piątek, 16 października 2015

014

WE'RE BACK!
po krótkiej przerwie (dla nas czas zleciał, że ho-ho) mamy dla Was kolejną część^^
Bijemy się w pierś, ale przerwa była konieczna, musicie (MUSICIE, jasne? xD) nam wybaczyć.

W nagrodę za wytrwałość dajemy długi fragment. Kończy on pierwszy, że tak powiem, etap i zaczyna następny. Mamy nadzieję, że nadal tu jesteście i nie zostawiliście nas samych i tak będziemy pisać, bo nas to jara

Sadame, Sumyeon i Sayo

~~

SUGA

Yoongi siedział jak na szpilkach. Sekundy dłużyły mu się, jakby były minutami, a minuty godzinami. Serce mu waliło jak oszalałe, lewa noga podskakiwała nerwowo, a oczy wpatrzone miał w jeden punkt.
Był zestresowany. Co kilkanaście sekund spoglądał na zegarek mając nadzieję, że minęło więcej czasu niż myślał.
Bał się. O Jungkooka, o Taehyunga. O to, że przez ten incydent wszystko co budował przez te lata może się rozsypać w jednej chwili.
Planował. Wyjście, rozmowę z Jungkookiem, z Taehyungiem, z Namjoonem. Zemsty nie planował. Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
Żałował. Wielu rzeczy. Przede wszystkim popadnięcia w rutynę. Zaufania podwładnym, zabrania do domu tamtego dzieciaka. Dał się rozproszyć.
Z myśli wyrwał go ledwie słyszalny dźwięk przypominający echo orgazmu. Zmarszczył brwi, próbując wychwycić coś więcej, ale w całym pomieszczeniu panowała nienaturalna cisza. Jakby każdy nasłuchiwał.
Zerknął na zegarek. Minuta po czasie.
Wstał gwałtownie, zwracając na siebie uwagę innych.
-Szefie?
Spojrzał na Homina.
-Idę po niego - rzucił. - Zbieramy się.
Nie spieszył się. Nogi nie chciały go słuchać. Szedł sztywno, stawiając jedną stopę za drugą. Dłoń spoczywała na schowanym przy pasku browningu.
Stanął przed drzwiami. Uniósł dłoń i uderzył trzy razy pięścią o drewno.
Cisza.
Powtórzył uderzenia, nieco bardziej nerwowo.
Cisza.
Już zamierzał sięgać po klamkę, kiedy drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Jongin. Lekko przyspieszony oddech i błyszcząca od potu skóra były jedynymi oznakami tego, co zrobił. Minął Yoongiego, uśmiechając się nonszalancko.
Yoongi zacisnął usta, ale nic nie powiedział. Odepchnął drzwi, aż łupnęło, kiedy odbiły się od ściany. Jego wzrok przeszukał cały pokój.
Jungkook stał obok łóżka i patrzył na niego. Nic nie mówił, tylko patrzył.
W końcu Yoongi usłyszał ciche "hyungnim".
-Wychodzimy, Jungkook.
Nie rozklejaj się, chłopcze. Jeszcze nie teraz, pomyślał.
Gdy wychodzili, Yoongi przepuścił go przodem. Zeszli ze schodów. Jongin patrzył na Jungkooka zadowolony. Yoongi położył chłopakowi dłoń na ramieniu, żeby dodać mu otuchy.
Już miał się odezwać, kiedy ciężką ciszę przerwała popowa melodyjka.
-Szefie, Taehyung dzwoni.
-Odbij go.
-Ale szefie, będzie się-
-Odbij, powiedziałem. Wynosimy się stąd.
Uśmiech Jongina jeszcze się rozszerzył.
-Yoongi, Yoongi, Yoongi. - Jongin spróbował dotknąć jego policzka. Yoongi zamachnął się, odpychając dłoń.
-Tobie też radzę zniknąć.
-Nie martw się o mnie - Jongin puścił mu oczko.
Odwrócił się do niego plecami i objął ramieniem Jungkooka. Homin i Jaemin bez słowa podążyli za nim.
-Ah. Jeszcze jedno, Yoongi. Nie próbuj zemsty. W gruncie rzeczy, jak sądzę, wyświadczyłem mu niemałą przysługę.
Zniknęli za drzwiami. Yoongi poprowadził ich do innej części hotelu, która też miała windę łączącą się z podziemnym parkingiem. Zjechali na dół nie mijając po drodze nikogo. Otworzył mu drzwi samochodu i uważnie obserwował Jungkooka, kiedy wsiadał. Nie wyglądał na bardzo poszkodowanego. To go zdziwiło.
-Jaemin, poinformuj Taehyunga, że wyszliśmy jakiś czas temu.
Przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył z piskiem opon. Jechali slalomem bocznych uliczek, omijając korki dotarli do mieszkania Taehyunga w kwadrans.

