PRZEPRASZAM za przerwę. To tylko moja wina, skleroza, obowiązki, może lenistwo... czy raczej wszystkiego po trochu...
Wynagrodzę to naszym czytelnikom, obiecuję~ ♡
Wynagrodzę to naszym czytelnikom, obiecuję~ ♡
Sadame
JIN
Jin czuł się trochę niezręcznie, gdy Yoongi tak po prostu wyszedł, kompletnie go ignorując. Chłopak zastanawiał się czy zrobił coś nie tak. Westchnął cicho i położył się z powrotem. Stwierdził, że nie będzie się tym przejmować. Wystarczyło, że denerwował się wizją zapowiedzianego wieczoru. Na samą myśl żołądek podchodził mu do gardła. Schował twarz w dłonie i zaczął oddychać głęboko, by się nie zrzygać. Tak bardzo nie chciał by Yoongi go dotykał. Wiedział, że użalał się nad sobą, ale nie potrafił inaczej. Był słaby i nie był w stanie tego zmienić. Zwinał się w kulkę. Liczył, że może jednak Yoongi odpuści sobie dzisiaj. Leżał tak bezczynnie dopóki ktoś po niego nie przyszedł. Pierwszy raz widział tego mężczyznę. Wiadomość, którą przyniósł sprawiła, że nieprzyjemny dreszcz przebiegł po jego plecach. Przymknął oczy chcąc uspokoić rosnącą w nim panikę. Sam się nakręcał mimo, że tak naprawdę nawet nie wiedział po co go tam wzywa. Wreszcie wstał i ruszył w kierunku swojego pokoju. Im był bliżej celu tym jego dłonie bardziej się trzęsły. Wszedł do środka. Od razu został pchnięty na łóżko i pozbawiony dolnych części garderoby. Jin wyczuł od niego alkohol. To nie mogło się dla niego dobrze skończyć. Jin starał się go od siebie trochę nieporadnie odepchnąć. Jednak w tym momencie chłopak bał się Yoongiego. Bał się mu sprzeciwić.
SUGA
Nie bardzo kontrolował co się dzieje. Czuł, że whiskey uderzyła mu do głowy i wiedział, gdzieś w głębi podświadomości, że nie powinien załatwiać tego w ten sposób. Ale stres z całego tygodnia w końcu znalazł sobie furtę i wylewał się z niego niepowstrzymywaną falą. Zawsze tak robił. Upijał się, a później wchodził do tego pokoju i siłą brał to, co mu się należało. Bez wyjaśnień i bez wyrzutów sumienia. Na drugi dzień kupował drogi prezent i uznawał sprawę za niebyłą.
Z tą różnicą, że poprzednicy Jina byli już do tego poniekąd przyzwyczajeni.
Jin próbował się bronić, ale Yoongi nawet tego nie zauważył. Upojony alkoholem złapał go w silnym uścisku i przycisnął do materaca. Ręce zablokował mu nad głową i sięgnął do szafki nocnej. Nie pomylił się, Jin niczego nie ruszył. Po chwili Yoongi wycisnął z tubki lubrykant i zaczął pospiesznie go rozciągać.
Jin w żadnym przypadku nie mógł być na to przygotowany. Przez pierwszych kilka chwil walczył. Szarpał się przez moment, ale widząc, że nie przynosi to żadnego efektu, odpuścił. Yoongi klnął pod nosem, pragnąc jak najszybciej znaleźć się w nim. Pożądanie, podsycane przez procenty, paliło go od środka, koncentrując się w podbrzuszu. Potarł swojego członka, rozcierając pojawiające się na czubku krople i wracając do rozpychania palcami ciasnej dziurki. Jego zdolność odbierania bodźców ograniczyła się tylko do tego punktu, znajdującego się tuż przed nim, i do jego własnego, pulsującego członka, będącego w gotowości już od dłuższej chwili. Nie rozpraszając niczym swojej uwagi obserwował spod półprzymkniętych powiek jak trzeci palec wchodzi gładko aż po nasadę i w końcu Yoongi zastąpił palce swoim członkiem.
