Hej,
Jest nowy rozdział, tym razem yoonjin, jak zapowiadałam na tt (kto widział ten wie^^). Nastrój jest spokojny, taki na miękki fotel, kocyk i tumbler z whisky, w której pomimo chłodu za oknem pływa kilka kostek lodu i lśni w świetle płomieni buchających z kominka~ rozmarzyłam się, nie mam kominka >.<
W sekcji info zmienił się zapis dot. częstotliwości wstawiania nowych rozdziałów. Póki co niestety nie jesteśmy w stanie wrzucać regularnie, stąd to "mniej więcej co tydzień/dwa".
Przyjemnej lektury~
Sadame, Sumyeon i Sayo
SUGA
Z powodu korków podróż do domu zajęła Yoongiemu prawie godzinę, chociaż zwykle tę samą trasę pokonywał w kwadrans. Kiedy przekroczył próg, niespiesznie zrzucając z siebie płaszcz, marzył tylko o tym, by usiąść wygodnie w fotelu i zupełnie nic nie robić.
Zajrzał do salonu w poszukiwaniu Jina. Powinien był go uprzedzić, że będą mieli gości.
Seokjin stał pod oknem. Wpatrywał się w ogród. Do wczoraj Yoongi nigdy nie zwracał uwagi na widok za oknem i mgliście pamiętał tylko, że Kyungsoo zawsze dbał, by prezentował się nienagannie. Teraz jednak, mimo tego, że był zadbany nie wyglądał zbyt korzystnie, pewnie dlatego, że była jesień.
Podszedł do Jina, obserwując jego profil. Chłopak zauważył go już, ale nie reagował. Yoongi stanął za nim. Położył dłonie na jego biodrach i delikatnie przylgnął do niego swoim ciałem, opierając głowę na jego ramieniu.
-Co takiego tam widzisz? - zapytał cicho.
Zburzył nastrój kontemplacji, wypisany do tej pory na jego twarzy. Jin wzdrygnął się i wygiął, uciekając przed nim. Yoongi westchnął. Zacisnął ramiona i nie wypuszczał z objęć dopóki nie poczuł, że Jin rozluźnia zmęczone ciągłym napinaniem mięśnie. Czuł jak ciepło bijące od Jina przenika do jego ciała, dając przyjemne uczucie rozleniwienia. Miał świadomość tego, że Jin widzi to zupełnie inaczej. Mimo to nie odsunął się. Stali w tej pozycji długo. Nie miał pojęcia jak długo, ale czuł, że kończy mu się czas.
-Mam do ciebie prośbę - szepnął mu do ucha. - Idź do swojego pokoju i nie wychodź z niego, dopóki nie powiem, że możesz. Dobrze? - Postanowił na razie nic mu nie zdradzać.
Jin znów zesztywniał. Yoongi natymiast się domyślił, że chłopak kojarzy to z sytuacją sprzed dwóch dni. Nie wyprowadził go z błędu. Zamierzał nie wspominać przy nim tamtego wydarzenia mając złudną nadzieję, że jeśli on uda, że nie pamięta, Jin też w końcu zapomni.
Złożył na jego ramieniu pocałunek i odszedł w stronę kuchni.
Kyungsoo siedział przy stole i jadł obiad. Na widok Yoongiego przerwał.
-Namjoon będzie lada chwila. Dopilnuj, żeby wszystko było na czas. Yugyeom ma dostać pokój zaraz obok.
Kyungsoo skinął gorliwie głową.
Yoongi krzątał się jeszcze trochę, rozważając kilka opcji. Jin w międzyczasie zniknął zupełnie z pola widzenia.
*
Namjoon pojawił się późnym wieczorem.
-Zdążyłeś wszystko wysprzątać? - Powitał go w progu.
Yoongi uśmiechnął się, udając zadowolenie.
-Wszystkie niewygodne tematy zamiecione pod dywan. Nie uświadczysz - odpowiedział.
Przynajmniej dzisiaj.
Pokazał im pokoje i pozwolił się rozpakować. Potem usiedli w salonie, przy kominku. Wieczór był wyjątkowo chłodny jak na tę porę roku.
Rozmawiali o wszystkim i o niczym. W końcu Yoongi nie omieszkał zapytać o wizytę u Taehyunga.
