendowych update'ów...

Sadame.

SUGA

Nagle zadzwonił telefon. Yoongi odebrał, podszedł do okna i wyciągnął z kieszeni nieodłączną papierośnicę. Zapalił papierosa i zaciągnął się.
-Powiedział coś? - rzucił beznamiętnie w słuchawkę bez zbędnych powitań.
Nastała dłuższa cisza. Yoongi westchnął i zmrużył oczy, wyraźnie niezadowolony.
-Przeszukaliście mieszkanie tego skurwysyna? - zadał kolejne pytanie.
-Sprawdźcie wszystko. Przeanalizujcie billingi, wyciągi z kont, wszystko. Jasne? Jeżeli znajdę choć poszlakę prowadzącą do Chińczyków osobiście wpakuję mu kulkę w głowę. Będzie błagał, żebym to zrobił. Upewnij się, że zrozumiał.
Po drugiej stronie ktoś znów coś mówił i w końcu Yoongi przerwał połączenie. Przez chwilę jeszcze palił patrząc przez okno na ogród.
W końcu zgasił papierosa i odwrócił się w stronę Jina. Chłopak wlepiał w niego wzrok. Podszedł do niego i wyciągnął dłoń w staroświeckim stylu, w którym mężczyzna prosił kobietę, aby mu towarzyszyła. Nie uśmiechnął się przy tym, ale po ostrym spojrzeniu sprzed chwili nie pozostał nawet ślad.

Jin

Nim Yoongi zdążył coś zrobić zadzwonił telefon. Przez chwilę przyglądał się jak ten wstaje i podchodzi do okna. Tam odpalił papierosa. Jin mimowolnie się skrzywił. Nie cierpił papierosów. Niesamowicie cuchnęły. Aż dziwne, że Jin nie wyczuł tego wcześniej. Odwrócił się by nie było, że podsłuchiwał. Jednak nie mógł się powstrzymać od słuchania. Te urywki rozmowy, które był w stanie usłyszeć, trochę go zaniepokoiły. Zastanawiał kim tak naprawdę był Yoongi. Nagle nastała cisza. Jin spojrzał na Yoongiego. Zauważył, że skończył rozmawiać. Mężczyzna podszedł do niego i wyciągnął do dłoń. Jin patrzył na nią przez moment i odwrócił wzrok. Mimo, że akurat dzisiaj Yoongi próbował sprawić by poczuł się lepiej w jego towarzystwie, Jin nie zapomniał o wczorajszym dniu. Nie wiedział czy chciał go dotknąć z własnej woli. Jin podniósł się bez jego pomocy i stanął po drugiej stronie krzesła.

SUGA

Yoongi zaczekał na Jina. Złapał chłopaka za ramię, ściskając może trochę za mocno i przysunął do siebie. Uwolnił go z uchwytu i objął ramieniem.
-Chodźmy - powiedział.
Wyprowadził go z jadalni, prowadząc wprost do kuchni. Wielka, nowoczesna, z wyspą na środku i niewielkim stolikiem barowym za oknem, kuchnia była utrzymana w idealnej czystości. Białe fronty w połączeniu z chromowanymi, metalowymi sprzętami i dodatkami podkreślały wrażenie sterylności.
-Nie jest i nigdy nie była używana, ale gdybyś był głodny, na pewno coś dla siebie znajdziesz. Kyungsoo zajmuje się zamówieniami, więc możesz go prosić o cokolwiek.
Później przeszli przez ogromny hol, minęli wielkie, półokrągłe schody prowadzące na piętro i weszli do oranżerii.
-Tutaj też możesz przychodzić, kiedy tylko masz ochotę. - Wskazał na szezląg stojący pod palmą. - Wspaniałe miejsce na wyciszenie i zebranie myśli.
Suga pokazywał mu kolejne pomieszczenia. Salkę kinową, pokój gier ze stołem bilardowym, stołem do pokera, ruletki, kręglami, bogato wyposażonym barkiem, wysokiej jakości sprzętem muzycznym i niewielkim parkietem. Później przeszli do części z basenem i jacuzzi. Mijając hol po raz kolejny Yoongi wspomniał o drzwiach, których nie otworzy, a które prowadzą do jego gabinetu. Weszli na piętro i Yoongi wyprowadził go na taras. Pokazał mu rozkład pomieszczeń, mówiąc gdzie znajdują się sypialnie dla gości i jego sypialnia, do której zamek także wymaga odcisku linii papilarnych. Na górze była także biblioteka, z której Jin mógł korzystać.
Przez cały czas, kiedy Suga go oprowadzał, jego ręka spoczywała na ramionach Jina, delikatnie, acz stanowczo nim kierując. W końcu podprowadził go pod drzwi jego pokoju.
-Masz prawie cały dom do dyspozycji, ale muszę cię przestrzec. Cały teren posiadłości jest monitorowany. Zamontowano szereg zabezpieczeń i jeszcze nikt nie zdołał uciec. Nie radzę Ci próbować, albo źle się to dla ciebie skończy. Moi ludzie nie są zbyt delikatni. - odwrócił się i odszedł. - Widzimy się wieczorem - rzucił jeszcze i zniknął za rogiem.

Jin

Na nic się zdały starania Jina by utrzymać dystans między nimi. Yoongi przybliżył go do siebie i objął ramieniem. Jin nie czuł się komfortowo będąc tak blisko mężczyzny. Był cały spięty. Yoongi zdawał się tego nie zauważać albo po prostu to ignorował. Jinowi to zdecydowanie nie poprawiło samopoczucia. Szedł z nim z pochylona głową jak na ścięcie. Ożywił się trochę bardziej gdy dotarli do oranżerii. Było tam naprawdę pięknie. Jin przeczuwał, że to tam prawdopodobnie będzie spędzać najwięcej czasu. Reszta domu niezbyt go interesowała. Jina zastanawiało tylko czy Yoongiemu nie było szkoda pieniędzy na taki dom. Z tego co zdążył zauważyć byli tu tylko we dwóch, nie licząc służby. Chwilę później zatrzymali się przed pokojem Jina. Mógł wreszcie odetchnąć, gdy mężczyzna wypuścił go z obięć. Nadal był jednak spięty. Słowa Yoongiego brzmiały trochę jak groźba. I pewnie taki też był jego zamiar. Jin wiedział, że nie dałby rady uciec i bez tego ostrzeżenia. Już miał wejść do pokoju, kiedy mężczyzna dodał na odchodnym coś przez co żołądek Jina nieprzyjemnie się zacisnął. Spojrzał w stronę Yoongiego jednak ten już zniknął za rogiem. Odetchnął głęboko chcąc się pozbyć niepokojących wizji, które nawiedziły go kiedy mężczyzna wspomniał o wieczornej wizycie. Na darmo. Niepokój znów ścisnal jego gardło tak jak pierwszego dnia gdy tu trafił. Nie cierpiał tego. Wszedł do pokoju. To mu uświadomiło, że faktycznie nie był już zamknięty. Usiadł zwyczajowo na parapecie. Jednak to poczucie większej swobody i namiastki wolności sprawiły, ze nie potrafił wysiedziec w czetech ścianach. Opuścił pokój i wybrał się na poszukiwanie oranżerii.

