SUGA
Wstał. Teraz już wszyscy stali, spięci, wrażliwi na każdy gest, każdy ruch.
Oblał go zimny pot. Przez moment naiwnie przeszło mu przez myśl, że może coś poszło nie tak, może Jongin wskazał Jaemina. To było głupie.
Nie miał złudzeń. Racjonalnie rzecz biorąc powinien się zgodzić. Racjonalnie rzecz biorąc miał dwie opcje. Zgodzić się, albo wszcząć bójkę, którą przypłacą życiem. Życiem Jungkooka. Jongin osobiście strzeli mu w głowę, jeżeli nie dostanie czego chciał. Wtedy... wtedy tak zrobił.
Przez głowę przewijały mu się kolejne możliwe scenariusze. Patrzył na Jongina z czystą, nieskrywaną furią. Taehyung, widząc w jego milczeniu przyzwolenie na żądanie Jongina, postanowił zadecydować sam.
To była chwila, mgnienie oka. Obraził Jongina. Jeden z jego ludzi wyciągnął spluwę. Taehyung wyciągnął swojego colta i jeszcze zanim wycelował w gościa, był na celowniku kolejnego osiłka.
Jego przyjaciel obrał na cel Jongina. W konsekwencji Yoongi znalazł się na muszce człowieka po jego lewej, tego od rękawiczki. Nie widział Jaemina, ale ten na pewno też stał z pistoletem w ręku. Homin puścił już Taemina i teraz trzymał broń, celując to w Jongina, to w gościa, który zaczął tę szopkę. A nie, to Taehyung ją zaczął.
Kurwa.
-Taehyung, odłóż broń.
Poczekał, a gdy ten nie reagował, odwrócił się i powtórzył z naciskiem:
-Opuść broń, Taehyung.
Wzrok Taehyunga był dla niego jak cios nożem w serce. To zabolało bardziej, niż się spodziewał. Stłumił uczucie. Nie mógł się poddać emocjom, jeśli to zrobi, nie ujdą z tego cało. Zacisnął pięści i już miał powtórzyć, ale szepnął tylko:
-Zaufaj mi.
Cicho. Tak, żeby tylko on usłyszał. Złożył mu obietnicę chociaż dobrze wiedział, że nie uzyska wyniku satysfakcjonującego TaeTae.
-Ajajajajaj... Sentymenty. Taehyung, Taehyung, Taehyung. Powinieneś wiedzieć, że nie należy mieszać pracy i przyjemności. Takie rzeczy się wtedy zdarzają. Ufam, że nie zrobisz tego więcej, w przyszłości? - Jongin zatoczył łuk dłońmi, prezentując sytuację. - Taki sposób na załatwianie spraw nie jest dla was zbyt korzystny. Twój szef na tym dużo straci.
Jongin czuł się jak ryba w wodzie. Yoongi skierował wzrok z powrotem na niego. W środku mu się gotowało. Ledwo nad sobą panował.
-Jongin.
Zwrócił się do niego po imieniu. Pierwszy raz odkąd tu wszedł. Jego strategia była może szalona, ale jedyna, na jaką było go stać w tej chwili.
-Dwóch, nie, trzech chłopców. Gratis od firmy. Najwyższa półka. Nie dostaniesz Jungkooka.
Jongin roześmiał się serdecznie. Wyglądał na szczerze rozbawionego. Yoongi wbił paznokcie w dłonie, ale to nie ostudziło jego gniewu. Jongin zrobił kilka kroków w jego stronę. Nic sobie nie robiąc z tych wszystkich ludzi celujących jeden w drugiego, ominął stolik i stanął na wprost Yoongiego. Był wyższy.
-Chcę tego chłopaka i go dostanę. Dobrze o tym wiesz - powiedział spokojnie, jakby tłumacząc dziecku nudne równanie matematyczne. Beznamiętny głos miał bardziej stanowczy skutek. Yoongi czuł presję zaciskającą się wokół jego szyi jak pętla. Bliskość Jongina pozbawiała go tlenu. Robiło mu się niedobrze, ale musiał doprowadzić to do końca.