-Jak Jungkook? Co o nim sądzisz?
Namjoon zacisnął usta w cienką linię. Odpowiedział dopiero po chwili.
-Nieźle to zniósł. Nie wyglada na specjalnie poobijanego.
-To samo sobie pomyślałem - mruknął pod nosem Yoongi. - A jako kandydat?
Namjoon skinął głową.
-Będę mu się przyglądać. Zostanę tylko kilka dni, ale powinno wystarczyć. Ustaliliśmy, że od jutra zacznie szkolenie, bez względu na okoliczności.
Yoongi skinął głową. Pogrążył się w myślach.
Namjoon zniknął w swoim pokoju wczesnym wieczorem, wymawiając się listą telefonów, które musiał jeszcze tego dnia wykonać. Yoongi odetchnął z ulgą. Wziął prysznic i już kładł się do łóżka, kiedy przypomniał sobie o czekającym na niego Jinie. Na powrót wciągnął na siebie spodnie i koszulę i po chwili stał już na środku pokoju Jina.
Chłopak był przerażony. Yoongi właściwie mu się nie dziwił. Będzie potrzebował dużo czasu by zatrzeć wrażenie z ostatniego razu.
Podszedł bliżej i wyciągnął dłoń w kierunku twarzy Jina.
-Ciii - szepnął. - Nie bój się.
Uniósł mu podbródek, nakłaniając by na niego spojrzał. Jin zacisnął oczy i bez wyraźnego rozkazu nie zamierzał ich otwierać.
Niech i tak będzie.
Sunął kciukiem po policzku, gładząc go niespiesznie. Druga dłoń automatycznie powędrowała mu na biodro chłopaka, kreśląc kciukiem takie same kółka, przez materiał spodni.
Każdy inny chłopak na jego miejscu by się buntował. Jin stał sparaliżowany strachem, strachem przed nim.
Odsunął się. Przyglądał mu się z uwagą. Jin zaczynał się trząść.
-Usiądź - rozkazał.
Poczekał, aż Jin spełni rozkaz, niepewnie opadając na brzegu łóżka. Unikał jego wzroku. Yoongi westchnął, uśmiechając się lekko.
-Jin. - Chłopak spojrzał na niego z ociąganiem. - Zamknij oczy, jeśli chcesz.
Natychmiast zacisnął powieki. Yoongi pochylił się nad nim i delikatnie wsunął dłoń w jego włosy. Były miękkie i puszyste. Jin siedział sztywno, z opuszczonymi powiekami i wyglądał tak kusząco...
Yoongi złączył ich usta w delikatnyn pocałunku. Jego wprawiona w tym dłoń masowała kark powolnymi ruchami, sukcesywnie zmniejszając napięcie w mięśniach. Drugą dłonią zaczął wędrówkę po jego ciele, od zagłębienia w szyi, przez okryty materiałem koszulki obojczyk, ramię aż do łokcia. Później przeniósł ją na lewego sutka, ale trącał go tylko kciukiem. Pogłębił pocałunek. Wprawił go w regularny, leniwy rytm, któremu Jin musiał się w końcu poddać. Pozwolił mu po prostu robić co chciał, więc Yoongi napierał na niego sukcesywnie, aż obaj opadli na materac.
Podparł się na dłoniach. Jin nadal miał zamknięte oczy, kiedy to zrobił, ale brak dotyku z strony Yoongiego przez dłużą chwilę wzbudził jego ciekawość. Yoongi posłał mu uśmiech. Dokładnie takiej reakcji oczekiwał.
-Mamy gościa - powiedział, oblizując wargę. Od pocałunku zaschło mu w gardle. Przełknął ślinę zanim podjął temat. - Pewnie już słyszałeś, nie byli zbyt cicho.
Zaśmiał się na wspomnienie Yugyeoma goniącego walizkę po schodach i klnącego przy tym soczyście.
-Chcę, żebyś nie wychodził z pokoju, kiedy będzie w domu. Kyungsoo za każdym razem poinformuje cię, gdy będą wracać. Nie potrwa to długo.
Zaczął się podnosić. Jin obserwował go zdziwiony.
-Aha - westchnął, stojąc już przy drzwiach. - Niech ci nie przyjdzie do głowy liczyć na jego pomoc w ucieczce. To założyciel biznesu - ostrzegł go.
