niedziela, 26 kwietnia 2015

002

Tym razem VKook jak obiecałyśmy. Miłego czytania :3

TAEHYUNG

Myśl o tym, że spotka za niedługo Jungkooka podniosła go na duchu. Wsiadł do auta i od razu skierował się do swojego apartamentu. Na szczęście nie było to tak daleko. Po 10 minutach był już na miejscu. Pozostało mu tylko wjechać windą na dwunaste piętro. Uwielbiał miejsce, w którym mieszkał. Uwielbiał te widoki z okna. No i oczywiście uwielbiał osobę, z którą mieszkał. Wszedł do apartamentu po cichu. Od razu wzrokiem zaczął szukać chłopaka, który gdzieś tam się czaił. Przeszedł przez ogromny salon urządzony w nowoczesnym stylu, utrzymany w ciemnych kolorach. Taehyung nie lubił jasnych, jaskrawych kolorów, dlatego cały dom utrzymywał w brązowo-czarnych barwach. Czasem dało się widzieć różne kolorowe przedmioty. Ale to była tylko i wyłącznie sprawka Jungkooka, który uważał, że w mieszkaniu jest zbyt ponuro. Taehyung przeszedł dalej. Podejrzewał gdzie jego skarb może być. Przeszedł przez korytarz, który prowadził do jednego z pokoi. Kiedy wszedł, zobaczył czarnowłosego chłopaka siedzącego na białej rogówce. Czytał książkę. Wokoło walały się różne śmieci. Taehyung już dawno mówił mu, żeby tu posprzątał. Jungkook był tak zaobsorbowany swoją czynnością, że nie zauważył obecności drugiego mężczyzny. Tae rozejrzał się dookoła. To właśnie był kąt Kookiego. Wszędzie były jakieś książki, których z miesiąca na miesiąc było coraz więcej. Sam stworzył mu własny kąt do czytania. Wiedział, że chłopak wielbił czytanie i podziwiał go za tę pasję. Mimo młodego wieku ciągnęło go za nauką i poznawaniem wielu rzeczy. A Taehyung nie zamierzał mu tego odbierać. Podszedł do chłopaka, który nadal zdawał się go nie zauważać. Wyrwał mu książkę z ręki przyglądając się okładce.
-Co ty znowu czytasz? - skrzywił się. Nie przejmując się już książką rzucił ją za siebie. Spoczął obok Jungkooka, który na niego spoglądał lekko naburmuszony. Tae mlasnął niezadowolony. Zarzucił rękę na oparcie ponad nastolatkiem przybliżając się w ten sposob jeszcze do niego.
-Wiesz... Mamy problem - zaczął tajemniczo. - Nie dość, że przez ciebie zabito kilku naszych... To jeszcze szef znalazł sobie kolejną zabawkę do ruchania. - Nachylił się do jego ucha i lekko je przygryzł. Złapał jedną ręką za podbródek Kooka unosząc tak, żeby na niego spojrzał. - Przyznam, że był dosyć seksowny. - Złożył na jego ustach krótki pocałunek, żeby potem mówić dalej. - Może, gdyby nie szef, wziąłbym się za niego. - Oblizał usta i kolejny raz zasmakował warg młodszego, tym razem na dłuższą chwilę. Nie był to za delikatny pocałunek. Nigdy nie całował chłopaka w sposób delikatny. Naparł na niego mocniej, tak że zaczął się kłaść na sofie. Na początku lekko się opierał. Choć i tak wiedział, że nie może wygrać z Taehyungiem.
-Zrobisz mi tę przyjemność i posłużysz jako zamiennik? - wymruczał w krótkiej przerwie. Przejechał dłonią po chudym ciałku chłopaka, żeby zaraz w kraść się ręką pod materiał bluzki. Czuł jak młody się spina pod wpływem zimnej ręki napastnika. W końcu V odsunął się od jego ust i przeszedł na jego szyję, na której zresztą widniały jeszcze stare malinki. Lubił oznaczać to co jest jego. A on należał do niego w stu procentach. Zdążył już pozbyć się górnej części garderoby swojej jak i jego. Zaraz do tego doszły spodnie wraz z bokserkami. Tak że Kookie był nagusieńki. Tae podniósł się i spojrzał na niego niemal pożerając go wzrokiem. Tamto to była tylko wymówka. Mówił tak, żeby tylko się z nim podroczyć. Wiedział jak na niego to działa. Odwrócił go na brzuch i wypiął w swoją stronę. Wyjął swojego członka, który już był juz dawno gotowy. Przystawił do wejścia młodszego i jednym ruchem w niego wszedł. Nigdy się z nim nie bawił. A ciasny Kook, zaciskający sie bezlitośnie na jego męskości to było najlepsze co mogło być. Sapnął pod nosem. Nie czekał na to, że chłopak przyzwyczai się do niego. Miał czas niejednokrotnie. Od razu zaczął się w nim poruszać szybko i brutalnie, co jakiś czas powtarzając zdrobnienie jego imienia 'Kookie'.