-Taehyung? - powiedział do słuchawki. - Musieliśmy się zwijać. Odstawiłem Jungkooka do domu, jest bezpieczny. Położył się - skłamał. - Tak, spotkamy się u mnie. Będę tam za jakąś chwilę.
W końcu mógł się rozluźnić. Zerknął na chłopaka.
Co on mógł sobie teraz myśleć?

Kook

Przez moment nic się nie działo. Dopiero po chwili Kook usłyszał cichy śmiech Jongina i mężczyzna odsunął się. Jungkook spojrzał na niego. Na pierwszy rzut oka był z siebie niesamowicie zadowolony. Chłopak zacisnął zęby i przeniósł się na drugą stronę łóżka, jak najdalej od Jongina. Sięgnął po mokrą chusteczkę z paczki, leżącej na szafce, i zaczął się czyścić. Potem się ubrał. Wszystko to robił mechanicznie z pustym wzrokiem wbitym w podłogę. Jedynie szukając swojej broni rozejrzał się po sypialni. Znalazł ją na jednym ze stolików. Gdy wziął ją do ręki od razu pomyślał o Taehyungu. Nie chciał się rozklejać przy Jonginie dlatego odpychał myśli o swoim hyungu. Ale teraz jakoś nie potrafił. Schował szybko broń pociągając cicho nosem. Znów odsunął się jak najdalej od Jongina, stając przy łóżku. Wtedy rozległo się pukanie. Kook się nie ruszył, a Jongin nieśpiesznie poprawiał marynarkę. Dopiero za drugim razem mężczyzna otworzył drzwi. Ze swojego miejsca Kook nie widział kto stoi za progiem. Jednak po chwili, gdy Jongin wyszedł, pukający wszedł do środka.  Był nim Yoongi hyungnim. Kook widząc go z jednej strony czuł ulgę, a z drugiej nieprzyjemne ściskanie w dołku stało się silniejsze. Bez obecności Jongina Kookowi ciężko było się powstrzymywać. 
- Hyungnim...
To zabrzmiało tak słabo. Wręcz jak błaganie, by go stąd zabrał. Jednak musiał się jeszcze powstrzymać.  Z całych sił odgonił od siebie wszystkie przygnębiające myśli i wyszedł z Yoongim z pokoju. Jak tylko znaleźli się w salonie poczuł na sobie wzrok Jongina. Nie musiał nawet podnosić wzroku, by wiedzieć, że zadowolony uśmieszek nadal gościł na jego twarzy. Na szczęście obecność hyungnima i jego dłoń leżąca na ramieniu Kooka nieco go pocieszała. Napiętą ciszę przerwał telefon. Gdy dowiedział się, że to Taehyung poczuł, jakby jakaś obręcz zacisnęła się na gardle. Pewnie był wściekły. Albo może martwił się o niego? A może jeszcze niczego się nie domyślał? Nie dowiedział się, bo Yoongi nie pozwolił odebrać. Miał wrażenie, jakby się zawiesił. Nie słyszał już nic co się wokół niego mówiło, ani nie widział, co się działo. Jego myśli krążyły wokół Taehyunga. Czy mężczyzna go za to znienawidzi, gdy się o wszystkim dowie? Bo to, że się dowie, to była tylko kwestia czasu. Już nie będzie chciał go nigdy dotknąć? Nawet, jeśli to nie była wina Kooka? Nie... to była jego wina. Nie mógł tego zwalać na alkohol czy manipulacje Jongina. To była tylko i wyłącznie jego wina, że się poddał. Że pozwolił Jonginowi na to wszystko. A najbardziej nie potrafił sobie wybaczyć, że mu się podobało. Jungkook był w stanie totalnej rozsypki. Już sam zaczął się gubić w swoich myślach. Ocknął się dopiero, gdy Yoongi wyprowadzał go z pokoju. Kook prawie nie pamiętał podróży do mieszkania. Wiedział jedynie, że gdy już wszedł do środka, ostatnimi siłami powstrzymywał łzy. Wpatrywał się w Yoongiego, kiedy ten rozmawiał z Taehyungiem. Zacisnął pięści. W końcu mężczyzna zakończył rozmowę.
- Hyungnim... - zaczął cicho i wykonał przed nim głęboki, oficjalny ukłon. - Dziękuję za opiekę i odstawienie do domu - kontynuował łamiących się głosem. Wyprostował się i spojrzał pewnie jego oczy, mimo że po jego policzkach już płynęły łzy.
- I Taehyung... on... - Pokrecił głową, milknąc na moment. - Proszę... nie ukrywaj niczego przed nim. On i tak się wszystkiego domyśli.