-Nie pozwolę ci na to.
-Więc cię zabiję. I tego twojego wściekłego pieska, co tak głośno szczeka też.
Cisza wokół nich stała się gęsta. Ktoś za nim odbezpieczył pistolet.
-Nie zdążysz.
Jongin się uśmiechnął.
-Daj mi chłopaka, a nikomu włos z głowy nie spadnie.
-Spróbuj go tknąć, a zgotuję ci piekło.
-Nadszarpujesz moją cierpliwość.
-Zaryzykuję.
-Tyle jest wart? Chcesz zaryzykować własne życie dla gówniarza?
Groźba Jongina to nic w porównaniu z Taehyungiem, pomyślał. Przyjaciel, nie przyjaciel, zgotowałby mu takie tortury, że marzyłby o śmierci z rąk Jongina.
Yoongi nie odpowiedział od razu. Pozwolił mu myśleć, że się zastanawia. Że ma wątpliwości.
-Taehyung, wyjdź na zewnątrz.
Odwrócił się powoli. Każdy gwałtowny ruch w tej sytuacji skończył by się kulką w głowę. Albo w serce.
-Wyjdź. Zaczekaj przy samochodzie. Obiecuję ci, że nie pojawię się bez niego - dodał cicho.
Taehyung nie chciał się zgodzić, ale nie miał wyjścia. Był w takim stanie, że tylko pogorszyłby sprawę gdyby został choć chwilę dłużej. Poza tym, Yoongi nie chciał zapeszać, ale na razie obrana strategia działała. Kluczowy moment miał nastąpić za chwilę. Ale Taehyung musiał wyjść.
TAEHYUNG
Nie zwracał uwagi na rozkaz szefa. Dopiero z drugim upomnieniem spojrzał na niego, jednak dalej trzymał broń w górze. Yoongi kazał sobie zaufać co trochę zaskoczyło Taehyunga. Nie spodziewał się takich słów po nim. Kiedy Jongin przemówił, Taehyung z powrotem skupił na nim całą uwagę. Przeklął pod nosem.
-Zamknij się - warknął, ale już trochę ciszej. Miał już coś dodać, jednak wyprzedził go Yoongi. Próbował przedstawić mu korzystniejsze propozycje. Niestety Jongin się nie dał. Podszedł do Yoongiego. Taehyung starał się go mieć cały czas na celowniku. Kiedy padło pytanie ile Jungkook jest warty wyczekiwał odpowiedzi szefa. To co otrzymał było tylko rozkazem opuszczenia pomieszczenia.
-Chyba nie sądzisz, że go zostawię.
Po chwili zastanowienia w końcu westchnął i opuścił broń. Poczochrał swoje włosy i opuścił głowę na dół.
-A niech mu coś się stanie. To nie tylko on będzie poszkodowany - kiedy na nich spojrzał miał dziwny błysk w oczach. Włożył broń za pasek spodni. Odwrócił się na pięcie i ruszył do wyjścia. Po drodze przeszedł obok Jungkooka na tyle blisko, żeby delikatnie dotknąć jego ręki. Chciał mu przekazać, żeby się nie martwił. Nie wiedział czy słusznie.
Po opuszczeniu hotelu znalazł się na parkingu. Miał ogromną ochotę zapalić. Czuł, że wybuchnie. Niestety nie miał przy sobie papierosów. Oparł się o swoje auto. Mógł tylko czekać.
