niedziela, 19 kwietnia 2015

001

Ok, tamto w piątek to było ledwie wprowadzenie, teraz czas na porządną pierwszą część xD Błagam, niech ktoś coś napisze, bo mam wątpliwości czy dobrze zrobiłyśmy publikując to ...coś. X.X



SUGA
Suga wszedł do gabinetu i wyciągnął z barku whiskey. Nalał sobie pełny tumbler i wypił od razu do połowy. W lewej szufladzie biurka miał papierosy. Nieotworzona paczka leżała tam już od kilku tygodni. Sięgnął po nią i wprawnym ruchem rozpakował. Zaciągnął się głęboko i zamknął oczy. Wypuścił dym powoli, maskując długie westchnięcie. Usiadł w fotelu i rozejrzał się po gabinecie. To była drobna wpadka, ale kiedy Namjoon się o tym dowie, wpadnie w furię. Wyglądało na robotę Chińczyków, z którymi ostatnio miał na pieńku. Możliwe, że ich testowali.
-Kurwa! - Zgasił papierosa i podszedł do okna. Na placu krzątali się jego ludzie. Taehyung rozmawiał z komisarzem Siwonem załatwiając sprawę. Glina uścisnął jego dłoń i ukłonił się nisko, zanim odszedł do wozu.
Odwrócił się i rozejrzał po pomieszczeniu. Gabinet nie był duży. Centralne miejsce zajmowało ogromne, rzeźbione, dębowe biurko, o kolorze przyciemnionym bejcą. Na prawo znajdował się niski, szklany stolik otoczony skórzanymi kanapami. Za nim był barek z pokaźną kolekcją drogich alkoholi. Połączenie eleganckich, nowoczesnych mebli z europejskimi antykami królowało we wszystkich apartamentach, które zajmował.
Suga poprawił garnitur i wyszedł z pomieszczenia. W podziemnych piętrach budynku przygotowywano właśnie dostawę. Towar przeznaczony dla elit zawsze przechodził ścisłą selekcję pod nadzorem ludzi podlegających mu bezpośrednio.
W sterylnym, białym pomieszczeniu stał może tuzin chłopaków i dziewczyn w najróżniejszym wieku. Gdy wszedł, młody ambitny mężczyzna podlegający Taehyungowi, nie pamiętał jego imienia, podszedł do niego i zaczął.
-Sześć dziewczyn, najmłodsza ma piętnaście, najstarsza dwadzieścia. Chłopaków tym razem więcej, pięciu. Czternaście do dwudziestu dwóch. Większość z Daegu.
-Dwadzieścia dwa? Za dużo. Który to?
Jeden z pilnujących, na znak dany przez jego rozmówcę, wypchnął z tłumu chłopaka. Stał sztywno, cały spięty, kiedy Suga mu się przyglądał. Nie dziwił się już, że go wybrano.
Chłopak miał nietypową urodę. Wyglądał na swój wiek, ale jednocześnie miał taki delikatny wyraz twarzy. Jak porcelanowa laleczka o idealnej, gładkiej skórze i dużych, wystraszonych oczach, ubrana w poszarpany, czarny sweter i dżinsy. W każdej chwili gotowa rozpaść się na kawałeczki. Suga podszedł bliżej. Zmarszczył brwi, sięgnął do jego policzka i uniósł podbródek, przekrzywiając głowę w skupieniu. Przejechał kciukiem po jego wargach. Chłopak zadrżał.
Suga uśmiechnął się na ten widok. Odwrócił się i skierował do wyjścia. Nim zamknął za sobą drzwi mruknął:
-Tego zawieźcie do mnie.
Wyszedł. Na usta powrócił mu zwykły grymas lekkiego poirytowania.