SUGA

Yoongi zniknął jeszcze przed południem i nie pojawił się w domu aż do późnego popołudnia.
-Kyungsoo, on gdzie jest?
Kyungsoo przywitał go lekkim ukłonem.
-W oranżerii.
Yoongi skinął głową zadowolony i kiwnął na osiłka, który czekał kilka kroków za nim. Wspięli się na piętro i Suga otworzył drzwi do pokoju Jina.
-Tutaj to zostawcie.
Poczekał aż wyjdą i przyjrzał się pakunkom. Na pierwszy rzut oka można było rozpoznać kształt. Obok stało duże pudełko opakowane kolorowym papierem i przywiązane wstążką. Yoongi zostawił wszystko na środku podłogi i zszedł na dół.
Jin siedział w oranżerii. Jego rysów twarzy nie wykrzywiał grymas, jaki towarzyszył mu, kiedy Suga był w pobliżu. Chłopak wyglądał na zrelaksowanego.
-Jak spędziłeś dzień? - zapytał rezygnując ze zwykłego powitania.

Jin

Za pierwszym razem nie trafił. Musiał się wrócić do swojego pokoju, a potem do jadalni skąd spróbował odtworzyć trasę, którą prowadził go Yoongi. Tym razem mu się udało. Wszedł do oranżerii rozglądając się dookoła. Będąc samemu jeszcze bardziej mu się tu podobało. Było cicho i spokojnie. Jin uśmiechnął się lekko. Zrobił sobie krótki spacer dookoła nim usiadł na miejscu, które wcześniej pokazał Yoongi. Zaraz potem się położył. Tak, to z pewnością będzie jego ulubione miejsce. Spędził tu cały dzień. Nawet nie zauważył, kiedy nadszedł Yoongi. Gdy usłyszał nagle jego głos drgnął wystraszony. Usiadł szybko odwracając wzrok. Wzruszył ramionami.
- Siedziałem tutaj... podoba mi się to miejsce - odparł rozglądając się dookoła byleby nie patrzeć na Yoongiego. Znowu był cały spięty. Miał nadzieję, że to jeszcze nie był ten 'wieczór' o którym wspominał Yoongi.

SUGA

Jin najwyraźniej się wystraszył, widocznie spinając całe ciało. Nie spodobało mu się to. Nie po to obchodził się z nim jak z jajkiem. Zmarszczył brwi i przygryzł lekko wargę. Robił tak zawsze, gdy będąc poddenerwowanym, tracił nad sobą kontrolę. Zignorował odpowiedź Jina i wyszedł. Skierował się w stronę pokoju gier. Wyciągnął pierwszą butelkę z brzegu barku. Szkocka paliła mu gardło. Ostatnio łatwo się denerwował, a wydarzenie z początku tygodnia tylko pogorszyło sprawę. Sporo pił. I bywał agresywny. Postanowił odreagować, upić się, a wychowanie dzieciaka zostawić sobie na później. Był już w połowie butelki, alkohol uderzał mu do głowy, a on zaczął się zastanawiać dlaczego niby się z nim tak cackał? W końcu jest pierdoloną zabawką służącą zaspokojeniu jego potrzeb. Suga nigdy nie stosował na swoich zabawkach taryfy ulgowej. To nie było w jego stylu. Nawet gdy próbował i tak wychodziło jak wychodziło. A wychodziło tak, że opuszczał tamten pokój nie mogąc znieść łkania. Ten nieznośny hałas rozbrzmiał teraz w jego głowie, więc Suga zacisnął pięść i z całej siły uderzył w stół. Zamiast się uspokoić złość tylko rozgorzała w nim dwukrotnie.
Po drodze na piętro spotkał Jongdae.
-Powiedz mu, że czekam na niego na górze - mruknął nawet nie spoglądając na ścierającego z poręczy kurz chłopaka, który miał na tyle rozumu, aby wykonać polecenie natychmiastowo.
Pokój Jina był nietknięty odkąd zniknęły z niego rzeczy osobiste poprzedniego właściciela. Nowy lokator nic w nim nie zmienił, nic nie usunął, ani nic jeszcze nie dodał. Pokój wydawał się być pusty, jakby nawet jego dusza uleciała razem z duszą tamtego chłopaka. Suga przełożył paczki na bok, powstrzymując się przed rzuceniem nimi w kąt. Czekał na Jina patrząc przez okno, a gdy ten się pojawił natychmiast popchnął go na łóżko i zaczął ściągać z niego spodnie i bokserki.

OPS. Chyba przerwę w tym miejscu... xD
Komentarze informujące, że ktoś w ogóle czyta zawsze będą mile widziane! ♡♡♡
Sadame, Sumyeon i Sayo
;*

poniedziałek, 11 maja 2015

004

Ok, teraz przesadziłam. Ale wczoraj wróciłam tak późno a dziś miałam wstać tak wcześnie... nie miałam siły nawet tu zajrzeć... przecież i tak - czy ktoś to w ogóle czyta? ;____;

~zrezygnowana Sadame

SUGA

Yoongi obudził się wypoczęty. Wziął szybki prysznic i zszedł na parter w szlafroku. Zajrzał do kuchni, salonu, ale Kyungsoo znalazł dopiero w oranżerii. Mężczyzna instruował ogrodnika.
-Kyungsoo, Jin zje dziś ze mną - zakomunikował i wrócił na górę, żeby się ubrać. Majordomus skinął głową z szacunkiem i wrócił do poprzedniej czynności.
Yoongi założył koszulę, pominął szufladę z krawatem i wybrał cienki, niekrępujący ruchów garnitur. Zszedł do jadalni pięć minut przed ósmą.
Śniadanie w postaci dwóch rodzajów pieczywa, dżemu, pasty jajecznej i złocistej, gorącej herbaty znajdowało się już na stole. Sięgnął po kromkę ciemnego chleba i pastę. Zdążył przerzuć pierwszy kęs, kiedy w drzwiach pojawił się Jin.
-Siadaj - powiedział spoglądając na niego przelotnie i wracając do śniadania.