Jungkook

Chłopak siedział wygodnie na rogowej kanapie w swojej biblioteczce. Czytał właśnie książkę, którą niedawno dostał od Taehyunga. Niesamowicie go wciągnęła. Był tak zaabsorbowany czytaniem, że nawet nie zauważył jak Taehyung wszedł do pokoju, dopóki mężczyzna nie wyrwał mu książki z ręki.
- Hyung! Oddaj! - zażądał ignorując jego pytanie. Kiedy Taehyung rzucił książką za siebie Kook jęknął patrząc za nią tęsknym wzrokiem.
- Hyuuung... nie zobaczyłem na której stronie byłem - burknął cicho przenosząc spojrzenie na swojego pana, który usiadł obok niego. Chłopak oparł się o jego ramię. Wcale się nie przejął problemem. Prychnął cicho odsuwając się trochę, gdy Taehyung wspomniał jakoby to miała być jego wina. Jungkook wiedział, że może i trochę była jego. W końcu to on nieco za długo zatrzymał Taehyunga w mieszkaniu. Ale miał to w nosie. Szczególnie nową zabawkę szefa. Choć może trochę mu współczuł. Zdawał sobie sprawę, że miał szczęście trafiając na Taehyunga. Gdy tylko mężczyzna przygryzł jego ucho Jungkook od razu wiedział do czego ta zabawa zmierza. Uśmiechnął się lekko odwracając głowę w stronę hyunga. Jego uśmiech nieco zrzedł gdy ten zaczął wychwalać tego nowego od szefa. Nienawidził gdy się z nim tak drażnił. Po krótkim pocałunku był ciąg dalszy. Jeszcze bardziej mu się nie spodobał. Zmrużył oczy w irytacji. Meżczyzna tym razem został na jego ustach dłużej. Gdy Taehyung zmuszał go by się położył, Kook walczył z nim przez chwilę. I dla zabawy i żeby zrobić mu na złość. W końcu mu odpuścił otaczając jego szyję ramionami i z większym zapałem wpijając się w jego usta. Tę prośbę skwitował jedynie krótkim prychnięciem i ponownym przyciągnięciem go do pocałunku. Dłoń mężczyzny zaczęła wędrować po jego ciele. Kookie czuł nawet przez materiał jej chłód, ale gdy dotknęła jego gorącej skóry i tak sapnął zaskoczony odruchowo starając się uciec od zimna. Po chwili jednak się przyzwyczaił. Pomógł mu w tym Taehyung, który właśnie zaczął znęcać się nad jego szyją zostawiając kolejne malinki. Kook najbardziej uwielbiał, gdy namiętne usta jego pana zajmowały się jego szyją. Po tym jego członek zawsze zaczynał się domagać uwagi. Tak było i tym razem. Mężczyzna w końcu pozbawił go ubrań. Wyprężył swoje nagie ciało pod intensywnym wzrokiem Taehyunga. To też kochał. Ten głodny wzrok Taehyunga, kiedy patrzył na niego. Po chwili wylądował na brzuchu wypięty w stronę hyunga. Ochoczo rozsunął nogi. Nie musiał długo czekać, aż członek Taehyunga wypełnił jego wnętrze. Kook jęknął głośno na tę mieszankę bólu i przyjemności, którą mu zaserwował. Przygryzł mocno język by nie krzyknąć, kiedy mężczyzna od razu zaczął się w nim poruszać. Kolejnych razów już nie powstrzymywał. Inaczej musiałby sobie odgryźć język. A to by się pewnie Taehyungowi nie spodobało. Odwrócił lekko głowę chcąc patrzeć na niego. Czuł, że od samego jego spojrzenia mógłby dojść. Znów jęknął przeciągle przymykając oczy. Sięgnął dłonią do swojego penisa. Nie mógł się powstrzymać. Chciał dotrzeć do szczytu który nieuchronnie się zbliżał. Błagał Taehyunga, by poruszał się szybciej, głębiej. Chciał czuć więcej. A on mu to dawał niemalże od razu doprowadzając do końca.
- Tae....hyung - wyjęczał rozlewając się w swojej dłoni.