Jin
Zauważył Yoongiego praktycznie od razu, gdy ten wszedł do salonu. Westchnął cicho. Starał się ignorować jego obecność tak długo jak tylko był w stanie. Czyli do momentu, kiedy Yoongi przytulił się do pleców Jina. Nie spodziewał się tego. Mimowolnie starał się od niego odsunąć. Mężczyzna jednak nie chciał go puścić.
- Nic - odparł cicho ze ściśniętym gardłem. Był cały spięty. Yoongi nie mógł tego nie zauważyć, a mimo to objął go jeszcze ciaśniej. Jin zamknął oczy starając się spokojnie oddychać. Bał się powtórki sprzed 2 dni. Jednak nie czuł alkoholu od Yoongiego. Starał sobie wmówić, że w takim razie nic mu nie zrobi. Ciągle powtarzał sobie w głowie "Uspokój się. Nic nie zrobi" jak mantrę. Aż zaczęło działać. Powoli był w stanie się rozluźnić. Choć trochę. W końcu jednak Yoongi przerwał ciszę psując cały spokój jaki udało się Jinowi uzyskać. Nie mógł powstrzymać skojarzenia z... tamtą sytuacją. Ledwo zauważył lekki pocałunek złożony przez Yoongiego. Myśli Jina kręciły się wokół czego innego.
Gdy Yoongi zniknął z pola widzenia Jin objął się ramionami. Zrobiło mu się nieprzyjemnie zimno. W końcu wrócił do pokoju. Na biurku leżał jego szkicownik. Całkowicie o nim zapomniał. Wziął go do ręki i jeszcze raz przyjrzał się rysunkowi, który stworzył. Czuł do niego niechęć. Całkowicie bezsensowną, nawet biorąc pod uwagę wybryki jego podświadomości. Rzucił szkicownik na biurko, obok wcześniejszego rysunku. Ten też stracił swój urok. Jin odwrócił się, nie mogąc na to wszystko patrzeć. W tym momencie pewnie nawet jego ulubiony obraz przestał by mu się podobać. Westchnął cicho. Gdzieś z zakamarków umysłu znów wypływał niepokój. Usiadł na parapecie i podciągnął kolana pod brodę. Jin zadrżał od nieprzyjemnych wspomnień. To wszystko było takie obrzydliwe i takie bolesne. Najbardziej bał się tego bólu. Gdyby nie to mógłby to znieść. Jakoś.
Nie miał pojęcia ile czasu minęło kiedy usłyszał hałas na korytarzu. Po ostatnim zajściu z Taehyungiem chyba nie był ciekawy co się dzieje. Zignorował ten harmider i zajął swoje myśli czymś neutralnym, by nie martwić się zbytnio zbliżającym się wieczorem. Choć i tak zaczynał się coraz bardziej denerwować. Im dłużej na niego czekał tym mniej potrafił się opanować.
Aż w końcu pojawił się w jego pokoju. Jin zsunął się z parapetu stając niepewnie na nogach. Wpatrywał się przerażony w zbliżającego się Yoongiego. Drgnął gdy dotknął jego twarzy. Momentalnie zacisnął oczy. Bał się. Gdy przyszło co do czego bał się jak diabli. Bliskość Yoongiego go przytłaczała. Ciężko mu się oddychało. Zacisnął dłonie na parapecie. Po chwili Yoongi odsunął się i kazał mu usiąść. Jin zrobił to na miękkich nogach. Wzrok miał wbity w kolana. Usłyszał swoje imię, ale nie zareagował. Dopiero przedłużająca się cisza zmusiła go by spojrzeć na Yoongiego.
Jego uśmiech kompletnie nie pasował do sytuacji. Nie rzucił się na niego jak ostatnim razem. Jin nie wiedział, co o tym myśleć. Wbrew pozorom wcale go to nie uspokoiło. Gdy Yoongi zasugerował Jinowi zamknięcie oczu, zrobił to od razu. Dłonie miał kurczowo zaciśnięte na pościeli, chcąc powstrzymać drżenie. Chwilę potem poczuł jak Yoongi wplątuje dłoń w jego włosy. Delikatnie. Mimo to Jin ledwo powstrzymał odruch ucieczki przed jego dotykiem. Zamknięte oczy sprawiały, że nie miał pojęcia co planuje Yoongi. Dlatego nie był przygotowany na jego pocałunek. Gdy usta Yoongiego dotknęły jego warg nawet nie drgnął. Był zbyt zdezorientowany. Yoongi nie przerywał pocałunku, a Jin coraz bardziej mu ulegał. Znowu czuł się tak samo bezsilny, jak ostatnio. Niezdolny do sprzeciwienia się. Mężczyzna napierał na niego, aż wylądował na plecach.