Jin

Poranek zastał Jina siedzącego dalej na parapecie. Oczywiście nie spędził tak całej nocy. Czasem przechadzał się po pokoju bez celu. Nie potrafił sobie znaleźć miejsca. Do łóżka nie miał ochoty się nawet zbliżać. Światła też nie zapalił. Lepiej się czuł, gdy nie widział tego co go otaczało. W końcu jednak zawsze wracał na parapet i wpatrywał się dalej w uśpioną przyrodę za oknem. Rano był zmęczony. To oczywiste. Ale nawet nie myślał o spaniu. W końcu przyszedł lokaj. Jednak tym razem nie przyniósł dla niego posiłku tylko wiadomość.
- Pan Yoongi życzy sobie byś zjadł z nim śniadanie - usłyszał Jin. Nadal nie miał ochoty nic jeść, ale bał się konsekwencji jeśli by odmówił. Zresztą co mógł mu zrobić przy posiłku. Skinął głową i zsunął się ze swojego miejsca. Mężczyzna zaprowadził go jadalni, gdzie Yoongi już na niego czekał. Jin nie odezwał się słowem. Stał niedaleko drzwi ze wzrokiem wbitym w podłogę, dopóki Yoongi nie kazał mu usiąść. W ciszy zajął miejsce przy którym była pusta zastawa. Utkwił wzrok w talerzu przed sobą.

SUGA

Jin nie jadł. Widać było, że nie zamierza tknąć śniadania. Yoongi zmarszczył brwi, ale po chwili wygładził oblicze.
-Jakie pieczywo zwykle jadasz? Jasne czy ciemne? - zapytał łagodnie.
Sięgnął po kromkę i posmarował. Nałożył ją Jinowi na talerz. Porcelana szczęknęła, przerywając tę dziwną ciszę.
-Spróbuj coś zjeść. Możesz mi nie wierzyć, ale śmierć głodowa to nie jest nic przyjemnego - odgonił myśli, które pojawiły mu się przed oczami. - Jak się nazywasz? - zapytał.
Nie zdradzał się z tym, że wiedział. To była cześć planu. Jin był spięty i Yoongi postanowił trochę go zrelaksować. Niezobowiązująca rozmowa przy śniadaniu świetnie się do tego nadawała.
Yoongi zastanawiał się jak wygląda, kiedy się uśmiecha.

Jin

Chłopak nie widział zbytnio celu w siedzeniu tutaj w totalnej ciszy. Chociaż była to nawet miła odmiana od siedzenia zamkniętym w niezbyt wielkim pokoju. Jin spojrzał na Yoongiego. Był nieco zaskoczony tym pytaniem. Zaraz jednak znów spuścił wzrok. Nie potrafił się zmusić by patrzeć na niego dłużej.
- Jasne - odpowiedział cicho. Jaki był cel tego pytania nie wiedział. Zaraz potem na jego talerzu wylądowała kanapka. Przyglądał się jej z lekkim obrzydzeniem. Nie mógł nic poradzić, że na widok jedzenia jego żołądek się nieprzyjemnie ściskał. Jednak Yoongi kazał mu zjeść. Wziął ją do ręki i ugryzł drobny kawałek. Od razu go zemdliło. Odłożył kanapkę i zakrył dłonią usta. Przymknął oczy starając się opanować swój żołądek. Dopiero po krótkiej chwili był w stanie przełknąć tego jednego gryza.
- Kim Seokjin - odpowiedział na to pytanie mechanicznie nadal walcząc z buntującym się żołądkiem. Choć trochę zdziwiło go, że mężczyzna jeszcze tego nie wiedział. Potrzebował się czegoś napić. Zaryzykował pytanie.
- Mógłbym dostać trochę wody?

SUGA

Kiedy Jin ugryzł kawałek, Yoongi uniósł kąciki ust w uśmiechu, który jednak nie sięgał jego oczu. Sama próba spełnienia jego życzenia dobrze świadczyła na przyszłość. To, że nie mógł niczego przełknąć nie dziwiło go zbytnio. Przerabiał już takie sytuacje dobrych kilka razy. Tresowanie podopiecznych było dla niego tyle męczące co fascynujące.
-Kyungsoo - zawołał mężczyznę i spojrzał znacząco. - Seokjin chce wody.
Kyungsoo zrozumiał spojrzenie natychmiast. Zerwał się i zniknął na moment, by po chwili przynieść dwie butelki z wodą, gazowaną i bez gazu do wyboru. Postawił je wraz z szklanką przed Jinem.
Atmosfera była sztywna, ale Yoongi nie zwracał na to najmniejszej uwagi.
-Pozwolisz, jeśli będę się do ciebie zwracał Jin. Więc, co robiłeś do tej pory, Jin?
Wziął do ust ostatni kęs i spojrzał na niego z zainteresowaniem.

Jin

Jin rozluźnił się nieco, gdy jego prośba została bez żadnych problemów spełniona. Sięgnął po wodę niegazowaną i nalał trochę do szklanki. Gdy upił parę łyków jego żołądek się uspokoił. Postanowił zjeść trochę więcej. Kolejny kawałek kanapki przeszedł przez jego gardło dużo łatwiej. Jinowi nie robiło różnicy jak Yoongi będzie się do niego zwracać. Skinął nieznacznie głową. Pytanie co do tej pory robił trochę go przygnębiło.
- Studiowałem... malarstwo... - odparł przez ściśnięte gardło. Naprawdę kochał to co robił. A pytanie Yoongiego uświadomiło mu, że to wszystko stracił. To bolało. Stopniowo docierało do niego, że wszystkie jego plany, wszystkie marzenia legły w gruzach. Już nie miał ma co liczyć.