TAEHYUNG

Uwielbiał, kiedy krzyki chłopaka wypełniały jego uszy. To jeszcze bardziej go nakręcało. Kontynuował mocne pchnięcia. Słyszał ponagląjące jęki chłopaka jak przez mgłę. I tak zaczął przyspieszać. Uśmiechnął kpiąco kiedy zauważył, że Kook sobie obciągał. Nie za często mu na to pozwalał, wolał patrzeć jak cierpiał kiedy dłużej nie mógł dojść. Później już tylko zobaczył jak chłopak pod nim kończy. Nie podobało mu się to. Złapał ręka za jego czarne włosy odchylając mocno jego głowę do tyłu. Tak. Ból na jego twarzy bardzo podobał się Taehyungowi. Oblizał usta. Jemu też dużo nie brakowało. Dlatego wyszedł z niego dalej trzymając jego głowę. Wolną rękę zacisnął na swoim przyrodzeniu i zaczął szybko nią poruszać. Sprawił, że wytrysnął na plecy, jak i na twarz Kooka. Oblizał z zadowoleniem usta. Uwielbiał ten obrazek. Puścił go tak, że swobodnie opadł na kanapę. Musiał być zmęczony. Tae wstał i sięgnął po chusteczki, które leżały na niewielkim stoliku obok. Wytarł swoją rękę i rzucił paczkę na chłopaka.
-Doprowadź się do porządku - rozkazał mu. Podniósł tę samą ksiażkę, którą wcześniej Kook czytał. Otworzył ją na tej stronie, na której tamten skończył czytać. Wziął pierwszą lepszą zakładkę ze stolika i zaznaczył zaraz odkładając ją na ziemię. Czasem zdarzało mu się okazywać trochę dobroci dla chłopaka. Zaraz jednak wyszedł i zostawił go samego.

Następną cześć damy jak zwykle - za tydzień ^^
Sadame, Sayo i Sumyeon~  ♡

niedziela, 19 kwietnia 2015

001

Ok, tamto w piątek to było ledwie wprowadzenie, teraz czas na porządną pierwszą część xD Błagam, niech ktoś coś napisze, bo mam wątpliwości czy dobrze zrobiłyśmy publikując to ...coś. X.X