Wtedy wszystko ustało. Usta Yoongiego zniknęły, tak samo jak jego dłonie. Jin ciągle zaciskał powieki obawiając się tego co miało się stać. Ale nie działo się nic. Powoli otworzył oczy i napotkał spojrzenie uśmiechniętego Yoongiego. Ten jak gdyby nigdy nic poinformował go o gościach. Dodatkowo nakazał nie pokazywać się im na oczy. Jin skinął głową. Sam wolał unikać napotkania kogokolwiek obcego. Nie potrzebował dodatkowego ryzyka, że spotka go coś gorszego od tego co miał teraz. Nagle Yoongi wstał i skierował się do drzwi. Jin od razu się podniósł znów siadając na brzegu łóżka i spuszczając jednak wzroku z Yoongiego. Był zaskoczony, że to już wszystko. Przez cały czas spodziewał się, że mężczyzna znów go zgwałci. Dlatego był taki przerażony. Tymczasem nic takiego się nie stało. Odwrócił wzrok speszony.
O ucieczce nawet nie myślał. Możliwe konsekwencje, gdyby mu się nie udało, go odstraszały. Na wspomnienie broni w dłoniach Yoongiego nieprzyjemny dreszcz przebiegał po ciele Jina. Kolejny raz tylko skinął głową.
SUGA
To co działo się w pracy, biegło dla Yoongiego jakby osobnym torem. Mężczyzna miał wrażenie, że prowadzi dwa osobne życia. Za każdym razem, kiedy przychodził do domu starał się zostawić pracę za progiem i pozwolić sobie na odstresowanie w pewnej sypialni na pierwszym piętrze. Tymczasem ostatnio sprawdzało się to coraz mniej skutecznie, a odkąd zamieszkał z nimi Namjoon stało się niemal niemożliwe.
Praca weszła mu z buciorami na dywan przed kominkiem i Yoongi czuł jak uchodzą z niego wszystkie siły.
Namjoon mu pomagał, ale też nie dawał wytchnienia, planując, organizując i analizując każdy najmniejszy aspekt jego biznesu.
Jego pracownicy mieli dwa razy więcej roboty, zmuszeni przygotowywać raporty, zestawienia, bilanse, a oprócz tego zajmować się bieżącymi sprawami. Wiedząc jak sam się czuje obiecał sobie, że przypomni mu się to wszystko przy ustalaniu premii uznaniowej na koniec miesiąca.
Dlatego co wieczór, pomimo braku sił na cokolwiek, stawał pod drzwiami wspomnianego pokoju na piętrze z zamiarem zrelaksowania się, choć odrobinę.
Dopiero będąc za drzwiami poczuł, że część ciężaru spłynęła z jego ramion.
Od kilku dni przychodził do Jina i poprzestawał na delikatnych pieszczotach. To nie było do końca w jego stylu, ale znał się na temacie wystarczająco, żeby wiedzieć czym prędzej podejdzie chłopaka.
Jin siedział na łóżku. Prawdopodobnie czekał na niego. Całe jego ciało wyrażało postawę "zrób co musisz i pozwól mi zostać samemu" chociaż był już nieco bardziej rozluźniony niż jeszcze kilka dni temu.
Yoongi usiadł obok niego i spojrzał na książkę, którą przeglądał chłopak.
-Skąd ją masz? - zapytał.
Nie sądził by w jego biblioteczce znalazł coś takiego i był ciekaw czy chłopak odważył się poprosić Kyungsoo o zakup. Poczuł lekkie ukłucie zazdrości na myśl, że Jin poprosił o to Kyungsoo, a nie jego.