Z trudem wepchnął główkę i zacisnął powieki czując jak kręci mu się w głowie. Wchodził w niego powoli, rozciągając słodką torturę w czasie. Wbił paznokcie w skórę, trzymając dłońmi za biodra chłopaka. Jin płakał w poduszkę, ale Yoongi tego nie widział, zamroczony alkoholem i pożądaniem. Kiedy wszedł w niego cały, westchnął ochryple, dając upust zalewającej go rozkoszy.
Z tą różnicą, że poprzednicy Jina byli już do tego poniekąd przyzwyczajeni.
Jin próbował się bronić, ale Yoongi nawet tego nie zauważył. Upojony alkoholem złapał go w silnym uścisku i przycisnął do materaca. Ręce zablokował mu nad głową i sięgnął do szafki nocnej. Nie pomylił się, Jin niczego nie ruszył. Po chwili Yoongi wycisnął z tubki lubrykant i zaczął pospiesznie go rozciągać.
Jin w żadnym przypadku nie mógł być na to przygotowany. Przez pierwszych kilka chwil walczył. Szarpał się przez moment, ale widząc, że nie przynosi to żadnego efektu, odpuścił. Yoongi klnął pod nosem, pragnąc jak najszybciej znaleźć się w nim. Pożądanie, podsycane przez procenty, paliło go od środka, koncentrując się w podbrzuszu. Potarł swojego członka, rozcierając pojawiające się na czubku krople i wracając do rozpychania palcami ciasnej dziurki. Jego zdolność odbierania bodźców ograniczyła się tylko do tego punktu, znajdującego się tuż przed nim, i do jego własnego, pulsującego członka, będącego w gotowości już od dłuższej chwili. Nie rozpraszając niczym swojej uwagi obserwował spod półprzymkniętych powiek jak trzeci palec wchodzi gładko aż po nasadę i w końcu Yoongi zastąpił palce swoim członkiem.
Z trudem wepchnął główkę i zacisnął powieki czując jak kręci mu się w głowie. Wchodził w niego powoli, rozciągając słodką torturę w czasie. Wbił paznokcie w skórę, trzymając dłońmi za biodra chłopaka. Jin płakał w poduszkę, ale Yoongi tego nie widział, zamroczony alkoholem i pożądaniem. Kiedy wszedł w niego cały, westchnął ochryple, dając upust zalewającej go rozkoszy.
JIN
Jin nie miał już szans, gdy Yoongi unieruchomił jego ręce. Jednak jeszcze próbował. Po chwili poczuł wsuwający się w niego palec.
- Nie... zostaw... proszę - szarpnał się mocniej, chcąc uciec od niego. Ale Yoongi zdawał się nawet nie zauważać jego protestów. To nie było dla niego przyjemne. Wraz z kolejnymi palcami bolało coraz bardziej. Po jego policzkach popłynęły łzy. Nie ważne co robił, Yoongi był zbyt skoncentrowany na tym by dostać to czego chce. Mężczyzna w końcu puścił jego ramiona, jednak Jin nawet się nie ruszył. Jego opór był bezsensowny. Yoongi i tak to zrobi, czy Jin tego chciał czy nie. Nagle place zostały zastąpione członkiem Yoongiego. Mimo, że chłopak był cały spięty mężczyzna powoli i uparcie się w niego wsuwał sprawiając mu niewyobrażalny ból.
- Boli... - zaszlochal w poduszkę, zaciskając mocno oczy. Nie potrafił się rozluźnić, każdy ruch sprawiał mu ból. To było jak tortury. Zacisnął pięści na włosach, ciągnąc się za nie. Jedyne czego pragnął w tym momencie to wybudzić się z tego koszmaru.
- Nie... zostaw... proszę - szarpnał się mocniej, chcąc uciec od niego. Ale Yoongi zdawał się nawet nie zauważać jego protestów. To nie było dla niego przyjemne. Wraz z kolejnymi palcami bolało coraz bardziej. Po jego policzkach popłynęły łzy. Nie ważne co robił, Yoongi był zbyt skoncentrowany na tym by dostać to czego chce. Mężczyzna w końcu puścił jego ramiona, jednak Jin nawet się nie ruszył. Jego opór był bezsensowny. Yoongi i tak to zrobi, czy Jin tego chciał czy nie. Nagle place zostały zastąpione członkiem Yoongiego. Mimo, że chłopak był cały spięty mężczyzna powoli i uparcie się w niego wsuwał sprawiając mu niewyobrażalny ból.