SUGA
Suga wszedł do gabinetu i wyciągnął z barku whiskey. Nalał sobie pełny tumbler i wypił od razu do połowy. W lewej szufladzie biurka miał papierosy. Nieotworzona paczka leżała tam już od kilku tygodni. Sięgnął po nią i wprawnym ruchem rozpakował. Zaciągnął się głęboko i zamknął oczy. Wypuścił dym powoli, maskując długie westchnięcie. Usiadł w fotelu i rozejrzał się po gabinecie. To była drobna wpadka, ale kiedy Namjoon się o tym dowie, wpadnie w furię. Wyglądało na robotę Chińczyków, z którymi ostatnio miał na pieńku. Możliwe, że ich testowali.
-Kurwa! - Zgasił papierosa i podszedł do okna. Na placu krzątali się jego ludzie. Taehyung rozmawiał z komisarzem Siwonem załatwiając sprawę. Glina uścisnął jego dłoń i ukłonił się nisko, zanim odszedł do wozu.
Odwrócił się i rozejrzał po pomieszczeniu. Gabinet nie był duży. Centralne miejsce zajmowało ogromne, rzeźbione, dębowe biurko, o kolorze przyciemnionym bejcą. Na prawo znajdował się niski, szklany stolik otoczony skórzanymi kanapami. Za nim był barek z pokaźną kolekcją drogich alkoholi. Połączenie eleganckich, nowoczesnych mebli z europejskimi antykami królowało we wszystkich apartamentach, które zajmował.
Suga poprawił garnitur i wyszedł z pomieszczenia. W podziemnych piętrach budynku przygotowywano właśnie dostawę. Towar przeznaczony dla elit zawsze przechodził ścisłą selekcję pod nadzorem ludzi podlegających mu bezpośrednio.
W sterylnym, białym pomieszczeniu stał może tuzin chłopaków i dziewczyn w najróżniejszym wieku. Gdy wszedł, młody ambitny mężczyzna podlegający Taehyungowi, nie pamiętał jego imienia, podszedł do niego i zaczął.
-Sześć dziewczyn, najmłodsza ma piętnaście, najstarsza dwadzieścia. Chłopaków tym razem więcej, pięciu. Czternaście do dwudziestu dwóch. Większość z Daegu.
-Dwadzieścia dwa? Za dużo. Który to?
Jeden z pilnujących, na znak dany przez jego rozmówcę, wypchnął z tłumu chłopaka. Stał sztywno, cały spięty, kiedy Suga mu się przyglądał. Nie dziwił się już, że go wybrano.
Chłopak miał nietypową urodę. Wyglądał na swój wiek, ale jednocześnie miał taki delikatny wyraz twarzy. Jak porcelanowa laleczka o idealnej, gładkiej skórze i dużych, wystraszonych oczach, ubrana w poszarpany, czarny sweter i dżinsy. W każdej chwili gotowa rozpaść się na kawałeczki. Suga podszedł bliżej. Zmarszczył brwi, sięgnął do jego policzka i uniósł podbródek, przekrzywiając głowę w skupieniu. Przejechał kciukiem po jego wargach. Chłopak zadrżał.
Suga uśmiechnął się na ten widok. Odwrócił się i skierował do wyjścia. Nim zamknął za sobą drzwi mruknął:
-Tego zawieźcie do mnie.
Wyszedł. Na usta powrócił mu zwykły grymas lekkiego poirytowania.


