Ok, tym razem przed weekendem xD nie moja wina, że czas mam zwykle około północy^^
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze zrobić w tym tygodniu rundkę po Waszych blogach (i mean te, które śledzę^^) bo do komentowania niektórych przyznaję się bez bicia podchodzę już chyba trzeci tydzień... ale zostawię ślad. Kiedyś tego nie robiłam, ale jak się samemu pisze, to się wie ile to dla autora znaczy. Nawet krótkie "jest super, czekam na więcej"... każdy by chciał dostać elaborat, ale krótki, prosty feedback jest na wagę złota. Zawsze^^
...ale mam słowotok... szkoda, że nie moja kolej... NIECH KTOŚ POGONI SAYO, BO NIE PISZE OD 2 TYGODNI skończy nam się zapas i nie będzie weekendowych update'ów...
Sadame.
SUGA
Nagle zadzwonił telefon. Yoongi odebrał, podszedł do okna i wyciągnął z kieszeni nieodłączną papierośnicę. Zapalił papierosa i zaciągnął się.
-Powiedział coś? - rzucił beznamiętnie w słuchawkę bez zbędnych powitań.
Nastała dłuższa cisza. Yoongi westchnął i zmrużył oczy, wyraźnie niezadowolony.
-Przeszukaliście mieszkanie tego skurwysyna? - zadał kolejne pytanie.
-Sprawdźcie wszystko. Przeanalizujcie billingi, wyciągi z kont, wszystko. Jasne? Jeżeli znajdę choć poszlakę prowadzącą do Chińczyków osobiście wpakuję mu kulkę w głowę. Będzie błagał, żebym to zrobił. Upewnij się, że zrozumiał.
Po drugiej stronie ktoś znów coś mówił i w końcu Yoongi przerwał połączenie. Przez chwilę jeszcze palił patrząc przez okno na ogród.
W końcu zgasił papierosa i odwrócił się w stronę Jina. Chłopak wlepiał w niego wzrok. Podszedł do niego i wyciągnął dłoń w staroświeckim stylu, w którym mężczyzna prosił kobietę, aby mu towarzyszyła. Nie uśmiechnął się przy tym, ale po ostrym spojrzeniu sprzed chwili nie pozostał nawet ślad.
Jin
Nim Yoongi zdążył coś zrobić zadzwonił telefon. Przez chwilę przyglądał się jak ten wstaje i podchodzi do okna. Tam odpalił papierosa. Jin mimowolnie się skrzywił. Nie cierpił papierosów. Niesamowicie cuchnęły. Aż dziwne, że Jin nie wyczuł tego wcześniej. Odwrócił się by nie było, że podsłuchiwał. Jednak nie mógł się powstrzymać od słuchania. Te urywki rozmowy, które był w stanie usłyszeć, trochę go zaniepokoiły. Zastanawiał kim tak naprawdę był Yoongi. Nagle nastała cisza. Jin spojrzał na Yoongiego. Zauważył, że skończył rozmawiać. Mężczyzna podszedł do niego i wyciągnął do dłoń. Jin patrzył na nią przez moment i odwrócił wzrok. Mimo, że akurat dzisiaj Yoongi próbował sprawić by poczuł się lepiej w jego towarzystwie, Jin nie zapomniał o wczorajszym dniu. Nie wiedział czy chciał go dotknąć z własnej woli. Jin podniósł się bez jego pomocy i stanął po drugiej stronie krzesła.
SUGA
Yoongi zaczekał na Jina. Złapał chłopaka za ramię, ściskając może trochę za mocno i przysunął do siebie. Uwolnił go z uchwytu i objął ramieniem.
-Chodźmy - powiedział.
Wyprowadził go z jadalni, prowadząc wprost do kuchni. Wielka, nowoczesna, z wyspą na środku i niewielkim stolikiem barowym za oknem, kuchnia była utrzymana w idealnej czystości. Białe fronty w połączeniu z chromowanymi, metalowymi sprzętami i dodatkami podkreślały wrażenie sterylności.
-Nie jest i nigdy nie była używana, ale gdybyś był głodny, na pewno coś dla siebie znajdziesz. Kyungsoo zajmuje się zamówieniami, więc możesz go prosić o cokolwiek.
Później przeszli przez ogromny hol, minęli wielkie, półokrągłe schody prowadzące na piętro i weszli do oranżerii.