SUGA

Yoongi nie był zaskoczony. Malarstwo, literatura, muzyka, to były kierunki, które do niego pasowały. Artysta. Yoongi smakował to słowo.
-Który rok? - zapytał. - Na jakiej uczelni?
Nie dowiadywał się szczegółów na temat jego życia. Nie potrzebował tego. W zamkniętej szufladzie biurka, w gabinecie na parterze leżała teczka z danymi Seokjina, którą przestudiował dokładnie przed kilkoma dniami, ale były w niej tylko podstawowe informacje. Wiek, wzrost, waga, grupa krwi, historia medyczna, w razie ewentualnych problemów zdrowotnych, dowód osobisty z nowymi danymi adresowymi. Jedno zdjęcie zrobione przez huntera. Zdjęcie, które zadecydowało, że Jin dołączy do wielu innych, którzy znikali w biały dzień, idąc ulicą. Żadnych informacji o rodzinie, uczelni, znajomych, o zainteresowaniach.
-Lubisz malować? Czym?
Yoongi nigdy nie miał talentów plastycznych. Posiadł za to talent do negocjacji, który pomógł mu zajść do miejsca, w którym był teraz. Talent, który nie raz uratował mu skórę. Czy malarstwo mogło komuś uratować życie? Zbędny luksus, fanaberia ludzi, którym brak pomysłu na co mogliby wydać swoje fortuny. Mimo to słuchał z zainteresowaniem.

Jin

Pytaniom nie było końca. Jin zastanawiał się czy Yoongiego naprawdę to interesuje czy była to wymyślna tortura, która miała doprowadzić go do załamania jasno przedstawiając mu co właśnie stracił. Nim odpowiedział upił kolejny łyk wody.
- Trzeci rok, Uniwersytet Seulski.
Dostanie się na tę uczelnię było dla niego wielkim sukcesem. Wiele poświęcił aby móc studiować na najbardziej prestiżowej uczelni w kraju. I naprawdę było warto. W ciągu tych paru lat bardzo dużo się nauczył. Jednak teraz cała jego praca miała zostać zaprzepaszczona. Opuścił głowę. Zbierało mu się na płacz, jednak dzielnie z tym walczył. Nie miał zamiaru rozpłakać się przy Yoongim. Nie chciał mu udowadniać, że jest tak słaby na jakiego wygląda. Zacisnął mocno szczęki i oddychał powoli przez nos, aż mu przeszło. Przynajmniej na razie. Padło kolejne pytanie.
- Lubię malować i zwykle robiłem to w każdej wolnej chwili, czymkolwiek co miałem pod ręką i na każdym wolnym skrawku papieru - na jego twarzy pojawił się smutny uśmiech. Zawsze gdy ktoś zahaczał o te tematy, Jin podświadomie się rozgadywał. Nawet w takiej sytuacji - jednak farby są najlepsze, szczególnie akwarele. Potrzeba dużo wprawy by się nimi posługiwać, ale gdy się już je opanuje efekty są naprawdę niesamowite - chłopak uniósł wzrok i napotkał spojrzenie Yoongiego. Momentalnie zamilkł. Jego entuzjazm zderzył się w tym momencie z rzeczywistością i natychmiast opadł. Jin odwrócił wzrok.

SUGA

Trzeci rok, huh? Końcówka, pomyślał. Jin rozgadał się i taki był cel Yoongiego. Rozluźnił się, nawet jeśli tylko przez moment, a jego oczy błyszczały. Headhunter, który go znalazł, powinien dostać podwyżkę. A temu, który posłał kulkę w plecy jego poprzedniego...
Zagalopował się. Jin był piękny, kiedy z jego twarzy znikał smutek.
Yoongi mruknął coś odnośnie kierunku. Sam nigdy nie zdobył wykształcenia, papier miał, ale lewy. W głowie jednak rodził mu się już pewien pomysł. Odsunął talerz i przez chwilę obserwował go tylko, zadowolony, że Jin zaczął jeść.
-Po śniadaniu chciałbym cię oprowadzić po domu. Od teraz to również twój dom - powiedział, kiedy zauważył, że Jin skończył jeść.

Jin

Jin zauważył, że Yoongi, w porównaniu do wczorajszego dnia, był bardziej... przyjazny. Traktował go jak człowieka, a nie jak... Jin wolał nawet o tym nie myśleć. Pomimo, że nadal nie czuł się pewnie w jego towarzystwie, przebywanie z nim było nieco łatwiejsze. Yoongiemu najwyraźniej skończyły się pytania. Jin potrzebował się czymś zająć. Jedyną możliwością było dokończenie nieszczęsnej kanapki. Przychodziło mu to dużo prościej niż na początku. Jin przekonał się, że Yoongi na razie nic mu nie zrobi. Czuł, że mężczyzna go obserwuje. Ale to było tylko tyle. Gdy skończył jeść dopił wodę i odsunął od siebie talerz. Miał nadzieję, że będzie mógł już wrócić do pokoju. Ale Yoongi miał inne plany wobec niego. Zaproponował oprowadzenie go po domu. Jin nie widział w tym sensu, skoro i tak był zamknięty w pokoju, jednak skinął głową. Czy miał w ogóle jakieś inne wyjście?

Okay, wystarczy tego dobrego, niedługo nam zapasu braknie xD
Obiecuję tym razem wstrzelić się z notką w weekend, ale fajnie by było, gdybyście dawali jakieś znaki, że czytacie... wystarczy zdanie w komentarzu, a tyle by nam sprawiło radości... ^^"

Widzimy się w weekend~!
Sayo, Sumyeon i Sadame

poniedziałek, 4 maja 2015

003

Trochę późno, ale pochłonęło mnie pisanie własnego fanfika! Ehhh... skleroza ponoć nie boli. Mianhae~
Sadame