- Boli... - zaszlochal w poduszkę, zaciskając mocno oczy. Nie potrafił się rozluźnić, każdy ruch sprawiał mu ból. To było jak tortury. Zacisnął pięści na włosach, ciągnąc się za nie. Jedyne czego pragnął w tym momencie to wybudzić się z tego koszmaru.
SUGA
Yoongi był pijany i nie powstrzymywał się zbytnio. Nie zwracając uwagi na ból który mu sprawiał poruszał się w Jinie coraz szybciej i szybciej. Doszedł szybko i opadł na niego, sapiąc. Przewrócił się na plecy i zasnął tuż obok niego.
Otworzył leniwie oczy i spróbował sobie przypomnieć dlaczego spał w tym pokoju. Po chwili zaczęły do niego spływać wspomnienia. Podniósł się, syknął cicho z bólu głowy i spojrzał na chłopaka. Leżał zwinięty w kłębek na skraju łóżka, w kokonie z kołdry i oddychał miarowo. Yoongi pochylił się nad nim, odsunął mu z twarzy kosmyk i dostrzegł zaschnięte ślady łez. Przejechał palcem po policzku, po czym wstał i przejechał ręką po twarzy, wzdychając cicho. Spojrzał na pakunki. Nie do końca tak to zaplanował. Dotknął opakowanej w papier sztalugi. Wątpił, by prezent zrekompensował Jinowi wczorajszy wieczór, ale może ulży mu trochę, jeśli będzie mógł malować. Rano tak tęsknie o tym opowiadał. Otrząsnął się z zamyślenia i wyszedł cicho zamykając za sobą drzwi. Zajrzał na dół, do pokoju gier. Barek nie był jeszcze uprzątnięty. Na blacie leżały dwie butelki po whiskey, kilka puszek piwa i wypalone do połowy cygaro. Wyszedł stamtąd bez słowa i zamknął się w swoim gabinecie. Usiadł w fotelu i zaczął się zastanawiać nad sytuacją, w jakiej się znalazł. Odgonił myśli o Jinie i skupił się na najbliższych planach.
Wyciągnął telefon z kieszeni i znalazł numer Taehyunga.
-Widzę cię się za dwie godziny w moim gabinecie, w biurze.
Rozłączył się. Wziął szybki prysznic, założył koszulę, garnitur, wsiadł w białego Hyundai Genesis coupe i wyjechał do centrum.
Wyciągnął telefon z kieszeni i znalazł numer Taehyunga.
-Widzę cię się za dwie godziny w moim gabinecie, w biurze.
Rozłączył się. Wziął szybki prysznic, założył koszulę, garnitur, wsiadł w białego Hyundai Genesis coupe i wyjechał do centrum.
JIN
Jin czuł choćby Yoongi rozrywał go od środka z każdym jego ruchem. Chłopak z trudem powstrzymywał krzyki. Jego twarz, jak i poduszka były mokre od łez. Yoongi nie miał w tym momencie żadnych zahamowań. Interesowało go tylko by zaspokoić swoje pragnienie, a to że Jin cierpiał wcale go nie obchodziło. Na szczęście dla Jina, alkohol sprawił, że Yoongi nie potrzebował wiele by osiągnąć spełnienie. Jin poczuł jedynie jak mężczyzna opada na niego. Nawet się nie poruszył, gdy Yoongi przewrócił się na plecy. Zacisnął tylko dłonie na poduszce i przycisnął do niej twarz by zagłuszyć płacz. Ból nie zmniejszył się ani odrobinę. Miał nadzieję, że Yoongi zostawi go teraz samego jednak minuty mijały a Yoongi dalej leżał obok. Spał. Jin powoli odsunął się od niego i wszedł pod kołdrę. Im dłużej po jego policzkach płynęły łzy tym mocniejsze ogarniało go otępienie. W końcu wczorajsza bezsenna noc dała Jinowi o sobie znać. Nawet nie wiedział kiedy zasnął.