JIN
Zatrważająco często widuje się artykuły w gazetach czy reportaże w wieczornych wydaniach wiadomości o ludziach porywanych dla różnych niegodziwych celów. Jednak któremu człowiekowi przyjdzie na myśl, że i jego mogłoby to spotkać? Seokjin nigdy się nad tym nie zastanawiał. Dla niego jakieś napady, porwania czy morderstwa to coś co działo się w telewizji i na stronach gazet. W końcu jemu nigdy nic się nie stało. Jakże więc musiał się zdziwić, gdy wracając wieczorem z zajęć na uczelni dwójka rosłych facetów zaczepiła go na ulicy i z pomocą trzeciego wepchnęła go do niewielkiego vana. Oczywiście, że się bronił. Ale co on, drobny chuderlawy chłopaczek, mógł zrobić trzem umięśnionym facetom. Gdy pojazd ruszył porywacze związali go i zakneblowali. Seokjin bał się. Bał się cholernie. To uczucie nie opuszczało go przez cały czas. Ani wtedy gdy został wytargany z vana i zaprowadzony do jakiegoś pomieszczenia bardziej przypominajacego klatkę niż pokój. Ani wtedy gdy po jakimś czasie znów został przeniesiony do innego, większego samochodu, gdzie w środku była już jakaś grupa osób. Każdy był przerażony jak on. Nikt nie widział gdzie ich wiozą, ani po co. Nikt nawet nie chciał się nad tym zastanawiać. Gdy ponownie wyprowadzili ich z samochodu Seokjin czuł się jak w stadzie zwierząt. Poganiali ich, szturchali, popychali, aż nie znaleźli się w dziwnym białym pomieszczeniu. Po ciągłym przebywaniu w raczej ciemnych pomieszczeniach, ta czysta biel raziła Jina po oczach. W pokoju nie było żadnych mebli, jedynie parę drzwi. Nagle jakiś mężczyzna stojący za nim pchnął Jina do przodu. Chłopakowi ledwo udało się złapać równowagę. Rozejrzał się spłoszony dookoła. Zauważył mężczyznę w garniturze, który intensywnie mu się przyglądał. Chłopak spiął się cały i odwrócił wzrok. Nie mógł się pozbyć wrażenia bycia oglądanym jak towar na półce. Kątem oka widział jak mężczyzna do niego podchodzi. Gdy ten dotknął jego policzka Jin drgnął i zacisnął wystraszony oczy, kuląc się w sobie. Wtedy mężczyzna przejechał palcem po jego wargach. Jin zadrżał nie spodziewając się tego dotyku. Odwrócił głowę speszony, gdy mężczyzna już go puścił. Zaraz potem dwóch mężczyzn wyprowadzało go z pomieszczenia.