JIN
Kolejne dni mijały według jednego schematu. Jin wychodził z pokoju dopiero koło 11-12 kiedy był pewien, że dom opustoszał. Jadł śniadanie i zajmował się sobą. Do pokoju wracał, gdy dostawał informację od Kyungsoo, że goście wracają. Wieczorem przychodził do niego Yoongi. Z początku nie potrafił się pozbyć obaw przed wizytami Yoongiego, ale w końcu powoli się przekonywał, że ten nie ma zamiaru znów go skrzywdzić. Mężczyzna ani razu nie posunął się dalej niż lekkie pieszczoty, które Jin był w stanie znieść. Dalej dotyk drugiego mężczyzny był dla niego dziwny i odpychający, ale w pewien sposób zaczynał się przyzwyczajać.
Kiedy kolejnego wieczoru Yoongi wszedł do jego pokoju, Jin właśnie przeglądał książkę, siedząc na łóżku. Nawet nie zaczynał jej czytać, wiedząc, że i tak musiałby przerwać, gdy Yoongi przyjdzie. A bez wątpienia by go wciągnęła. Koncepcja piękna w sztuce była naprawdę ciekawym zagadnieniem.
Mężczyzna przysiadł się do niego i Jin niechętnie zamknął książkę.
- Poprosiłem o nią Kyungsoo.
Przekonywał się do tego parę dni. Dopiero wczoraj zebrał się na odwagę, mówiąc sobie, że przecież nic się nie stanie jak się tylko zapyta. No i też nic się nie stało. Dostał ją dzisiaj, przy okazji poinformowania, że powinien wrócić do pokoju. Odłożył ją na szafkę i czekał, aż Yoongi zabierze się za to po co przyszedł, by mógł jak najszybciej zostać sam.
SUGA
Całe przedpołudnie zastanawiał się czy to jest dobry na to moment i dopiero po lunchu, na którym Namjoon wypomniał mu, że jest nieobecny, zdołał się w pełni skupić na pracy.
Postanowił wybadać sprawę i podjąć decyzję już w trakcie rozmowy.
Jin odłożył książkę.
-Cieszę się, że masz się czym zająć. Ale następnym razem przyjdź z tym do mnie.
Powiedział to, odgarniając mu grzywkę lecącą na oczy. Wstał i wyciągnął z kieszeni czarną chustę. Przestał się uśmiechać. Obserwował uważnie każdą najdrobniejszą reakcję Jina. Gdy chłopak zorientował się co zamierza, w pierwszym odruchu chciał się bronić. To tylko utwierdziło Yoongiego w przekonaniu, że jest gotowy. Jin zaczynał się czuć bardziej komfortowo w jego towarzystwie, naturalnie reagując na to co robił Yoongi.
Teraz też odchylił się, uciekając przed przepaską. Yoongi zawiązał mu materiał na oczach i musnął dłonią policzek. Kiedy patrzył na niego, takiego bezradnego, jego serce przyspieszało. Zacisnął usta w wąską linię, powstrzymując się od pocałowawania chłopaka. Jego strach tylko go nakręcał.
Dotknął kciukiem jego szyi tuż za uchem i powiódł nim w dół do obojczyka. Odsunął się na sekundę, by po chwili położyć obie dłonie na biodrach. Pochylał się nad nim, ich twarze dzieliło kilka centymetrów. Oblizał usta, ale nadal nie dotknął jego ust. Całą swoją uwagę skupił na dłoniach, które właśnie pozbawiały go koszulki. Powoli unosił materiał w górę. Nie robił żadnych gwałtownych ruchów.
-Podnieś ręce - szepnął mu do ucha, w myślach odnotowując porażkę w momencie, w którym stracił na moment kontrolę nad sobą i dotknął płatek ucha wargami.
Zdjął z niego koszulkę. Jin miał idealne ciało. Yoongi nie czekając zaczął dotykać jasnej skóry opuszkami palców.
-Połóż się - powiedział i odchrząknął, próbując pozbyć się chrypki. Zaschło mu w gardle. Naparł dłonią na jego klatkę piersiową, pomagając mu w decyzji.
Kiedy Jin już leżał, Yoongi zawisł nad nim z uśmiechem na ustach, znów walcząc z ochotą złożenia na jego pełnych ustach namiętnego pocałunku. W zamian dotykał go, próbując poznać każdy centymetr jego ciała. Uczył się reakcji chłopaka, odkrywał wrażliwe miejsca, na dotyk których jego ciało odskakiwało jak oparzone. Czasem z jego ust wyrywał się cichy jęk i Yoongi musiał się mocno kontrolować, żeby nie zaspokoić swoich własnych potrzeb tu i teraz.