Poranna pobudka nie była dla Jina zbyt przyjemna. Jego tyłek ciągle pulsował tępym bólem, a wspomnienia z wczorajszego wieczoru sprawiły, że żołądek podszedł mu do gardła. Zemdliło go. Wychylił się za krawędź łóżka i zwymiotował na podłogę. Żółć paliła go w gardło, a pusty żołądek nie przestawał się zaciskać. Podniósł się i syknął cicho. Ból się nasilił. Z totalniej bezsilności znów zbierało mu się na płacz. Jednak zacisnął mocno oczy i odetchnął głęboko, odganiajac zbierające się łzy. Wstał z łóżka. Nie czuł się w nim zbyt dobrze. Ruszył do łazienki, by zmyć z siebie pozostałości po wieczorze. Musiał się chyba do tego przyzwyczaić. Jednak nie wiedział czy da radę. I czy tego chce. Po dość długiej kąpieli i założeniu świeżych ubrań zabrał się za sprzątanie tego co zostawił na podłodze wcześniej. Robił to pospiesznie. Chciał jak najszybciej stamtąd wyjść. Dopiero wtedy, przypadkiem zauważył stos pakunków pod ścianą. Były dość duże. Jeden z nich przypominał coś Jinowi. Chłopak podszedł do niego i odsunął papier. Jego oczom ukazał się fragment sztalugi. Zamarł zaskoczony. Spojrzał na pozostałe pakunki i też je odpakował. Były tam farby, pędzle, podobrazia, szkicowniki, ołówki, kredki. Wszystko czego potrzebował by móc znów malować. To wszystko musiało kosztować fortunę. Jin gapił się na to wszystko kompletnie tego rozumiejąc. Yoongi naprawdę mu to wszystko kupił? Rozpakował wszystko do końca i odrzucił papier na bok. Uśmiechnął się smutno. Przeniósł wszystkie przybory na biurko i zaczął je przeglądać. Przez moment czuł coś zbliżonego do wdzięczności. Był to gest dobrej woli Yoongiego, jednak dla Jina, w świetle wczorajszych wydarzeń, kompletnie stracił na wartości. Naprawdę chciałby się cieszyć z tego prezentu. Niestety nie potrafił. Yoongi kompletnie zniszczył fundamenty zaufania które udało mu się w Jinie utworzyć. Chłopak nie sądził by mógł je odtworzyć w jakikolwiek sposób. Jin zabrał ołówek i niewielki szkicownik i wszyszedł z pokoju. To pomieszczenie nie pozwalało mu pozbyć się nieprzyjemnych myśli. Ruszył do oranżerii. Położył się na brzuchu na szezlągu. Wolał nawet nie próbować siadać. Szkicownik miał przed sobą. Nim zaczął rysować zapatrzył się na pustą kartkę. Pierwszy raz nie wiedział od czego zacząć. W końcu powoli stawiał pierwsze kreski. Im dłużej rysował tym bardziej coś ściskało go w klatce, a w oczach zbierały się łzy. Spędził w tym miejscu około tygodnia całkowicie sam. Został porwany, zgwałcony i pozbawiony jakiejkolwiek przyszłości. Jedyne czego chciał to kogoś kto nie pozwoliłby mu rozpaść się do końca. Teraz wiedział, że malarstwo, coś co naprawdę kochał, nie pomoże mu w tym. Odłożył ołówek i zwinął się w kłębek, płacząc cicho.
No. Tego.
A teraz niespodzianka, kolejny wpis już w piątek wieczór. W ramach rekompensaty i bo długi weekend (:
A teraz niespodzianka, kolejny wpis już w piątek wieczór. W ramach rekompensaty i bo długi weekend (:
Sumyeon, Sadame i Sayo
Aaaaaj.. To się porobiło, tylko niech Yoongiś nie zgwałci Sekosia za rozpakowanie rzeczy!
OdpowiedzUsuńAaaaaj.. To się porobiło, tylko niech Yoongiś nie zgwałci Sekosia za rozpakowanie rzeczy!
OdpowiedzUsuń