Jin

Znalazł się w innym pomieszczeniu. Równie białym i nieprzyjaznym. Tym razem jednak w pokoju znajdowały się dwa fotele. Jeden z mężczyzn kazał Jinowi siadać. Nie brzmiał zbyt przyjaźnie. Jego lodowaty ton sprawił, że Jin znów zadrżał. Usiadł na skraju fotela obejmując się ramionami. Nie wiedział na co czekali. Po jakimś czasie przyszedł kolejny mężczyzna. Chłopak przyjrzał mu się przez mgnienie oka po czym znowu spuścił wzrok na kolana. Ten roztaczał wokół siebie całkiem inną atmosferę. Wręcz przyjazną jak na takie a nie inne warunki. Chociaż Jin i tak się spiął, gdy jego eskorta zostawiła ich samych. Nie wiedział czego się po mężczyźnie spodziewać. Jak się okazało jedynie mu się przyglądał. Kiedy wstał Jin wypuścił powietrze z ulgą. Choć nawet nie wiedział, że je wstrzymywał. Zaraz jednak kazał mu wstawać. Prawdę mówiąc nie czuł się na siłach. Ten ciągły strach wyczerpał go. Nie potrafił się zebrać, by się ruszyć, ale się starał. Nagle mężczyzna go pociągnął. Widać nie należał do tych cierpliwych. Seokjin potruchtał za nim by dotrzymać mu tempa. Niespodziewanie jego towarzysz mu się przedstawił. Jin uznał to za dość miłe. Chociaż niezbyt spodobał mu się ten 'właściciel'. Czuł, że zaczyna go nieco łapać panika, gdy zaczął sobie wyobrażać co to może oznaczać. Taehyung posadził go na miejscu pasażera. W tym momencie Jinowi nawet na myśl nie przyszło, że mógłby teraz uciec. Jego głowę zajmowały teraz perspektywy rozciągające się przed nim i wiążące się z 'właścicielem'. Z każdą następną chwilą dłonie Jina coraz bardziej się trzęsły. Przymknął oczy, żeby tylko się nie rozpłakać. Gdy drzwi od strony kierowcy trzasnęły chłopak podskoczył przestraszony. Westchnął cicho. Nie podniósł wzroku ze swoich kolan kiedy Taehyung zapytał go o imię.
- Seokjin - odpowiedział słabym, drżącym głosem. Reszta drogi minęła w ciszy. Chłopak denerwował się coraz bardziej. Pomimo swojego strachu Jin nie potrafił się przestać gapić na willę która ukazała się jego oczom. Pierwszy raz w życiu widział takie coś na żywo. Zaraz jednak wrócił do rzeczywistości. Taehyung zaprowadził go do środka. Czuł się jak w jakimś pałacu. Drogie meble, przestrzeń i służba. To tutaj miał teraz żyć? Naiwnie wierzył, że w takim razie może nie będzie tak źle. Że może jakoś wytrzyma to co było dla niego zaplanowane. Kiedy Taehyung prowadził go głębiej, Seokjin dyskretnie się rozglądał. Uważał, że było tu naprawdę pięknie. W towarzystwie tego mężczyzny i takich pięknych wnętrz zdołał się jakoś uspokoić i odegnać złe myśli. Nagle Taehyung objął go ramieniem i przybliżył się do niego. Jin mimowolnie się spiął. Słowa mężczyzny sprawiły, że znowu przypomniał sobie, że on tu miał być zwierzaczkiem do zabawy dla swojego właściciela. Czuł, że znowu zaczyna się trząść. Już zbierał się na odwagę by zapytać się po co tu tak właściwie jest, gdy Taehyung wstał widocznie się zbierając do wyjścia i zaraz zniknął. Zacisnął dłonie chcąc powstrzymać drżenie. Nagle stanął nad nim lokaj obrzucając go chłodnym beznamiętnym spojrzeniem.
- Za mną - nakazał Jinowi i odwrócił się, idąc w stronę schodów. Chłopak poniósł się szybko i podążył za nim. Nie miał pojęcia gdzie go zabiera. Na piętrze zaczęli się kierować w stronę jednego z pokoi.
- Co się ze mną stanie? - wypalił nagle Jin. Miał przeczucie, że lokaj i tak by mu nic nie zrobił. Odwrócił głowę spoglądając na Jina przez chwilę.
- Dowiesz się w swoim czasie. Jestem lokajem, nie punktem informacyjnym - rzucił sucho. W końcu dotarli do jednych drzwi. Lokaj otworzył je, każąc chłopakowi wejść do środka. Gdy tylko znalazł się wewnątrz pokoju drzwi się za nim zamknęły. Jin pchnięty impulsem chciał je otworzyć. Były zamknięte. Jin zdał sobie sprawę, że to był koniec jego dotychczasowego życia. Ugięły się pod nim nogi. Opadł pod ścianą na podłogę i objął ramionami przyciągniete do siebie kolana. Chciało mu się ryczeć i nie potrafił tego powstrzymać. Był zlepkiem przerażenia i niepewnosci. I nie było niczego czym mógłby odgonić od siebie te uczucia i myśli. Pozostało mu jedynie czekać na swojego 'właściciela' i nie rozsypać się do końca.

SUGA

-Suga. Powiesz mi co się do cholery dzieje w Seulu?
Yoongi zacisnął zęby. Powstrzymał się przed rzuceniem pierwszą w zasięgu ręki rzeczą o ścianę. Wziął wdech, wydech i przełożył telefon do drugiej ręki.
-Złożę raport jeszcze dziś wieczorem.
-Złożysz raport teraz, Suga - rozległo się w słuchawce.
Yoongi usiadł na sofie i wyciągnął nogi na miękkim, czarnym dywanie.
-Podejrzewamy Chińczyków. Straciliśmy dwóch ludzi, zabiliśmy trzech. Dwóch klientów straciło towar, ale to pewnie już wiesz. Prawdopodobnie sprawdzali nasze systemy.
-I?
-I trafili w moment. Przenosimy się na inny system. Sprawdzam jeszcze czy to nie był przypadek.
-Suga, mogę przyjechać jeśli chcesz.
Yoongi nie odpowiedział od razu.
-Nie, Namjoon. Nie ma takiej potrzeby. Jeżeli nie będę umiał sobie z czymś poradzić to zadzwonię.
-Chcę pełną dokumentację.
-Wiem, wyślę jak tylko będzie gotowa.
Już miał się rozłączyć, kiedy w słuchawce rozbrzmiał jeszcze głos jego przełożonego.
-Słyszałem, że twoja zabaweczka ucierpiała w akcji. - Nie odpowiedział. - Postaraj się, żeby to nie wpłynęło na twoją pracę, Yoongi.
-To nie ma dla mnie znaczenia - rzucił oschle. - Twoja troska jest zbyteczna.
-Yah, Suga. Bądź człowiekiem! Co z ciebie wyrosło, doprawdy.
-Coś jeszcze, szefie? Mam mnóstwo pracy.
Mężczyzna po drugiej stronie westchnął do słuchawki.
-Czekam na raport - powiedział miękko i rozłączył się.