JIN
Zatrważająco często widuje się artykuły w gazetach czy reportaże w wieczornych wydaniach wiadomości o ludziach porywanych dla różnych niegodziwych celów. Jednak któremu człowiekowi przyjdzie na myśl, że i jego mogłoby to spotkać? Seokjin nigdy się nad tym nie zastanawiał. Dla niego jakieś napady, porwania czy morderstwa to coś co działo się w telewizji i na stronach gazet. W końcu jemu nigdy nic się nie stało. Jakże więc musiał się zdziwić, gdy wracając wieczorem z zajęć na uczelni dwójka rosłych facetów zaczepiła go na ulicy i z pomocą trzeciego wepchnęła go do niewielkiego vana. Oczywiście, że się bronił. Ale co on, drobny chuderlawy chłopaczek, mógł zrobić trzem umięśnionym facetom. Gdy pojazd ruszył porywacze związali go i zakneblowali. Seokjin bał się. Bał się cholernie. To uczucie nie opuszczało go przez cały czas. Ani wtedy gdy został wytargany z vana i zaprowadzony do jakiegoś pomieszczenia bardziej przypominajacego klatkę niż pokój. Ani wtedy gdy po jakimś czasie znów został przeniesiony do innego, większego samochodu, gdzie w środku była już jakaś grupa osób. Każdy był przerażony jak on. Nikt nie widział gdzie ich wiozą, ani po co. Nikt nawet nie chciał się nad tym zastanawiać. Gdy ponownie wyprowadzili ich z samochodu Seokjin czuł się jak w stadzie zwierząt. Poganiali ich, szturchali, popychali, aż nie znaleźli się w dziwnym białym pomieszczeniu. Po ciągłym przebywaniu w raczej ciemnych pomieszczeniach, ta czysta biel raziła Jina po oczach. W pokoju nie było żadnych mebli, jedynie parę drzwi. Nagle jakiś mężczyzna stojący za nim pchnął Jina do przodu. Chłopakowi ledwo udało się złapać równowagę. Rozejrzał się spłoszony dookoła. Zauważył mężczyznę w garniturze, który intensywnie mu się przyglądał. Chłopak spiął się cały i odwrócił wzrok. Nie mógł się pozbyć wrażenia bycia oglądanym jak towar na półce. Kątem oka widział jak mężczyzna do niego podchodzi. Gdy ten dotknął jego policzka Jin drgnął i zacisnął wystraszony oczy, kuląc się w sobie. Wtedy mężczyzna przejechał palcem po jego wargach. Jin zadrżał nie spodziewając się tego dotyku. Odwrócił głowę speszony, gdy mężczyzna już go puścił. Zaraz potem dwóch mężczyzn wyprowadzało go z pomieszczenia.