-Tutaj też możesz przychodzić, kiedy tylko masz ochotę. - Wskazał na szezląg stojący pod palmą. - Wspaniałe miejsce na wyciszenie i zebranie myśli.
Suga pokazywał mu kolejne pomieszczenia. Salkę kinową, pokój gier ze stołem bilardowym, stołem do pokera, ruletki, kręglami, bogato wyposażonym barkiem, wysokiej jakości sprzętem muzycznym i niewielkim parkietem. Później przeszli do części z basenem i jacuzzi. Mijając hol po raz kolejny Yoongi wspomniał o drzwiach, których nie otworzy, a które prowadzą do jego gabinetu. Weszli na piętro i Yoongi wyprowadził go na taras. Pokazał mu rozkład pomieszczeń, mówiąc gdzie znajdują się sypialnie dla gości i jego sypialnia, do której zamek także wymaga odcisku linii papilarnych. Na górze była także biblioteka, z której Jin mógł korzystać.
Przez cały czas, kiedy Suga go oprowadzał, jego ręka spoczywała na ramionach Jina, delikatnie, acz stanowczo nim kierując. W końcu podprowadził go pod drzwi jego pokoju.
-Masz prawie cały dom do dyspozycji, ale muszę cię przestrzec. Cały teren posiadłości jest monitorowany. Zamontowano szereg zabezpieczeń i jeszcze nikt nie zdołał uciec. Nie radzę Ci próbować, albo źle się to dla ciebie skończy. Moi ludzie nie są zbyt delikatni. - odwrócił się i odszedł. - Widzimy się wieczorem - rzucił jeszcze i zniknął za rogiem.
Jin
Na nic się zdały starania Jina by utrzymać dystans między nimi. Yoongi przybliżył go do siebie i objął ramieniem. Jin nie czuł się komfortowo będąc tak blisko mężczyzny. Był cały spięty. Yoongi zdawał się tego nie zauważać albo po prostu to ignorował. Jinowi to zdecydowanie nie poprawiło samopoczucia. Szedł z nim z pochylona głową jak na ścięcie. Ożywił się trochę bardziej gdy dotarli do oranżerii. Było tam naprawdę pięknie. Jin przeczuwał, że to tam prawdopodobnie będzie spędzać najwięcej czasu. Reszta domu niezbyt go interesowała. Jina zastanawiało tylko czy Yoongiemu nie było szkoda pieniędzy na taki dom. Z tego co zdążył zauważyć byli tu tylko we dwóch, nie licząc służby. Chwilę później zatrzymali się przed pokojem Jina. Mógł wreszcie odetchnąć, gdy mężczyzna wypuścił go z obięć. Nadal był jednak spięty. Słowa Yoongiego brzmiały trochę jak groźba. I pewnie taki też był jego zamiar. Jin wiedział, że nie dałby rady uciec i bez tego ostrzeżenia. Już miał wejść do pokoju, kiedy mężczyzna dodał na odchodnym coś przez co żołądek Jina nieprzyjemnie się zacisnął. Spojrzał w stronę Yoongiego jednak ten już zniknął za rogiem. Odetchnął głęboko chcąc się pozbyć niepokojących wizji, które nawiedziły go kiedy mężczyzna wspomniał o wieczornej wizycie. Na darmo. Niepokój znów ścisnal jego gardło tak jak pierwszego dnia gdy tu trafił. Nie cierpiał tego. Wszedł do pokoju. To mu uświadomiło, że faktycznie nie był już zamknięty. Usiadł zwyczajowo na parapecie. Jednak to poczucie większej swobody i namiastki wolności sprawiły, ze nie potrafił wysiedziec w czetech ścianach. Opuścił pokój i wybrał się na poszukiwanie oranżerii.
SUGA
Yoongi zniknął jeszcze przed południem i nie pojawił się w domu aż do późnego popołudnia.
-Kyungsoo, on gdzie jest?
Kyungsoo przywitał go lekkim ukłonem.
-W oranżerii.
Yoongi skinął głową zadowolony i kiwnął na osiłka, który czekał kilka kroków za nim. Wspięli się na piętro i Suga otworzył drzwi do pokoju Jina.
-Tutaj to zostawcie.
Poczekał aż wyjdą i przyjrzał się pakunkom. Na pierwszy rzut oka można było rozpoznać kształt. Obok stało duże pudełko opakowane kolorowym papierem i przywiązane wstążką. Yoongi zostawił wszystko na środku podłogi i zszedł na dół.