SUGA

Weszli i Jungkook od razu wyskoczył z podziękowaniami. Cichy, ledwie zauważalnie drżący głos świadczył o tym, że nie było z nim najlepiej. Yoongi teraz już doskonale wiedział co mu chodziło po głowie. Przełknął cisnące się na usta przekleństwo. Przygwoździł Jungkooka do ściany, opartymi po obu stronach głowy dłońmi uniemożliwiając mu ucieczkę.
-Co tam się działo? - zapytał.
W jego głosie, nawykłym do wydawania rozkazów, dało się wyczuć brak akceptacji jakiegokolwiek sprzeciwu, nawet nie starał się być delikatny. Chciał to z niego wyciągnąć zanim chłopak się rozklei. Potrzebował odpowiedzi. Podświadomie je znał, ale pewne rzeczy Jungkook musiał potwierdzić, wypowiadając je na głos. Yoongi wbił w niego badawcze spojrzenie, jakby chciał wyczytać potrzebne informacje z jego tęczówek. Jungkook pachniał seksem. Seksem i jeszcze czymś...
-Czuję alkohol. Upił cię?
Jungkook pokręcił głową. Ostatkiem sił powstrzymywał łzy, chociaż powoli przegrywał tę bitwę. Niezbyt skutecznie się przed tym broniąc, zaczął opowiadać.

Kook

Wytarł nadgarstkiem oczy, gdy łzy już całkowicie przysłoniły mu widok. W tym samym momencie Yoongi przyszpilił go do ściany. Spojrzał na niego lekko wystraszony. Nie spodziewał się tego. Sądził, że go odstawi i sobie pójdzie. Mógł jednak przypuszczać, że będzie chciał się dowiedzieć szczegółów na temat jego spotkania z Jonginem. Spuścił wzrok gdy Yoongi tego zażądał. Bezwiednie potarł nadal zaczerwienione nadgarstki. Ciągle świeże wspomnienia ust Jongina na jego skórze sprawiły, że zadrżał. I to bynajmniej nie z obrzydzenia. Za to się nienawidził i z tego powodu nie potrafił tak po prostu opowiedzieć Yoongiemu o tym co się stało. Na pytanie o alkohol pokrecił głową. Jungkook nie był pijany. Ale może... gdyby Jongin faktycznie go upił,  nie miałby takich wyrzutów sumienia? Mimo, że przez jakiś czas Jungkook milczał Yoongi nie ruszył się ani o centymetr. Jungkook zrozumiał, że dopóki mu wszystkiego nie powie ten go nie puści. Zacisnął zęby. Czemu teraz musi go męczyć?! W końcu jednak zaczął mówić. Opowiedział wszystko tak jak było. Nie pominął praktycznie niczego, prócz drobnej rzeczy. Wszystkie swoje uczucia zachował dla siebie. Nie chciał by ktokolwiek się o tym dowiedział. Przynajmniej na razie. Dopóki nie spotka się z Taehyungiem. Wtedy wyjawienie prawdy było praktycznie nieuniknione.