KOOK
Atmosfera w salonie zgęstniała i stała się ciężka, dusząca. Można by ją wręcz kroić nożem. Większość z obecnych trzymała w dłoniach broń gotową do strzału. Przez moment nikt nie odważył się nawet drgnąć. Przez głowę Kooka przewijały się setki myśli. Był totalnie rozdarty. Z jednej strony nie chciał by ktoś taki jak Kim Jongin go dotykał. Z drugiej, czym to się różniło od początków jego 'znajomości' z Taehyungiem... To, że Yoongi hyungnim dał mu szansę 'awansować' nie zmieniało faktu, że od początku był prywatną dziwką Taehyunga. Powinien się do tego przyzwyczaić. Pozostawał jeszcze sam Taehyung. Jungkook nawet nie przypuszczał, że mężczyzna będzie w stanie otwarcie sprzeciwić się woli Jongina i jeszcze grozić mu bronią przy jego obstawie, tylko po to by nie oddać Jungkooka w jego ręce. To tylko potęgowało niechęć Kooka do żądania Jongina. Pomimo tego totalnego śmietnika w głowie Jungkook wiedział jedno. Nie ważne jak zdecyduje Yoongi hyungnim, Kook zrobi to co mu każe. Nawet jeśli będzie to wbrew jego pragnieniom. Nie pozwoliłby sobie zaryzykować życie Taehyunga czy Hyungnima tylko dlatego, że brzydzi się Jonginem. Pełną napięcia ciszę przerwał Yoongi hyungim. Spojrzenie Jungkooka nieustannie śledziło poczynania Taehyunga. Odkąd mężczyzna wyciągnął broń Kook nie spuścił z niego wzroku. Teraz było tak samo. Przełknął z trudem ślinę, gdy Taehyung nie zareagował na rozkaz Yoongiego hyungnima, a ten powtorzył go. Serce waliło mu w piersi. Zapadła kolejna cisza, tym razem przerwana przez Jongina. Jako jedyny czuł się w tej atmosferze swobodnie. W końcu wiedział, że cokolwiek nie wyniknie z tej całej farsy, będzie na jego korzyść. Yoongi zaczął się targować o Kooka. Jego żołądek ścisnął się nieprzyjemnie. Nagle Hyungnim zamilkł. Kook ponownie wstrzymał oddech czekając na decyzję. Jednak nie otrzymał jej. Hyungnim zamiast tego kazał wyjść Taehyungowi. Jungkook spojrzał na niego z niedowierzaniem. Kook się domyślał jaki będzie finał, jeśli Taehyung wyjdzie. Ale on go tu nie zostawi prawda? Nagle jednak Taehyung opuścił broń i głowę. Wyglądał prawie na zrezygnowanego. Serce Kooka na moment stanęło. Taehyung odwrócił się i skierował w stronę drzwi. Gdy mijał Kooka, chłopak poczuł delikatne muśnięcie jego dłoni. Momentalnie poczuł jak coś boleśnie zaciska się na jego klatce piersiowej, sprawiając, że ciężko mu się oddychało. Musiał włożyć wiele wysiłku by powstrzymać chęć sięgnięcia po dłoń Taehyunga. Zacisnął pięść starając się zatrzymać narastające drżenie rąk. Obserwował go dopóki mężczyzna nie wyszedł. Potem Jungkook wpatrywał się jeszcze przez chwilę w zamknięte drzwi. Musial wziąć się w garść. Ale nie potrafił, gdy został tu sam. Wiedział, że Yoongi Hyungnim robi to nie tyle dla niego co dla Taehyunga, a jak jego tu nie było... Taehyung jeszcze nigdy nie zostawił go na żadnej akcji, w której uczestniczył. Można wręcz powiedzieć, że jego obecność dodawała mu otuchy. Bez niego Jungkookowi ciężej było panować nad rosnącą paniką. Wbił wzrok w postać Yoongiego hyungnima i czekał na swój wyrok.
SUGA
Na Jungkooka nawet nie spojrzał. Tylko by go rozproszył. Domyślał się, że chłopak był przerażony, a on właśnie pozbawił go jedynej osoby, jakiej ufał. Bo Jungkook ufał Taehyungowi, co do tego Yoongi nie miał wątpliwości pomimo ich czasem niezbyt zdrowych relacji.