Uwijał się jak w ukropie. Wydał kilka poleceń i przez resztę dnia porządkował i analizował spływające do jego gabinetu dokumenty.
Kiedy skończył i gotowy komplet przesłał na prywatnego maila Namjoona, był już wyczerpany. Niewiele myśląc wsiadł w samochód i kazał się zawieźć do domu. Dopiero w połowie drogi uświadomił sobie, że nie czeka tam na niego ten dzieciak. Westchnął. Kazał kierowcy zawrócić. Nie miał ani siły, ani ochoty na spotkanie z tym... Seokjinem. Wrócił do gabinetu i przez ukryte za regałem na książki drzwi wszedł do niewielkiego apartamentu.

W domu nie pojawił się przez następnych kilka dni. Przed samym sobą tłumaczył to nawałem obowiązków. Ale w końcu musiał tam pojechać. W piątek wieczór, po czterech dniach ciągłej pracy, kiedy znalazł przeciek i kilka razy upewnił się, że systemy ostrzegawcze działają, nie miał już dla siebie żadnych wymówek.

Był zmęczony. Dlatego gdy wszedł do pokoju, który od teraz zajmował Seokjin, nie miał w planach niczego konkretnego.
Jin, jak zamierzał go nazywać, leżał pod ścianą, zwinięty w kłębek. Ile razy już to przerabiał, Yoongi nie miał pojęcia. Spojrzał na niego z góry. Jakim typem był Jin? Będzie pyskował? A może potulnie spełni każde jego życzenie?
-Nie chcę jeść - usłyszał.
Chłopak musiał myśleć, że to Kyungsoo przyszedł z posiłkiem.
-Musisz coś jeść - powiedział i tym samym ściągnął na siebie jego uwagę.
Jin wystraszył się. Jego oczy, rozszerzone w wyrazie najczystszego przerażenia, były przeurocze. Yoongi uświadomił sobie, że każąc mu czekać na siebie tak długo pozwolił na to, by chłopakowi puściły wodze wyobraźni, zapewne podsuwając niezbyt przyjemne obrazy pod powieki.
-Podejdź tu - rozkazał.
Jin z trudem, na trzęsących się nogach podszedł do niego.
-Bądź posłuszny, a zobaczysz, że będzie ci tu dobrze - poinstruował go. - Nie jestem potworem.
Coś go tknęło, żeby to dodać. Jin, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, wydawał się zbyt niewinny. Yoongi lubił ostry seks, ale nie uważał, żeby krzywdził osoby, które tu sprowadzał. Sięgnął do swetra, który Jin najwyraźniej znalazł w szafie i powoli ściągnął go z niego, odsłaniając mlecznobiałą skórę. Jin apatycznie poddawał się jego woli, cały czas wlepiając w niego te wielkie, ciemne oczy. Yoongi, nic nie mówiąc, rozbierał go dalej. Rozpiął pasek i spodnie. Zsunął z niego bokserki. Jin niezręcznie próbował się zasłonić, ale Yoongi zdecydowanym chwytem umieścił jego ręce po bokach. Gestem pokazał mu, że ma zrobić krok do przodu i nogą przesunął na bok leżące na podłodze ubrania. Odszedł go dookoła, bacznie obserwując. Jin drżał na całym ciele, ale Yoongi dalej beznamiętnie się przyglądał, jakby tego w ogóle nie zauważył.

Westchnął.
-Masz szczęście. Jestem kurewsko zmęczony. Na łóżko, dzieciaku.
Gdy Jin nie zareagował Yoongi zacisnął dłoń na jego ramieniu w żelaznym uścisku i zmusił go, by opadł na łóżko.
-Rozsuń nogi - zakomenderował. - Szerzej.
Stanął nad nim i oglądał, jak jego nowy nabytek eksponuje przed nim swojego członka.
-Zrób sobie dobrze. No dalej, nie krępuj się - Zachęcił go widząc, że Jin nie kwapi się do tego.
Jednocześnie spojrzał na niego ostro, jednoznacznie dając mu do zrozumienia, że ma go słuchać.
Jin niepewnie sięgnął do swojego członka, zamykając na nim dłoń. Patrzył na Yoongiego zdezorientowany. Zaczął poruszać ręką. Powolne, ostrożne ruchy nie sprawiały mu przyjemności.
-Oddychaj ustami - powiedział cicho Yoongi.
Jin rozchylił wargi. Pierwszy wdech i wydech od razu zrobił różnicę. Jin zamknął usta przerażony. Yoongi zmarszczył brwi. Chłopak otworzył je na powrót. Na jego policzkach wykwitły rumieńce. Członek powoli zaczynał twardnąć. Jin ułożył się wygodniej, po czym opuścił wzrok zawstydzony.
Yoongi pozwolił mu przez jakiś czas przyglądać się jak porusza dłonią po swoim penisie. Drugą ręką Jin podpierał się z tyłu. Yoongi miał na to lepszy pomysł. Pochylił się nad nim i kiwnął palcami, sugerując, aby Jin się zbliżył.
-Nie przestawaj, póki ci na to nie pozwolę - rzucił oschle. Nakierował drugą dłoń na jego tors i prowadził, gładząc ciało, zahaczając o sutki.
-Dotykaj się - szepnął.
Jin zaczynał się rozluźniać. Jego oddech stawał się coraz płytszy, a ruchy drugiej dłoni coraz mniej mechaniczne.
-Przyspiesz - Yoongi znowu szepnął widząc, że tym tempem nigdzie nie zmierzali.
Atmosfera w pokoju zgęstniała. Chłopakowi wyrwało się stęknięcie i nim zdążył zrozumieć co to znaczy Yoongi znów szepnął.
-Szybciej!
Jin przyśpieszył tempo, poruszając ręką wzdłuż zupełnie już twardego członka. Jego oddechy przeszły w jęki. Jin zamknął oczy, nie przerywając się zaspokajać. Yoongi pochylił się nad nim i jego dłonie rozpoczęły wędrówkę po jego ciele. Sunął dłońmi w górę ud. Jin dyszał i pojękiwał cicho, wypychając biodra na spotkanie dłoni kiedy Yoongi zorientował się, że chłopakowi niewiele brakuje sięgnął do jego podbródka i rozkazał.
-Patrz na mnie.
Jin z trudem otworzył oczy, pchnął biodrami jeszcze dwa razy i doszedł z głośnym jękiem na ustach patrząc mu prosto w oczy.
Yoongi oblizał wargi. Sięgnął do podbrzusza Jina i zebrał spermę palcami. Złapał go w pasie, obrócił tyłem do siebie i wsadził nawilżony jego własnym nasieniem palec w otwór.