TAEHYUNG
Taehyung był dzisiaj wyjątkowo zirytowany. Nie dość, że przez to pieprzone włamanie będzie miał przejebane u szefa, to jeszcze miał więcej roboty z klientami, którzy zdążyli zakupić u nich towar, jednak go nie otrzymają z wiadomych powodów. Zdał szefowi raport. Niby mała strata, jednakże w tej branży nie ma miejsca na błędy. Szczególnie, że powinni być przygotowani na takiego rodzaju niespodzianki. Taehyung liczył się z tym, że Yoongi  da mu jakąś reprymendę. Wiedział, że nastąpi to poźniej. Omiótł wzrokiem całą załogę i skinął na porozrzucane ciała na podłodze. Sam nie zamierzał się w tym babrać. Kiedy przyjechały gliny osobiście się z nimi musiał uporać. Porozmawiał o całym zamieszaniu z dobrze znanym mu już komisarzem. Po skończonej rozmowie do Taehyunga doszła wiadomośc o nowej dostawie. Nie mogł się nie uśmiechnąć, kiedy usłyszzał jeszcze o tym, że szef wybrał sobie też nową zabawkę. Co miał zrobić, kiedy stara została niedawno zastrzelona. Taehyung zawołał jednego ze swoich i oznajmił, że osobiscie chciałby zająć się nowym nabytkiem przyjaciela. Wszedł do pomieszczenia, w którym chłopak już na niego czekał. Siedział skulony na jednym z foteli w towarzystwie dwóch ludzi V.  Nie lubił tu przychodzić. Czuł się tutaj jak w psychiatryku. Biało i ponuro. Miał wrażenie, że zaraz wszystkie ściany się na niego zwalą. Taehyung odgonił ręką mężczyzn. Sam podszedł do chłopaka i przed nim kucnął. Zaczął mu się przyglądać. Chciał się dowiedziec co takiego Yoongi w nim widział. Nie wyróżniał się zbytnio od innych. Może miał odrobinę ładniejszą buźkę. Wzruszył ramionami. Tacy go nie interesowali. Zresztą miał już własną zabawkę, może trochę niesforną, ale zawsze. Wstał wzdychając.
- Ruszaj się. - Jego kącik ust uniósł się. - Czeka cię nowe, lepsze życie. - Nie kłamał. U Yoongiego wszystko było lepsze. Miał pieniądze, piękny dom, żarcia kupę, wszystko czego dusza zapragnie. Pomińmy tylko jeden mały szczegół, a otrzymamy królewskie życie. Kiedy wstawał z ociąganiem złapał go pod ramię i ruszył w stronę swojego auta nadając dość żwawe tempo.
- Tak w ogóle, to jestem Taehyung - powiedział, kiedy byli już przy aucie. - Odpowiedzialny za twoje dotarcie do właściciela. - Uśmiechnał się do niego szeroko, tak jak to miał w zwyczaju. Wsadził chłopaka na miejsce pasażera, potem obszedł samochód i usiadł za kierownicą. Domyślał się, że chłopak ma na tyle rozumu i nie wysiądzie z auta i nie ucieknie. Musiałby być kompletnym idiotą. Choć nie takie przypadki mu się zdarzały. - A ty jak się nazywasz, księżniczko? - zlustrował go wzrokiem. Starał się być przyjazny. Chociaż trochę oszczędzić mu strachu przed najgorszym.
Po kilkunastu minutach trasy w końcu zatrzymali się przed dobrze mu znaną willą Yoongiego. Zabrał chłopaka i ruszł ku wejściu. Długo nie musiał czekać, aż im otworzą. Od razu wszedł i uśmiechnął się szeroko do Kyungsoo, który stał przy drzwiach.
- Witam, witam. Jak zwykle, Kyungie, świetny tyłek - zwrócił się do mężczyzny i posłał mu oczko. Zauważył, że ten tylko wywraca oczami. - Przychodzę z dostawą. Seokjin ...proszę rozgość się w twoim nowym domku. - Zaciągnął chłopaka do salonu, gdzie sam usiadł na dużej kanapie. Przyciagnął go do siebie i objął ramieniem nachylając się do jego ucha.
- Słuchaj. Wiem, że nie do końca ogarniasz co się teraz dzieje, dlatego słuchaj. - Ściszył głos, żeby za bardzo nie było go słychać. - Na twoje nieszczęście trafiłeś do niezbyt pobłażliwego gościa, dlatego radziłbym ci się pilnować i nie rozgniewać Yoongiego, jeżeli nie chcesz, żeby z dupy zrobił ci naleśnika. - Poklepał go po ramieniu. - Tak bardzo współczuję - pokrecił głową.
Zaraz potem Taehyung wstał i poprawił kurtkę. Ukłonił się lekko.
- Pamietaj, że cię ostrzegam. -  Minął go i przystanął obok Kyungsoo, który cały czas im się bacznie przyglądał. - Pilnuj go.. szef by bardzo nie chciał, żeby taki okaz mu zwiał - powiedział już mniej wesołym tonem. Mimo tego uśmiechnął się zaraz i dodał: - W każdym razie ja lecę do swojego skarbka.
Posłał mu buziaka i poklepał mężczyznę po tyłku. Ruszył w końcu do wyjścia.


Następna część za tydzień xp
(Ponawiam pytanie: znacie dobre szablony z Bangtanami?)