Odwrócił się do Jongina, który stał nadal tuż za nim. Yoongi miał ochotę zetrzeć mu z twarzy ten wyraz zadowolenia.
-Mądra decyzja. Teraz pewnie zaczniesz się targować. To w końcu twoja specjalność. Zaczniesz od godziny czy dwóch?
Yoongi poczuł, jakby dostał w twarz.
-Jeżeli w ciągu godziny nie zejdę z nim na dół, Taehyung wróci i powystrzela nas wszystkich.
To nie był blef. Był pewien, że Taehyung tak właśnie by zrobił.
-Wyślesz człowieka, żeby go uspokoił i dasz mi dwie godziny.
-Za długo, nie nabierze się na to. Półtorej.
-Zgoda. Jednak mądry z ciebie facet. Daleko zajdziesz.
Yoongi zmrużył oczy.
-Ale ten twój piesek... - Położył mu dłoń na ramieniu, jakby udzielał poufnej rady. - Zapanuj nad nim, albo pociągnie cię na dno. - Jongin przeniósł wzrok na Jungkooka. - Czekam w sypialni. Pospieszcie się, czas mija.
Oddalił się, a jego ludzie wycofali się wgłąb pomieszczenia. Yoongi skinieniem głowy polecił swoim to samo, więc Jaemin złapał Homina za łokieć i pociągnął za sobą w przeciwny kąt salonu. W końcu Yoongi spojrzał na Jungkooka. Dzieliła ich sofa. Yoongi obszedł ją z jednej strony i kiwnął palcem. Jungkook podszedł chwiejnym krokiem.
Yoongi zacisnął usta w cienką linię i spojrzał mu w oczy. Nie mógł go teraz żałować. Musiał mu dać siłę by to przetrwał. Jego spojrzenie było więc twarde jak stal i zimne jak lód.
-Zrób swoje i będzie po wszystkim.
Gdy Jungkook w końcu się ruszył, Yoongi chciał dodać coś jeszcze, ale nic co przychodziło mu na myśl nie miało w tej chwili znaczenia.
Pozwolił mu odejść w stronę sypialni, w której zniknął Jongin. Opadł na sofę. Odchylił głowę i zasłonił oczy wierzchem dłoni. Najchętniej rozwalił by pierwszą rzecz albo osobę, która mu się nawinie. Adrenalina buzowała w jego żyłach i nie potrafił się opanować. Przycisnął dłoń do twarzy, żeby nie było widać jak się trzęsie.
Taehyung go zabije.
Nie miał pojęcia jak sobie z nim poradzi, nie potrafił o tym myśleć. Zajmie się tym później. Cel się nie zmienił. Wyjść z tego hotelu żywym. Teraz zrozumiał, gdzie popełnił pierwszy błąd. Nie przy negocjacjach. Popełnił go w momencie, w którym źle zinterpretował informacje od Changjina.
Wygląda jakby planowali coś większego. Jongin od początku zamierzał odstawić szopkę. Powinien był się domyślić, że Jungkook przyciągnie jego uwagę. Był w jego typie. Ale jemu nawet to nie przeszło przez myśl. Był skończonym idiotą. Rutyna przeżarła mu mózg. Pora chyba iść na emeryturę. Na pewno znajdzie się w Seulu jakiś ładny, cichy cmentarz na zwieńczenie jego żałosnego żywota.
Okej, panikował. W ten sposób trafi tam prędzej niż by chciał.
Odsunął wszystkie zbędne myśli na bok, oczyścił umysł i rozejrzał się wokół, analitycznym wzrokiem przyglądając się każdemu obecnemu w pomieszczeniu. Hyukjae był wyraźnie speszony. Yoongi utkwił w nim stalowe spojrzenie. Mężczyzna uciekał wzrokiem. Zapewne najchętniej dawno już by wyszedł z dzieciakiem, bez względu na warunki. Na miejscu Jongina, mając takiego właściciela hostclubu też wtrącił by się do transakcji.