-Cieszę się, że cię zabrałem - powiedział. - Ty też powinieneś. Kto wie do kogo byś trafił.
Po raz ostatni dotknął jego policzka. Pochylił się i jego ciało przylgnęło do ciała Jina. Nie było możliwości, żeby chłopak nie wyczuł twardej męskości Yoongiego na swoim udzie.
-Gdy wyjdę schowaj opaskę w drugiej szufladzie szafki nocnej - szepnął mu prosto do ucha. Tym razem trzymał usta daleko.
Zamknął się we własnym pokoju i od razu przeszedł do łazienki, ściągając po drodze ubrania. Wszedł pod prysznic. Odkręcił gorącą wodę i zamknął oczy, pozwalając jej spływać po całym ciele.
Pod powiekami zobaczył Jina leżącego na pościeli, z opaską na oczach. Oczami wyobraźni widział go nagiego, jęczącego w rytm jego pchnięć.
Sięgnął dłonią do członka, łamiąc tym samym swoją własną zasadę.
JIN
Gdy Yoongi wstał Jin skupił na nim swoją uwagę. Jego wzrok przykuła czarna chusta w dłoniach Yoongiego. Spojrzał na niego i już wiedział, że to co mężczyzna planował nie spodoba się Jinowi.
Odsunął się od niego. Znów czuł to nieprzyjemne ściskanie w gardle. Starał się uciec przed chustą, ale Yoongi był uparty. W całkowitych ciemnościach jego niepokój znów zaczął się budzić. Nie mógł obserwować Yoongiego i nie wiedział co chciał zrobić. Starał się nie myśleć o tym, a jedynie zaufać, że ciągle nie miał zamiaru go skrzywdzić.
Jin zacisnął dłonie na pościeli, kiedy palce Yoongiego zaczęły delikatnie zjeżdżać po jego szyi. Z opaską na oczach każdy dotyk był niespodziewany. Wytężał wszystkie inne zmysły, by spróbować przewidzieć co się stanie za chwilę. Ale z marnymi skutkami.
Ręce z jego barków zniknęły, by zaraz pojawić się na biodrach. Zaczęły się podnosić podwijając bluzkę. Momentalnie zesztywniał. Dopiero słysząc cichy szept i usta Yoongiego muskające jego ucho zorientował się jak blisko był mężczyzna. Chciał odruchowo się od niego odsunąć, jednak ręce Yoongiego trzymały go w miejscu. Nie miał wyjścia. Uniósł ramiona powodując, że został pozbawiony koszulki.
Od razu poczuł na sobie dłonie Yoongiego, które zmusiły go, by położył się. Jego dotyk był tak intensywny. Jin czuł najlżejsze muśnięcia palców Yoongiego. Nie był w stanie powstrzymać dreszczy, które wywoływały.
To było złe, że Yoongi uczył się jak doprowadzić Jina do stanu, w którym przestawał jasno myśleć. Gdy jego umysł krzyczał, że to złe, okropne, obrzydliwe, ciało drżało z przyjemności. Odruchy kazały mu uciekać od dotyku, a ciało nie miało nic przeciwko niemu. Wydawał z siebie ciche jęki, kiedy Yoongi odnalazł jakieś wyjątkowo wrażliwe miejsce. Gdyby mężczyzna ciągnął to jeszcze przez jakiś czas Jin prawdopodobnie podnieciłby się.
Jin wolał się nie zastanawiać na słowami Yoongiego. Wiedział, że miał on możliwości by zrobić z Jinem co chce, a jednak starał się podchodzić do niego powoli. Zauważył to dopiero po paru dniach, kiedy przestał być tak bardzo przerażony jego obecnością, a teraz, kiedy Yoongi wyszedł mimo swojego pobudzenia i prawdopodobnie wielkiej chęci by użyć go do ulżenia sobie, Jin miał niezbity dowód.
Lekko drżącymi dłońmi zdjął opaskę i wrzucił ją tam, gdzie miała leżeć.
~
nie zapomnijcie dać znać czy się podobało ;) każdy komentarz jest jak miód na nasze uszy i oczy <3