TAEHYUNG
Taehyung był dzisiaj wyjątkowo zirytowany. Nie dość, że przez to pieprzone włamanie będzie miał przejebane u szefa, to jeszcze miał więcej roboty z klientami, którzy zdążyli zakupić u nich towar, jednak go nie otrzymają z wiadomych powodów. Zdał szefowi raport. Niby mała strata, jednakże w tej branży nie ma miejsca na błędy. Szczególnie, że powinni być przygotowani na takiego rodzaju niespodzianki. Taehyung liczył się z tym, że Yoongi  da mu jakąś reprymendę. Wiedział, że nastąpi to poźniej. Omiótł wzrokiem całą załogę i skinął na porozrzucane ciała na podłodze. Sam nie zamierzał się w tym babrać. Kiedy przyjechały gliny osobiście się z nimi musiał uporać. Porozmawiał o całym zamieszaniu z dobrze znanym mu już komisarzem. Po skończonej rozmowie do Taehyunga doszła wiadomośc o nowej dostawie. Nie mogł się nie uśmiechnąć, kiedy usłyszzał jeszcze o tym, że szef wybrał sobie też nową zabawkę. Co miał zrobić, kiedy stara została niedawno zastrzelona. Taehyung zawołał jednego ze swoich i oznajmił, że osobiscie chciałby zająć się nowym nabytkiem przyjaciela. Wszedł do pomieszczenia, w którym chłopak już na niego czekał. Siedział skulony na jednym z foteli w towarzystwie dwóch ludzi V.  Nie lubił tu przychodzić. Czuł się tutaj jak w psychiatryku. Biało i ponuro. Miał wrażenie, że zaraz wszystkie ściany się na niego zwalą. Taehyung odgonił ręką mężczyzn. Sam podszedł do chłopaka i przed nim kucnął. Zaczął mu się przyglądać. Chciał się dowiedziec co takiego Yoongi w nim widział. Nie wyróżniał się zbytnio od innych. Może miał odrobinę ładniejszą buźkę. Wzruszył ramionami. Tacy go nie interesowali. Zresztą miał już własną zabawkę, może trochę niesforną, ale zawsze. Wstał wzdychając.
- Ruszaj się. - Jego kącik ust uniósł się. - Czeka cię nowe, lepsze życie. - Nie kłamał. U Yoongiego wszystko było lepsze. Miał pieniądze, piękny dom, żarcia kupę, wszystko czego dusza zapragnie. Pomińmy tylko jeden mały szczegół, a otrzymamy królewskie życie. Kiedy wstawał z ociąganiem złapał go pod ramię i ruszył w stronę swojego auta nadając dość żwawe tempo.
- Tak w ogóle, to jestem Taehyung - powiedział, kiedy byli już przy aucie. - Odpowiedzialny za twoje dotarcie do właściciela. - Uśmiechnał się do niego szeroko, tak jak to miał w zwyczaju. Wsadził chłopaka na miejsce pasażera, potem obszedł samochód i usiadł za kierownicą. Domyślał się, że chłopak ma na tyle rozumu i nie wysiądzie z auta i nie ucieknie. Musiałby być kompletnym idiotą. Choć nie takie przypadki mu się zdarzały. - A ty jak się nazywasz, księżniczko? - zlustrował go wzrokiem. Starał się być przyjazny. Chociaż trochę oszczędzić mu strachu przed najgorszym.
Po kilkunastu minutach trasy w końcu zatrzymali się przed dobrze mu znaną willą Yoongiego. Zabrał chłopaka i ruszł ku wejściu. Długo nie musiał czekać, aż im otworzą. Od razu wszedł i uśmiechnął się szeroko do Kyungsoo, który stał przy drzwiach.
- Witam, witam. Jak zwykle, Kyungie, świetny tyłek - zwrócił się do mężczyzny i posłał mu oczko. Zauważył, że ten tylko wywraca oczami. - Przychodzę z dostawą. Seokjin ...proszę rozgość się w twoim nowym domku. - Zaciągnął chłopaka do salonu, gdzie sam usiadł na dużej kanapie. Przyciagnął go do siebie i objął ramieniem nachylając się do jego ucha.
- Słuchaj. Wiem, że nie do końca ogarniasz co się teraz dzieje, dlatego słuchaj. - Ściszył głos, żeby za bardzo nie było go słychać. - Na twoje nieszczęście trafiłeś do niezbyt pobłażliwego gościa, dlatego radziłbym ci się pilnować i nie rozgniewać Yoongiego, jeżeli nie chcesz, żeby z dupy zrobił ci naleśnika. - Poklepał go po ramieniu. - Tak bardzo współczuję - pokrecił głową.
Zaraz potem Taehyung wstał i poprawił kurtkę. Ukłonił się lekko.
- Pamietaj, że cię ostrzegam. -  Minął go i przystanął obok Kyungsoo, który cały czas im się bacznie przyglądał. - Pilnuj go.. szef by bardzo nie chciał, żeby taki okaz mu zwiał - powiedział już mniej wesołym tonem. Mimo tego uśmiechnął się zaraz i dodał: - W każdym razie ja lecę do swojego skarbka.
Posłał mu buziaka i poklepał mężczyznę po tyłku. Ruszył w końcu do wyjścia.


Następna część za tydzień xp
(Ponawiam pytanie: znacie dobre szablony z Bangtanami?)

Sadame, Sayo i Sumyeon

3 komentarze:

  1. fajnie się zapowiada, czekam z niecierpliwością na nowy rozdział :)
    tymczasem zapraszam do mnie nomoredream-bts.blogstop.com

    OdpowiedzUsuń