Nie pozostało mu nic innego jak tylko czekać.
KOOK
Jungkook zdał sobie sprawę, że nawet nie zdziwił się zbytnio dalszym przebiegiem rozmowy pomiędzy Yoongim a Jonginem. Podświadomie czuł, że tak się to skończy, gdy tylko Taehyung opuścił pokój. Gapił się pustym wzrokiem w podłogę obok miejsca gdzie stał jego szef. Półtorej godziny. Powinien się cieszyć, że to nie cała noc, ale nie potrafił. Gdy Jongin odszedł informując, że czeka w sypialni Kook uniósł głowę podążając za nim wzrokiem. Rozpacz wręcz paliła go w gardło. W jego głowie znów pojawił się obraz zrezygnowanego Taehyunga. Zabolało go to bardziej niż sądził, że mogłoby. W tym momencie tak bardzo nienawidził Jongina. Yoongi przywołał go do siebie. Był mu wdzięczny, że nie próbował go pocieszać ani nic w tym stylu. Powiedział jedynie to co Kook już sam wiedział. Musiał 'zrobić swoje'. Innego wyjścia nie miał. Ale coraz mocniej ściskało go w dołku. Należał do Taehyunga i tylko on powinien móc go dotykać. Kook uświadomił sobie, że nie chciał by ktokolwiek inny to robił. Ta świadomość sprawiła mu jeszcze więcej bólu. Nie chciał go zawieść. Ale teraz takie rozmyślania nie sensu. Jeśli chciał by przeżyli musiał to zrobić. Gdy uznał, że Yoongi nie miał nic więcej do powiedzenia, skierował się na górę. Przed drzwiami sypialni lekko się zawahał. Jego gardło było ściśnięte. Tak samo jak żołądek. Wziął głęboki oddech i w końcu wszedł do środka.
Chyba nam się kończy zapas xDDD pamiętamy o YoonJinie, też za nim tęsknimy, ale... no... jeszcze nie teraz^^
Sadame, Sumyeon i Sayo
Nieee ~~ ;___;
OdpowiedzUsuńJak mogłyścje oddać Jonginowi biednego Kooka ? :'((
Aż się poplakalam xDD
Jeju, mam nadzieję, że mimo wszystko będzie dobrze ;w;
Tak, Yoonjin ! Czekam cierpliwe, aż się pojawi :33
Życzę weny i czekam na kolejny rozdział !~~
Ahh... My też bolejemy nad Ciastkiem ;_; *wyciąga paczkę chusteczek i się nią dzieli*
UsuńAle to jest Jongin... Jak raz się na coś uprze to nie ma popuść :/
Myślę, że kolejny rozdział rozwieje wszelkie wątpliwości :)
I dziękujemy za komentarze!~
To miłe widywać te same "twarze" co tydzień ~
Biedny Kooki :'( mam nadzieję że Jongin go nie zrobi mu jakiejś większe krzywdy :'(
OdpowiedzUsuńNo i oczywiście czekam na Yoonjina, bardzo za nimi tęsknię...
Taaaak, Yoonjin, Yoonjin.... jeszcze nie teraz, ale jest już bliżej niż dalej, to możemy obiecać ^^
UsuńI dziękujemy za pozostawienie za sobą śladu~~ To takie motywujące ;;;;;;; <3
Sumyeon
biedny kooki ale bardzo nie moge sie doczekać kolejnej czesc, jestem tak strasznie ciekawa co tam bedzie sie dzialo; (
OdpowiedzUsuńJeszcze tylko parę dni~~ Szybko zlecą :D
UsuńDziękujemy za komentarz <3
Sumyeon