SUGA

Jungkookowi wyraźną trudność sprawiało mówienie o wydarzeniach sprzed godziny. Uciekał wzrokiem przed jego spojrzeniem, zaciskał pięści i przygryzał wargę ze stresu. Ale brzmiał jak prawdziwy zawodowiec. Nie pomijał szczegółów, za to oszczędzał Yoongiemu własnych przemyśleń i odczuć.
Gdyby zaczął się nad sobą użalać, Yoongi najpewniej by wyszedł. Tymczasem wysłuchał opowieści i, zdziwiony biegiem wydarzeń, zostawił chłopaka w spokoju, kierując wzrok w stronę okna. Podszedł do firanki i westchnął ciężko. Domyślał się motywów, chociaż nie brał ich za pewnik. Ostatnio niczego nie mógł być pewny.
Odsunął rodzące się myśli, postanawiając, że wróci do tematu później. Spojrzał na chłopaka przez ramię.
-Wiem, że myślisz, że to twoja wina. - Yoongi panował nad sobą wystarczająco dobrze, by utrzymać obojętny ton wypowiedzi. - Z czasem będziesz też obwiniał Taehyunga, bo nie zareagował dość stanowczo, bo wyszedł. Na pewno będziesz obwiniać siebie, bóg wie z jakiego durnego powodu. Oszczędź sobie cierpienia. Popełniłem kilka błędów. Przegapiłem szczegóły, które powinienem był zauważyć. Tobie przyszło za to zapłacić. Chcę tylko, żebyś wiedział, że to był wybór między mniejszym a większym złem. Robiłem kiedyś interesy z Jonginem, dlatego podjąłem taką decyzję. Ale to była MOJA decyzja Ja cię tam wysłałem. Zapamiętaj to dobrze. Myślę, że prędzej czy później zrozumiesz dlaczego postąpiłem tak, a nie inaczej.
Przez moment stali w ciszy. W końcu Yoongi odwrócił się, zostawiając za sobą seulską panoramę. Minął Jungkooka i bez słowa wyszedł, domyślając się, że chłopak chce pobyć trochę sam.

Zanim dotarł do domu, zadzwonił do niego Homin.
-Szefie... - odezwał się nieśmiało. - Taehyung do nas wydzwania. Chce wiedzieć co się działo. Jest wściekły, bo nikt mu nie chce powiedzieć. Podobno szef kazał mu na siebie czekać, ale jak mu powiemy...
-Homin - przerwał mu Yoongi. - Powiedz mu wszystko. I upewnij się, że dotrze do niego informacja, że ma się nie ruszać. Za pięć minut będę na miejscu.
Przerwał połączenie i zdjął nogę z gazu. Nie spieszył się z dotarciem.
Kiedy przekroczył próg swojego domu Taehyung już na niego czekał.