Jin siedział w oranżerii. Jego rysów twarzy nie wykrzywiał grymas, jaki towarzyszył mu, kiedy Suga był w pobliżu. Chłopak wyglądał na zrelaksowanego.
-Jak spędziłeś dzień? - zapytał rezygnując ze zwykłego powitania.
Jin
Za pierwszym razem nie trafił. Musiał się wrócić do swojego pokoju, a potem do jadalni skąd spróbował odtworzyć trasę, którą prowadził go Yoongi. Tym razem mu się udało. Wszedł do oranżerii rozglądając się dookoła. Będąc samemu jeszcze bardziej mu się tu podobało. Było cicho i spokojnie. Jin uśmiechnął się lekko. Zrobił sobie krótki spacer dookoła nim usiadł na miejscu, które wcześniej pokazał Yoongi. Zaraz potem się położył. Tak, to z pewnością będzie jego ulubione miejsce. Spędził tu cały dzień. Nawet nie zauważył, kiedy nadszedł Yoongi. Gdy usłyszał nagle jego głos drgnął wystraszony. Usiadł szybko odwracając wzrok. Wzruszył ramionami.
- Siedziałem tutaj... podoba mi się to miejsce - odparł rozglądając się dookoła byleby nie patrzeć na Yoongiego. Znowu był cały spięty. Miał nadzieję, że to jeszcze nie był ten 'wieczór' o którym wspominał Yoongi.
SUGA
Jin najwyraźniej się wystraszył, widocznie spinając całe ciało. Nie spodobało mu się to. Nie po to obchodził się z nim jak z jajkiem. Zmarszczył brwi i przygryzł lekko wargę. Robił tak zawsze, gdy będąc poddenerwowanym, tracił nad sobą kontrolę. Zignorował odpowiedź Jina i wyszedł. Skierował się w stronę pokoju gier. Wyciągnął pierwszą butelkę z brzegu barku. Szkocka paliła mu gardło. Ostatnio łatwo się denerwował, a wydarzenie z początku tygodnia tylko pogorszyło sprawę. Sporo pił. I bywał agresywny. Postanowił odreagować, upić się, a wychowanie dzieciaka zostawić sobie na później. Był już w połowie butelki, alkohol uderzał mu do głowy, a on zaczął się zastanawiać dlaczego niby się z nim tak cackał? W końcu jest pierdoloną zabawką służącą zaspokojeniu jego potrzeb. Suga nigdy nie stosował na swoich zabawkach taryfy ulgowej. To nie było w jego stylu. Nawet gdy próbował i tak wychodziło jak wychodziło. A wychodziło tak, że opuszczał tamten pokój nie mogąc znieść łkania. Ten nieznośny hałas rozbrzmiał teraz w jego głowie, więc Suga zacisnął pięść i z całej siły uderzył w stół. Zamiast się uspokoić złość tylko rozgorzała w nim dwukrotnie.
Po drodze na piętro spotkał Jongdae.
-Powiedz mu, że czekam na niego na górze - mruknął nawet nie spoglądając na ścierającego z poręczy kurz chłopaka, który miał na tyle rozumu, aby wykonać polecenie natychmiastowo.
Pokój Jina był nietknięty odkąd zniknęły z niego rzeczy osobiste poprzedniego właściciela. Nowy lokator nic w nim nie zmienił, nic nie usunął, ani nic jeszcze nie dodał. Pokój wydawał się być pusty, jakby nawet jego dusza uleciała razem z duszą tamtego chłopaka. Suga przełożył paczki na bok, powstrzymując się przed rzuceniem nimi w kąt. Czekał na Jina patrząc przez okno, a gdy ten się pojawił natychmiast popchnął go na łóżko i zaczął ściągać z niego spodnie i bokserki.
OPS. Chyba przerwę w tym miejscu... xD
Komentarze informujące, że ktoś w ogóle czyta zawsze będą mile widziane! ♡♡♡
Sadame, Sumyeon i Sayo
;*
Ohhh nie i teraz biedny Jin zostanie pewnie wykorzystany ;;; A już mialam nadzieję ze Suga będzie dla niego delikatny. Życzę weny i czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńNominowałam Cie do Liebster Award więcej info http://nomoredream-bts.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńAish! Jin spierdzielaj do łazienki, zamknij się i z niej nie wychodź.
OdpowiedzUsuńAish! Jin spierdzielaj do łazienki, zamknij się i z niej nie wychodź.
OdpowiedzUsuń