Sadame, Sayo i Sumyeon

sobota, 18 kwietnia 2015

000 Pilot

Bangtany, mafia, yaoi zdecydowanie +18 
Regularne notki co weekend.
Głównie vkook, sugajin, będą i inne. Gościnnie Kai z EXO, pewnie też inni xD
Serdecznie zapraszamy^^




SUGA
Yoongi przeklnął siarczyście i pochylił się nad ciałem chłopaka. Miał ledwie dwudziestkę, wielkie czarne oczy i cudownie jęczał, kiedy pieprzono go w dupę. Dzieciak leżał z twarzą w piasku, z kulką wbitą prosto w kręgosłup. Nie miał szans.
-V, raport.
Jego cichy, ale ostry ton głosu sprawił, że szum rozmów jego ludzi ucichł. Taehyung podszedł, spoglądając na Yoongiego uważnie.
-Dwóch naszych, jeden dzieciak z dostawy i dwóch sprzedanych. - Zrobił pauzę. To on będzie musiał się zająć kontaktem z poszkodowanymi klientami. - Jeden przechodzień no i... - Wskazał głową na leżącego u ich stóp chłopaka. - Zabrali jeden worek. Antyki z ostatniej aukcji.
Yoongi spojrzał na niego beznamiętnie.
-Gdzie wtedy byłeś?
Taehyung wytrzymał wzrok. Oczywiście, że bał się Yoongiego. Był jego szefem, a nad sobą miał samego bossa SNM, organizacji zajmującej się handlem niewolnikami w całej Azji, Kim Namjoona. Ale Taehyung miał wystarczająco mocną pozycję w grupie. Niektórzy nazywali go prawą ręką szefa. Dlatego nawet jeden mięsień nie zadrżał mu pod intensywnym wzrokiem Yoongiego.
-Nie ważne. Sprzątnijcie ciała i zniszczcie dowody. Do południa ma być czysto. Dzisiejszą dostawę odbiorę osobiście. I znajdźcie moje antyki.
Yoongi wiedział gdzie był wtedy Taehyung. W swojej sypialni, pieprząc tego dzieciaka, Jungkooka. Zamierzał rozmowić się z nim później. Wyznawał zasadę nie opierdalania ludzi przy ich podwładnych. To obniżało morale i szacunek do przywódcy.
Suga wszedł do gabinetu i wyciągnął z barku whiskey. Nalał sobie pełny tumbler i wypił od razu do połowy. W lewej szufladzie biurka miał papierosy. Nieotworzona paczka leżała tam już od kilku tygodni. Sięgnął po nią i wprawnym ruchem rozpakował. Zaciągnął się głęboko i zamknął oczy. Wypuścił dym powoli, maskując długie westchnięcie. Usiadł w fotelu i rozejrzał się po gabinecie. To była drobna wpadka, ale kiedy Namjoon się o tym dowie, wpadnie w furię. Wyglądało na robotę Chińczyków, z którymi ostatnio miał na pieńku. Możliwe, że ich testowali.
-Kurwa! - Zgasił papierosa i podszedł do okna. Na placu krzątali się jego ludzie. Taehyung rozmawiał z komisarzem Siwonem załatwiając sprawę. Glina uścisnął jego dłoń i ukłonił się nisko, zanim odszedł do wozu.
Odwrócił się i rozejrzał po pomieszczeniu. Gabinet nie był duży. Centralne miejsce zajmowało ogromne, rzeźbione, dębowe biurko, o kolorze przyciemnionym bejcą. Na prawo znajdował się niski, szklany stolik otoczony skórzanymi kanapami. Za nim był barek z pokaźną kolekcją drogich alkoholi. Połączenie eleganckich, nowoczesnych mebli z europejskimi antykami królowało we wszystkich apartamentach, które zajmował.
Suga poprawił garnitur i wyszedł z pomieszczenia. W podziemnych piętrach budynku przygotowywano właśnie dostawę. Towar przeznaczony dla elit zawsze przechodził ścisłą selekcję pod nadzorem ludzi podlegających mu bezpośrednio.

okay, tyle tytułem wprowadzenia. mamy nadzieję, że się podobało :)
następna część już w niedzielę!
(znacie dobre szablony z Bangtanami?)

Sadame, Sayo i Sumyeon