~~*~~

TAEHYUNG


Minuty mijały. Taehyung spoglądał na zegarek już po raz setny. Miał wrażenie, jakby trwało to wiecznie. Z każdą chwilą był coraz bardziej zdenerwowany. Przysiągł sobie, że obedrze ze skóry Yoongiego gdy tylko stamtąd wyjdzie. Zniecierpliwiony zaczął tupać nogą. Czas minął. Powinni już tu dawno być. Zacisnął dłonie w pięści. Żałował, że zostawił tam Jungkooka. Nigdy sobie nie wybaczy, gdy coś mu się stanie. Wyciągnął z kieszeni telefon. Postanowił tam zadzwonić. Nie mógł znieść swojej niewiedzy. Najgorsze było, że go odbili. Za pierwszym razem Taehyung spojrzał zaskoczony na wyświetlacz telefonu. Po prostu nie mógł w to uwierzyć. Krew zaczęła wrzeć w jego żyłach. Zaczął przeklinać w myślach wszystkich, którzy byli w środku, a najbardziej Jongina. Próbował dodzwonić się dalej, z marnym skutkiem. Resztkami silnej woli powstrzymał się od wrócenia do hotelu i powybijania wszystkich. Wmawiał sobie, że po prostu nie odebrali, ponieważ w tej chwili schodzą z jego Jungkookiem, całym i zdrowym, i po prostu nie słyszą jego dzwonienia. Wziął głęboki oddech. Nie podziałało. Okrążył samochód dookoła. Na zakończenie kopnął z całej siły w oponę. Kiedy poczuł wibracje w kieszeni wyciągnął błyskawicznie telefon, przez co o mało go nie upuścił. 
-Gdzie kurwa jesteście?? - niemal wykrzyczał do słuchawki. - Już dawno powinniście tu być!
Spiął się cały, kiedy dotarła do niego wiadomość, że Jungkook jest w domu. Nie mógł uwierzyć, że już po wszystkim.
-Hyung, musimy się spotkać.
Musiał dowiedzieć się co dokładnie się tam stało. Suga kazał zjawić się u niego w domu. Taehyung tylko przytaknął. Wszedł do auta. Ręce mu się niemiłosiernie trzęsły. Całą drogę myślał tylko o Jungkooku. Chciał go już zobaczyć. Pokręcił głową, chcąc wyrzucić go z myśli. Najpierw czekała go ważniejsza rozmowa. Był całkowicie pogrążony w swoich rozmyślaniach tak, że nie zauważył auta, które zatrzymało się tuż przed nim. W ostatniej sekundzie ostro zahamował, unikając stłuczki. Z tylnych siedzeń coś spadło. Taehyung zacisnął dłonie na kierownicy. Tym razem jechał bardziej rozważnie. Po jakimś czasie dotarł do domu Yoongiego. Już miał wychodzić kiedy przypomniało mu się, że wcześniej z tyłu coś spadło. Obrócił się i przeleciał wzrokiem auto. Dostrzegł za siedzeniem pasażera białą reklamówkę. Sprawdził co tam jest. Dopiero teraz przypomniało mu się, że kupił rzeczy do rysowania Jungkookowi. Przygryzł wargę. Zabierając siatkę ze sobą wyszedł z auta i ruszył do posiadłości. Jak zwykle został powitany przez Kyungsoo. Kiwnął głową na przywitanie i wszedł do holu. Miał nadzieję, że nie będzie musiał długo czekać na szefa. Skoczył do kuchni po szklankę wody. Zbyt dużo emocji na raz. Nawet jak na niego. Dlatego zaschło mu w gardle. Postanowił poczekać na niego w salonie. Kiedy tam się znalazł okazało się, że pomieszczenie nie było puste. Siedziała tam nowa zabawka Sugi. Taehyung podszedł do niego, siadając obok. Chłopak coś rysował. Tae uśmiechnął się lekko do niego.
-I jak ci się tu powodzi? - Z braku lepszego zajęcia postanowił zagadać do niego. - Jest lepiej niż się spodziewałeś, hmm?
Zajrzał mu przez ramię. Uniósł brwi z podziwem.
-Nieźle rysujesz. - Nie wiedzieć czemu przez głowę przeszedł mu obraz Jungkooka. - Znam kogoś, kto bardzo chciałby nauczyć się rysować. Może mógłbyś..... - miał coś jeszcze dodać jednak się powstrzymał. Pokręcił głową zrezygnowany. To co wpadło mu do głowy nie było najlepszym pomysłem. Zamiast tego spojrzał na siatkę, którą nadal trzymał w ręce. Położył ją obok chłopaka.
-Skoro rysujesz, może ci się przydać. - Skinął głową na rzeczy w siatce. Zrezygnował z dania tych rzeczy Kookowi. A tak to Seokjinowi może się przydać.