Jin

Nie doczekał się. Tak samo jak przez parę kolejnych dni. Nie wiedział czy ma się z tego powodu cieszyć czy raczej niezbyt. Ciągła niepewność ściskała mu gardło. Za każdym razem gdy dostawał posiłek zjadał niewiele. A gdy już próbował wepchnąć w siebie odrobinę więcej robiło mu się niedobrze i zwracał wszystko. W końcu przestał jeść prawie wcale. Prawie nie czuł głodu. Gdy w końcu zorientował się, że zostanie w tym pokoju na dłużej zaczął się po nim rozglądać. Jednak nie było w nim nic czym mógłby się zająć. Jedynie łóżko, duża szafa pełna ubrań i biurko z krzesłem. Nie było nawet głupiego długopisu i kartki. Tak więc całe dnie spędzał siedząc przy oknie lub leżąc w wannie pełnej piany. Przebywanie sam na sam ze sobą przez 24h nie mając się do nikogo odezwać sprawiało, że Jinowi zaczynało trochę odbijać. Zdarzało mu się zastanawiać jakby to było gdyby leżąc w wannie zanurzył się pod warstwę piany i tak został dopóki cały strach, cała niepewność nie ulotniła się wraz z jego życiem pozwalając mu uwolnić się od tego koszmaru w jakim się znalazł. Jednak nigdy nie znalazł odwagi by tego spróbować. Wreszcie jego względny spokój się skończył. Chłopak siedział pod ścianą z nogami przyciągniętymi do siebie gapiąc się w niebo za szybą. Słysząc otwierane drzwi nawet nie spojrzał kto to. Był przekonany, że to lokaj z posiłkiem.
- Nie chcę jeść - mruknął nie odrywając wzroku od obrazka za oknem. Gdy usłyszał nie ten głos, którego się spodziewał gwałtownie obrócił się spoglądając z przerażeniem na przybysza. Był to ten sam mężczyzna, który oglądał go parę dni temu. Jeśli dobrze pamiętał nazywał się Yoongi. Serce podeszło mu do gardła. Mężczyzna nakazał mu podejść. Jin, starając się nieudolnie powstrzymać nogi od trzęsienia się, powoli do niego podszedł. Jeśli będzie posłuszny to będzie mu tu dobrze? Jin chciał w to wierzyć, jednak sposób w jaki mężczyzna to powiedział sprawił, że przełknął z trudem ślinę. Zdołał jedynie niezbyt przekonująco skinąć głową. Nagle Yoongi zaczął go rozbierać. Jin chciał go jakoś zatrzymać, zaprotestować, cokolwiek, ale wzrok Yoongiego, sposób w jaki na niego patrzył, sparaliżował go. Stał bezradnie, lekko się trzęsąc, kiedy mężczyzna pozbawiał go kolejnych elementów garderoby, dopóki nie stanął przed nim całkiem nagi. To było dla Jina za dużo. Nie chciał by ten tak na niego patrzył. Jego beznamiętny, pusty wzrok go przerażał. Zasłonił się i zacisnął powieki desperacko pragnąc zniknąć. Yoongi nie pozwolił mu na to. Zabrał jego ręce ponownie go obnażając. Chłopak mechanicznie przesunął się wedle nakazu Yoongiego. Jin miał wrażenie choćby badawcze spojrzenie Yoongiego przeszywalo jego ciało na wskroś, odzierajac go dodatkowo z resztek dumy i godności jakie w nim pozostały. Jeśli Jin sądził, że to już wszystko mocno się zawiódł. Na początku myślał, że się przesłyszał. Jednak ręka Yoongiego, która zmusiła go by położył się na łóżku pozbawiła go złudzeń. Do tego momentu ciągle naiwnie wierzył, że to nie taki miał być cel jego porwania. Gdy Yoongi kazał mu rozsunąć nogi Jin poczuł jak robi mu się niedobrze. Jednak zrobił to. Rozłożył przed nim szeroko nogi zaciskając mocno dłonie na pościeli i z trudem walcząc z narastającymi mdłosciami. Wzrok Yoogiego wręcz parzył. Nagle zamarł. Patrzył z niedowierzaniem przetwarzając to co właśnie miał zrobić. Yoongi chyba nie sądził, że będzie w stanie się podniecić. Nie pod jego czujnym spojrzeniem. Jednak jego wzrok ponownie wywołał w nim uczucie zagrożenia. Powoli, wbrew sobie sięgnął dłonią do swojego członka i zaczął delikatnie pieścić go dłonią. Nie dawało mu to żadnej przyjemności. Yoongi poradził mu by zaczął oddychać ustami. Wystarczyło by wziął głęboki oddech i powoli wypuścił powietrze, by poczuł jak delikatne mrowienie pojawia się w okolicach jego podbrzusza. Wciągnął gwałtownie powietrze zamykając usta. Faktycznie poczuł zmianę. Zacisnął mocniej szczęki próbując się przełamać. Znów zaczął miarowo i głęboko oddychać. Mrowienie nasilało się z każdym ostrożnym ruchem jego dłoni. Zaczynało mu się robić gorąco. Jego ciało zaczynało reagować na dotyk całkowicie wbrew woli Jina. Czuł jak jego członek twardnieje w dłoni dostarczając ciału pierwszych fal przyjemności. Chłopak podparł się wolną  ręką trochę dalej odchylając się nieco do tyłu. Zawstydzilo go to, że przez moment poczuł się na tyle swobodnie by ułożyć się wygodniej. Zdecydowanie nie podobało mu się to. Nie przestał jednak sobie dogadzać. Spuścił jedynie wzrok wbijając go bezmyślnie w swoją dłoń poruszająca się na jego męskości. Yoongi kazał mu się zbliżyć co zrobił od razu. Jedynie na moment puścił swojego członka, a Yoongi zdążył już zwrócić mu uwagę. Jego ostry ton sprawił, że Jin poruszył się niespokojnie. Powrócił do przerwanej czynnosci. W tym samym momencie Yoongi sięgnął po jego rękę, którą się podpierał, i naprowadził ją na tors chłopaka. Jin położył się, gdy jego dłoń wodziła po jego ciele według woli Yoongiego. Mimowolnie zaczynał się rozluźniać. Jego oddech przyśpieszył. Zaczynało mu być coraz przyjemniej. Jego ręka podświadomie zaczynała poruszać się coraz szybciej, gdy tylko słyszał jego głos nakazujący mu przyspieszyć. Z ust Jina uciekały niekontrolowane jęki, gdy mocniej zaciskał dłoń na swoim penisie. Przymknął oczy skupiając się tylko i wyłącznie na przyjemności. Starał się zapomnieć o obserwującym go Yoongim. Jednak mężczyzna dał o sobie znać sunąc dłońmi po jego udach. Jin drżał po jego dotykiem i pojękiwał cicho. Jego biodra wręcz lgneły do dotyku. Całym sobą czuł zbliżający się orgazm. Skupił się tylko na tym uczuciu. Wtedy mężczyzna kazał na niego spojrzeć. Jin niechętnie tak zrobił, ale kompletnie nie potrafił skupić na nim wzroku gdy właśnie docierał do szczytu przyjemności. Jęknął głośno rozlewając się na swoim brzuchu. Dyszał ciężko nie mogąc do końca uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Czuł się totalnie upokorzony. Mężczyzna pozbawił go nawet wstydu. Chciał by ten go już zostawił. Ale Yoongi nie miał tego zamiaru. Zebrał z jego brzucha spermę i obrócił go na brzuch. Jin poddawał się jego woli dopóki nie poczuł jak palec Yoongiego wsuwa się w jego wnętrze.
- Nie... proszę... - jęknął płaczliwie próbując się odsunąć jak najdalej od niego. Nie wiedział czy potrafiłby jeszcze to wytrzymać.

SUGA

Rozciągał go nieśpiesznie. Chłopak był spięty i na myśl o pieprzeniu go w tę ciasną dziurkę Yoongi uniósł kąciki w lekkim uśmiechu.
Nagle wyjął palec i pochylił się nad jego uchem.
-To tak, żebyś nie miał wątpliwości po co tu jesteś - powiedział przeciągając sylaby.
Poklepał go po nagim tyłku i odsunął się. Wychodząc z pokoju obejrzał się jeszcze na wypięte w górę pośladki i wyszedł.
Tak jak myślał, Jin był dziewicą. Słodką, niewinną dziewicą.
Zadowolony zamknął za sobą drzwi na klucz i skierował kroki do łazienki. Podczas kąpieli jego myśli na powrót nakierowały go na pracę. Taehyungowi zostawił do załatwienia sprawę poszkodowanych klientów, ale obawiał się, że tym razem będzie musiał mu pomóc. Jednym z nich był Lee Hyukjae, którego hostclub należał do samego Kim Jongina. Niewykluczone, że w tej sytuacji nie tylko Taehyung otrzyma pomoc zwierzchnika podczas negocjacji. Jongin klientem był ciężkim, upodobania miał specyficzne, a każdy zakup musiał zaakceptować osobiście. Yoongi nie mógł sobie pozwolić na reklamację. Zwykle Taehyung doskonale radził sobie z wyborem towaru, ale nie miał jeszcze dość doświadczenia, aby prowadzić tak trudną sprawę. Yoongi będzie musiał ułagodzić Jongina osobiście.
Wytarł nagie ciało ręcznikiem i założył luźne bokserki. Przeszedł do sypialni, a jego myśli zawędrowały do przebywającego kilka pomieszczeń obok Jina. Był zadowolony z wyboru. Chłopak prezentował się bardzo dobrze. Miał odpowiednio zbudowane ciało, ładną twarz i nieskazitelną, mleczną skórę. Na aukcji dostałby za niego całkiem sporo, nawet pomimo jego wieku. Na jego korzyść przemawiał fakt, że chłopak nie uprawiał seksu analnego, a właściwie... Yoongi miał wątpliwości czy w ogóle jakikolwiek seks uprawiał. Tak, mimo wieku cena mogłaby być wysoka. Fakt, że trafił mu się akurat w dniu śmierci jego chłopaka... Cóż. Był nadzwyczaj szczęśliwym trafem.
Yoongi zasnął w stosunkowo dobrym humorze.

Jin

Yoongi nic sobie nie robił z próśb Jina. Jego palec ciągle penetrował wnętrze chłopaka. Po jego policzkach popłynęły łzy bezsilności. Nagle jednak palec zniknął. Jin poczuł jak mężczyzna się nad nim nachyla. On już nie miał żadnych wątpliwości odkąd Yoongi tu wszedł. Jedynie płonne nadzieje. Perspektywa jego przyszłości jako seks zabawki Yoongiego go totalnie przerażała. Nie sądził by dał radę długo wytrzymywać takie upokorzenia. Drgnął, kiedy Yoongi poklepał go tyłku. I po chwili usłyszał jak wychodzi. Wreszcie został sam. Nie wiedział jak długo leżał bez ruchu starając się opanować drżenie i wstrząsający nim szloch. Gdy już mu się to udało czuł się pusty, wyprany z emocji. Pozbawiony godności, dumy, wstydu. Zdegradowany do zabaweczki bogacza. A ten nawet ledwo go dotknął. Bał się nawet myśleć o tym, gdy ten naprawdę się za niego zabierze. Jin powoli podniósł się z łóżka. Obrzucił obojętnym wzrokiem kupkę ubrań leżących na ziemi. Nie miał zamiaru ich nawet tknąć. Poszedł do łazienki. Napuścił do wanny gorącej wody i wszedł do niej. Nie przejmował się, że gorąca woda go parzy. Prawie tego nie czuł. Chciał jedynie pozbyć się tego brudu, jaki zostawił na nim Yoongi. Leżał tak...długo. Nie wiedział dokładnie ile. Wiedział jedynie, że zrobiło się już ciemno. Dopiero wtedy wstał i otarł się z kapiącej wody. Czuł się lepiej. Oczywiście na tylko na ile mógł w takiej sytuacji. Po ciemku wybrał z szafy jakieś ubrania i je założył. Wtedy usiadł na parapecie i zagapił się na widok za oknem. Czuł, że nie zaśnie nawet na chwilę. Nie miał jak pozbyć się kłębiących się w nim uczuć, które ponownie pojawiły sie w nim po oczyszczającej kąpieli. Tak bardzo pragnął znów móc rysować.

To tyle. Do następnej niedzieli~ xD
Sayo, Sumyeon i Sadame

PS. Jak podoba się wam szablon? Jeszcze w wersji roboczej, ale efekt końcowy już bliżej niż dalej xD