Minęło dużo czasu, a Yoongi nadal się nie pojawił. Taehyung, tak jak się względnie uspokoił, tak teraz znowu był wkurzony. Chodził po całym salonie. Czuł na sobie wzrok Seokjina. Nie przejmował się nim jednak. Postanowił zadzwonić w końcu do niego. Kiedy nie odebrał skierował się do innych ludzi Sugi.
-Z łaski swojej powie mi ktoś, co się tutaj dzieje czy nie?! - wykrzyknął do słuchawki. Nikt nie chciał mu niczego powiedzieć. Słyszał w głosie strach. Kto by się go nie bał, kiedy jest w takim stanie. Ze zdenerwowania kopnął w pierwszą lepszą rzecz, która mu się napatoczyła. Tą rzeczą był stolik do kawy, który leżał teraz do góry nogami.
W końcu postanowili mu wszystko wyjawić. Stanął po środku pokoju jak wmurowany. Nie mógł uwierzyć, że tak go okłamano. Zanim ktoś zdążył się rozłączyć, Taehyung cisnął telefonem o najbliższą ścianę. Urządzenie rozpadło się na kilka części. Był teraz jak rozwścieczony byk.
-Kurwa, jak ten sukinsyn mógł... - cały się trząsł. Nie mógł wytrzymać. Musiał rozładować na czymś swój gniew. Omiótł wzrokiem salon. Podszedł do fotela i zaczął go kopać wywracając go. Później przyszła kolej na konsolę do gier i telewizor. Wszystko dookoła zniszczył. Z wyjątkiem Seokjina i jego okolicy. W pomieszczeniu zjawił się niewzruszony Kyungsoo oznajmiając, że szef wrócił. Taehyung tylko na to czekał. Kiedy tylko go zobaczył, rzucił się na niego. Od razu zamachnął się, uderzając go pięścią w twarz na przywitanie.
-Jak kurwa mogłeś?!


~~

W następnej części dowiecie się jak zareagował na to wszystko Taehyung...
(:

7 komentarzy:

  1. Genialne!
    Mam szczerą nadzieję, że Kook porozmawia z V i ten sb coś uświadomi. I może będzie miedzy nimi w końcu względnie normalnie.
    Uwielbiam was.
    Piszcie jak najszybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hyyy~! On już wszystko wie~! Mam nadzieję, że nie zrobi nic Kookiemu...Chcę kolejny rozdział i życzę weny~!^^ *^*

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto było czekać :)
    No i Jin w końcu się pojawił, jak zwykle liczę na więcej Yoonjina w następnym rozdziale :))))
    Biedny Kooki, mam nadzieję że Tae nie zrobi mu nic złego za jego "zdradę"...
    No i że Suga zrobi coś ( cokolwiek ) z Jinem

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak tak tak!! Nareszcie, tyle czekania *^*
    Oww, mam nadzieję, że Tae nie będzie,aż taki zły na Kooka i ze mimo wszystko będzie dobrze ;;; No i oczywiście czekam na więcej Yoonjinów *~~*
    Życzę weny i czekam na nowy rozdział ! ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Hyyy~! On już wszystko wie~! Mam nadzieję, że nie zrobi nic Kookiemu...Chcę kolejny rozdział i życzę weny~!^^ *^*

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaaa! Zamorduje was. Czekałam z niecierpliwością na zjednoczenie Sugi i Tae, a tu... takie rozczarowanie. I czemu Tae nie zachował tych rzeczy dla Kookiego? Należało mu się, po tym co przeszedł z Jonginem :<
    Btw. V powinien uświadomić sobie jak traktował do tego pory swój skarb. I kurcze powinien się ogarnąć i zacząć go doceniać i KOCHAĆ :P
    Mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się, czekanie boli moje serce.

      Usuń